Gdyby spojrzeć na to z budowlanego punktu widzenia, to można założyć, że gdy kilkanaście lat temu stawiano podwaliny pod wielką budowlę Platformy Obywatelskiej nikt nie zauważył na jak miękkim gruncie osadzano jej filary. Żaden z projektantów nie pomyślał wtedy, że aby budowla była trwała, nie wystarczy jej oprzeć na żelbetonowych słupach znanych nazwisk i związać to wszystko zaprawą z medialnej papki. Takie coś przecież musi kiedyś runąć. Pierwszym zachwianiem była ucieczka Donalda Tuska na ciepłe stanowisko w Brukseli. Medialne Guru uciekło przeczuwając katastrofę, a Platforma zachwiała się, ale oparła o pozostałe słupy. Skojarzenia ze zwierzętami, które zazwyczaj pierwsze uciekają z tonącego okrętu pomińmy milczeniem. W tym przypadku Donald Tusk kierował się zapewne nie nadludzkim lub zwierzęcym przeczuciem, ale wiedzą i to taką niedostępną zwykłemu polskiemu zjadaczowi chleba. Można nawet zaryzykować, że pani Angeli Merkel należy się szacunek, bo promując byłego polskiego premiera na znaczące unijne stanowisko pokazała, że jest osobą dotrzymującą obietnic. Człowiek wykonał swoje, należy mu się gratyfikacja. Czyli, nie okłamała.

Fundament z kłamstwa

Gdy Platforma wspinała się na szczyty władzy pomagały jej w tym miliony polskich obywateli. Ludzie ci uwierzyli, że mogą żyć godniej, że są częścią europejskiej Wspólnoty. Ale przede wszystkim uwierzyli w mit o zmniejszaniu podatków, o ograniczaniu biurokracji, o nowych przepisach prawa wspierających zwykłych ludzi, a nie urzędników i ubranych w kosztowne garnitury złodziei. Wielu wierzy nadal. Zapatrzeni w doniesienia głównych mediów nie zauważają, albo - co gorsza - nie chcą zauważyć, że media te przedstawiają rzeczywistość zniekształconą. To jednak osobny temat. Medialne półprawdy i nieprawdy są jedynie pochodną kłamstwa, na którym zbudowano fundamenty władzy Platformy. Nawet określenie "obywatelska" w jej nazwie jest fałszem, bo czy zwykły obywatel mógł w czasie jej rządów poczuć się podmiotem? Jeśli spojrzeć na wyrzucone do kosza bez rozpatrzenia, poparte milionami podpisów, obywatelskie projekty zmian, to raczej nie. Wychodzi na to, że kłamstwo zostało wpisane w samą nazwę. Fundament postawiony na tak miękkim gruncie jak kłamstwo, prędzej czy później, musiał się zachwiać.

Odpadają nity

Gdy kolejne podpory upadają, budowla zaczyna pękać. Puszczają grubą nicią szyte fastrygi partyjnych powiązań. Co ludzi najsilniej łączy? Pieniądze. A gdy źródełko pieniędzy wykazuje tendencje do wysychania, to połączenia też znikają. O "frakcjach" w platformianej budowli mówiono od dawna, ale dopiero teraz widać, jak słabe są to więzy. Panowie i panie z Warszawy, Gdańska, Wrocławia, Poznania i innych miast przestają mówić wspólnym głosem. Zapowiedzieli, że latem spotkają się i poszukają kleju, który ich znowu połączy. No cóż. Każdy, kto spróbował skleić coś, co mu pękło wie, że taki zabieg działa krótko. W fizyce istnieje pojęcie modułu Younga. Gdy się go przekroczy, to ciągłość materiału zostaje nieodwołalnie przerwana. Sklejenie nie zastąpi pierwotnych połączeń. Jak w złamanych oprawkach okularów, które można potraktować "SuperGlue" czy innym wynalazkiem, ale nigdy nie będą już takie same.

Każdy boi się huku

A gdy z hukiem pada niespodziewanie jeden z głównych, podtrzymujących budowlę filarów strach jest jeszcze większy. Przecież nie wiadomo czy cała budowla nie spadnie na głowę. Zwłaszcza, że jest delikatna jak porcelanowa lalka. Przez wiele lat tworzono tę konstrukcję z pragnień i dążeń ludzi młodych, gotowych do wszelkich poświęceń by dorównać w możliwościach swoim rówieśnikom zza dawnej stalowej kurtyny. Młodzi ludzie w tym czasie się postarzeli, a nikt nie zauważył, że ich następcy widzą wiele pęknięć w mozolnie preparowanej ażurowej konstrukcji. I nie chcą tego. Nie chcą wyjeżdżać. Zauważyli szansę, by godnie żyć u siebie, w swoim kraju. Zauważyli, że w tym kraju mogą być kimś znaczącym, zamiast sprzątać i zmywać po innych. Nawet jeśli deklarują gotowość emigracji, to w głębi serca wcale tego nie chcą. Woleliby żyć u siebie, a inne kraje wyłącznie zwiedzać. Jak ich rówieśnicy z tych "lepszych" państw. I dlatego walczą. Dlatego krzyczą, że "dziadki" muszą odejść. Dlatego nie uwierzą już - jak ich o dziesięć lat starsi koledzy - posłowi Niesiołowskiemu, u którego nawet wtedy, gdy wykrzykiwał wyborcze hasło "zgoda" można było sobie wyobrazić pianę wściekłości na ustach. Dlatego określenie "obywatelska" rozumieją inaczej. Na pewno nie jako dopełnienie rzeczownika "platforma". #Bronisław Komorowski #wybory prezydenckie #Platforma Obywatelska