W pewnym mieście, bez znaczenia w jakim, żyje sobie Jaśniepan. Jaśniepana boją się wszyscy wokół, bo gdzie się zjawi - tam strasznie krzyczy. Aż go Drzeryjem przezwano. Jaśniepan miał rodzinę, ale już jej nie ma, bo kiedyś spotkał na swojej drodze kilka osób, które mu nie pokazały, że też się go boją.

Jak Jaśniepan rodzinę założył

Jaśniepan nie jest bez wad. Od wczesnego #dzieciństwa sprawiał rodzicom problemy. Na miarę swojego aktualnego wieku - wrzeszczał, niszczył, co popadło, nie uczył się, opuszczał lekcje, uciekał z domu, tułał się. Okresowo trafiał nawet do miejsc "naprawy" nieletnich, a potem - także wyjeżdżał za swoje czyny na szkockie wczasy. Tam gdzie patrząc w okno na świat. widzi się zawsze w kratkę. Jaśniepan spotkał kiedyś kobietę. O pardon, Dziewczynę o ponad połowę od niego młodszą. Ledwie skończyła osiemnaście lat, nie miała nikogo bliskiego, nie miała własnego mieszkania, nie miała niczego. Inteligencji też nie miała, ale piękna była. Jaśniepan skonstatował, że to miłość od pierwszego spojrzenia i ożenił się ze swoją Dziewczyną. Miłość Jaśniepana do poślubionej Dziewczyny była tak wielka, że Jaśniepan postanowił się ustatkować. Żeby nic się za nim brzydko nie ciągnęło - na miejsce swojego ustatkowania wybrał Drugi Koniec Polski, gdzie razem z Dziewczyną zasiedlili niewielkie mieszkanie na poddaszu starej, odrapanej i zniszczonej kamienicy. Jaśniepan, jak na prawdziwego mężczyznę przystało - zapragnął dla swojej rodziny stabilizacji ekonomicznej. Ponieważ nie wpadł na pomysł najęcia się do pracy, rozpoczął marsz przez wszelkie urzędy, opieki, fundacje, caritasy, charytatywne garkuchnie i inne. Chodził i chodził, żądał i żądał. Pisał skargi, odwołania i wciąż nowe wnioski. Wrzeszczał przy tym tak bardzo, że zyskał miano Drzeryja. Kiedy Jaśniepan Drzeryj wchodził dokądkolwiek, wszyscy zamierali w oczekiwaniu na natłok decybeli i niskich lotów łacińskich wyrazów rzucanych w stronę Służb. Jaśniepan bardzo się starał, ale jego potrzeby rosły, a Służby nie były w stanie ich zaspokoić. W końcu przy którymś domowym piwku wymyślił, że wspólnie z Dziewczyną mogą łatwo zrobić interes bez konieczności ponoszenia nakładów. Mogą pożyczać Dziewczynę w zamian za gotówkę. Pożyczanie to nie handel, za pieniądze to nie zdrada. Dziewczyna się zgodziła. Jaśniepan w dzień wypożyczał usta i dłonie Dziewczyny przy drogach, wieczorami wypożyczał obcym dolne partie Dziewczyny w ich własnym mieszkaniu.

