Filmik z krótkim wywiadem, który dziennikarka TVN próbowała przeprowadzić z Pawłem Kukizem w Kielcach, robi furorę w sieci. Pytania czytane z kartki, ewidentny brak przygotowania, a do tego rażące błędy językowe… Czy tak powinno się rozmawiać z kandydatem na prezydenta RP?

Kto jest za "in vitrem"?

Pierwsze pytanie dość nietypowe - o… Andrzeja Dudę, a ściślej o zmianę jego stanowiska na temat in vitro w trakcie kampanii wyborczej. "Na początku miał takie stanowisko, że jest za in vitrem…" - próbowała wyjaśnić dziennikarka. Wtedy odezwał się głos z offu: "In vitro się nie odmienia, koleżanko!". #Paweł Kukiz szczerze i krótko odpowiedział, że nie zna stanowiska kontrkandydata i go ono nie interesuje.

Im dalej, tym gorzej… Pytanie o to, jakie jest stanowisko Pawła Kukiza w kwestii in vitro, rodziło się w bólach. Inna sprawa, że nie padły konkrety - in vitro vs religia czy refundacja? Dopiero później okazało się, że autorka miała na myśli właśnie ten drugi wątek. Kandydat na prezydenta odpowiedział, że dla niego ważniejsze jest to, by więcej środków przeznaczyć na pomoc matkom, które wychowują dzieci z niepełnosprawnością i spędzają przy nich 24 godziny na dobę. Pracujące małżeństwa mają większe możliwości, by samodzielnie opłacić zabieg zapłodnienia in vitro.

"Skąd pomysł na taki spot wyborczy… Na taką formę?"

Dłuższa przerwa, próba odnalezienia się wśród notatek i wreszcie pytanie o to, skąd wziął się pomysł na "taki" spot wyborczy. Po raz kolejny - nic nie zostało sformułowane okrągłym zdaniem i w taki sposób, żeby każdy słuchający wiedział, o co chodzi. Paweł Kukiz, wciąż jeszcze cierpliwie znoszący partyzanckie warunki wywiadu, odpowiedział, że pomysł wyszedł od młodych, a on go z chęcią zaakceptował.

"Czy zastanawia się pan, komu przekaże pan poparcie, gdyby nie udało się panu wejść do drugiej tury?" - padło następne pytanie. "Nikomu" - Kukiz odpowiedział bez zawahania. Ale… To nie usatysfakcjonowało dziennikarki: "Czyli zupełnie nie przekaże pan poparcia?...". "Nikomu to jest jednoznaczne określenie. NIKOMU" - już dało się słyszeć, zrozumiałą zresztą, irytację.

Później pojawił się wątek, czy Kukiz rozważa współpracę z Januszem "Korwinem-Mikke" - klasyczny błąd w odmianie nazwiska kandydata na prezydenta. "Rozważam zmienić wszystko, aby zmienić ustrój Polski, przywrócić państwo obywatelom" - odparł Kukiz.

Zobacz >>> Kampania Pawła Kukiza pięknym przykładem inicjatywy obywatelskiej 

Bomba na koniec - Solidarność

"W zeszłym tygodniu wypowiadał się pan na temat członków Solidarności, że są obrośnięci tłuszczem…" - pojawiło się niespodziewanie. Paweł Kukiz był wyraźnie zaskoczony i przy okazji coraz bardziej zdenerwowany. "Czy pani wie, o co pani mnie pyta?" - Kukiz próbował się dowiedzieć, o jaką wypowiedź chodzi i czy dziennikarka w ogóle wie, jaki jest sens tego pytania. "No że są leniwi… I tak dalej" - tylko tyle wyjaśnienia miał okazję usłyszeć. "Skąd pani ma te cytaty? To pani redaktor prowadzący podpowiedział? Czy towarzysz jakiś partyjny?" - nie ustępował. "Powiedzmy" - padła nonszalancka odpowiedź. Paweł Kukiz, mimo wszystko, przedstawił swoje stanowisko odnośnie do Solidarności, jednak w pewnym momencie nie wytrzymał: "Trudno mi się rozmawia, proszę pani, kiedy pan pisze, pani trzyma mikrofon i pani nie słucha, czego ja mówię" - po czym pożegnał się i odszedł.

Karykatura wywiadu

Kilkuminutowa scena, która rozegrała się w Kielcach, przypomina skecz kabaretowy. Dziennikarka TVN (nie ma co do tego wątpliwości - trzyma mikrofon z logo stacji) popełniła wszystkie błędy, jakie tylko mogły zdarzyć się przy wywiadzie. Razi brak profesjonalizmu, przygotowania do rozmowy czy zwykłego szacunku. Ot, przeczytać z kartki, odbębnić, nie słuchając, co ktoś ma do powiedzenia - i do widzenia. Raczej nie doczekamy się tego materiału w wielkich "Faktach".

Zobacz >>> Paweł Kukiz u Kuby Wojewódzkiego #wybory prezydenckie #wywiady