Dzieci Jaśniepana i jego Dziewczyny

Dziewczyna rodziła kolejne Dzieci. Jaśniepan tresował Dzieci, żeby nie przeszkadzały Dziewczynie w pracy. Kiedy Trzecie Dziecko w wieku dwóch lat po raz któryś miało zwichnięty bark, Jaśniepan pechowo trafił na Lekarza, który pracował w kilku przychodniach i szpitalach i zdiagnozował Trzecie Dziecko Jaśniepana jako ofiarę przemocy. Lekarz zawiadomił Odpowiednie Służby. Odpowiednie Służby nakazały wygarnąć z domu Wszystkie Dzieci Jaśniepana i poddać obserwacji. Po kilku dniach obserwacji Dwie Panie ze Służb wystosowały donos na Jaśniepana i jego Dziewczynę. Jaśniepan i Dziewczyna otrzymali zakaz kontaktowania się z Dziećmi, trochę później pozbawiono ich władzy rodzicielskiej, a jeszcze później wszczęto proces karny przeciwko Jaśniepanu. Adwokat z Urzędu Jaśniepana dwoił się i troił bez rezultatu. Jaśniepan, mimo głośno wyrażanej niechęci, pojechał na długie szkockie wczasy. Zanim jednak pojechał, Dziewczyna urodziła Jeszcze Dwoje Dzieci. Po wyjeździe JaśniepanaDziewczyna postanowiła zarabiać samodzielnie i Jeszcze Dwoje Dzieci stanowiło problem. Dziewczyna przypomniała sobie o Dwóch Paniach ze Służb, którym zaniosła Jeszcze Dwoje Dzieci "na zawsze". Jaśniepan i Dziewczyna zostali pozbawieni władzy rodzicielskiej. Wszystkie Dzieci Jaśniepana i Dziewczyny zostały adoptowane za granicę.

Szkockie wczasy Jaśniepana

Jaśniepan zza krat wysłał donos na Dwie Panie ze Służb. Że dostał kilkuletnie wczasy za nic, że donos był nieprawdziwy, że żąda od Dwóch Pań ze Służb odszkodowania za poniesione krzywdy. Bo dwie Panie ze Służb wpłynęły na Wszystkie Instancje i dlatego on ma kilkuletnie wczasy za nic. Sąd postanowił rozpatrzyć wniosek Jaśniepana. Dwie Panie ze Służb po raz pięćsetny opowiedziały Sądowi o wyrywaniu rączek ze stawów, o przypalaniu gorącymi przedmiotami, o biciu i wyzywaniu, o przywiązywaniu do stołowej nogi i kaloryfera, o zakazie płaczu i jęków, o pojeniu alkoholem i karaniu głodem. O strachu tak wielkim, że Dzieci w ogóle nie mówiły, ale spały na siedząco z otwartymi oczyma. Opowiedziały też o domowym przyuczaniu Dzieci do zarabiania - na wypadek gdyby Dziewczyna już nie mogła. Sąd oddalił wniosek Jaśniepana. Jaśniepan napisał do Dwóch Pań ze Służb, że się do Jednej z nich zgłosi, jak wróci z wczasów. Do Drugiej nic nie ma, bo za twarda jest dla Jaśniepana. #rodzicielstwo #sądownictwo

Jaśniepan powraca z wczasów

Jakiś czas temu Jaśniepan Drzeryj wrócił ze szkockich wczasów i zgodnie z obietnicą zgłosił się do Służb, ale nie zastał Jednej Pani. Od Drugiej bezskutecznie żądał adresu Jednej Pani, ale Druga jest twarda, więc nie zeznała. Potem żądał adresu Dziewczyny, bo w domu jej od dawna nie ma. Druga Pani nadal była twarda jak skała. Kiedy Jaśniepan zażądał widzenia z Wszystkimi Dziećmi, Druga Pani zimnym głosem i nie mrugając okiem, powiedziała prawdę o zagranicznej adopcji. Jaśniepan po raz pierwszy w życiu zaniemówił. Potem wyszedł, obiecując Wszystkim Kobietom, od Dziewczyny przez Sąd po Panie ze Służb, że już niedługo za jego sprawą będą żonami Pana Majchra lub Pana Kosy. Druga Pani zadrżała, kiedy Jaśniepan Drzeryj trzasnął drzwiami i zadzwoniła do Wszystkich Kobiet oprócz Dziewczyny, bo jej adresu i telefonu naprawdę nie znała. Dziewczynę znalazł na mieście Jaśniepan. Dziewczyny już nie ma, a Jaśniepan pojechał na jeszcze dłuższe szkockie wczasy. Druga Pani ma zamiar zmienić pracę i mieszkanie, bo Jaśniepan kiedyś zakończy swoje wczasy i być może nie zapomni o obietnicy, a ona nie chce być żoną Pana Majchra ani Pana Kosy.