Od czasu objęcia władzy przez PO widzimy zadziwiające zbiegi okoliczności, zachodzące pomiędzy tym co dzieje się w Polsce i Niemczech. Od około ośmiu lat można zaobserwować zasadę domina w relacjach między Polską, a naszym zachodnim sąsiadem. Paweł Piskorski były wiceprzewodniczący Klubu Platformy Obywatelskiej i Andrzej Olechowski założyciel tej partii twierdzą, że PO otrzymywało dotacje finansowe od niemieckiej CDU. Jeśli przyjąć te oświadczenia za prawdziwe, to sytuacja naczyń połączonych nagle staje się zrozumiała. Pisałem już o tym w swoim artykule pt. "Sprzedając Polskę, Tusk zrobił interes życia". Wskazywałem w swoim tekście, że posunięcia naszego byłego premiera, sugerują, że przez całą swoją kadencję sprzyjał niemieckiemu biznesowi i realizował polityczne wytyczne pochodzące z Berlina.

 Jako najistotniejsze przykłady podawałem likwidacje polskich, tanich stoczni, by mogły przetrwać drogie stocznie należące do Niemców. Do takich przykładów zaliczyłem także stworzenie za rządów PO osobliwego prawa podatkowego. Regulacje te pozwoliły wielkim sieciom handlowym pochodzącym z Niemiec, ale i z Francji na omijanie wymogu płacenia podatków w naszym kraju. Sukcesywna likwidacja przemysłu węglowego w Polsce, też jest realizowana na polecenie Niemiec. Nasz zachodni sąsiad poprzez UE wymusza na Polsce dostosowanie się do norm emisji dwutlenku węgla. Polska likwiduje swoje kopalnie, oficjalnie po to, by nie zanieczyszczać atmosfery. Jednak dziwnym zrządzeniem losu nie przygotowujemy się do pozyskania innych, ekologicznych źródeł energii. Zamieniamy trujący węgiel polski, na trujący węgiel z Rosji.

Armia Polska chroni niemiecką granicę

Musimy też pamiętać, że nasza armia została zredukowana do najmniejszej w historii, liczy niespełna 100 tysięcy żołnierzy. Dodatkowo wartość bojowa naszego wojska jest znacznie niższa niż wskazuje na to jej liczebność. Ponad połowa armii to kadra oficerska i podoficerska, więc w wypadku wojny nie byłoby nam kogo posłać na front. Dwie trzecie naszych jednostek jest rozlokowana w pobliżu granicy niemieckiej. To wskazuje, że nie tylko zostaliśmy przez kogoś rozbrojeni, ale dodatkowo, ten ktoś przy pomocy marnych resztek wojsk, które nam zostały zabezpiecza swoją własną granicę.

W wyniku sytuacji na Ukrainie i potencjalnego zagrożenia ze strony rosyjskiej, w ostatnich miesiącach zostały pośpiesznie przeniesione pewne siły na wschód kraju. Ktoś w Warszawie przypomniał sobie wreszcie, że oprócz zachodniej, mamy jeszcze wschodnią granicę. W razie działań wojennych jesteśmy w stanie wystawić, niewiele ponad 30 tysięcy żołnierzy liniowych. Oznacza to, że nie wystarczy wojska do efektywnego wykonywania zadań obronny kraju, na wypadek agresji ze wschodu.

Polak musi iść później na emeryturę, by Niemiec mógł iść na nią wcześniej

No i w końcu kolejny zbieg okoliczności, korzystny dla naszych zachodnich sąsiadów a niekorzystny dla nas. Parlament Polski uchwalił podwyższenie wieku emerytalnego dla Polaków do 67 lat.Trybunał Konstytucyjny 7 maja 2014 uznał tę ustawę za zgodną z konstytucją, definitywnie przypieczętowując w ten sposób nasz los do 67 roku życia. Niecałe dwa tygodnie później prasa niemiecka poinformowała, iż koalicja rządowa CDU i CSU obniży wiek emerytalny w Niemczech do poziomu 63 lat. Wszystko wskazuje na to, że władze w Berlinie czekały do ostatniej chwili z ogłoszeniem rewelacyjnej dla Niemców informacji.

Rząd Niemiec spoglądał z zainteresowaniem, jak zakończy się podwyższanie wieku emerytalnego w Polsce. Może wynikać to z faktu, iż Polska jest aktualnie głównym, dostarczycielem taniej siły roboczej dla Niemiec. Przeciwnicy projektu wcześniejszych emerytur w Niemczech wskazywali na wynikające z niego w przyszłości problemy z pozyskiwaniem pracowników dla niemieckich firm. Aby uciszyć owe protesty kanclerz Merkel musiała zagwarantować, że opuszczone wcześniej przez Niemców miejsca pracy ktoś obejmie i będzie pracował na utrzymanie niemieckich emerytów. Tak więc, między innymi Polacy stali się rozwiązaniem dla niemieckiego #ZUS-u. Tym samym #Niemcy przenieśli swój problem do Polski. Aby utrzymać większą ilość niemieckich emerytów, nasi zachodni sąsiedzi będą potrzebować więcej tanich pracowników z wschodu, w tym z Polski. To z kolei oznacza mniejszą ilość Polaków pracujących i płacących podatki w Polsce, w tym na polski ZUS. Jest to jeden z podstawowych powodów dla, którego należało podnieść wiek emerytalny naszym obywatelom.

Władze Polski przygotowują się na okres, gdy w kraju pozostanie tak mało ludzi czynnych zawodowo, że nie będą oni w stanie utrzymać wszystkich emerytów. Logicznym więc jest wyeliminowanie nadmiaru osób posiadających prawo do pobierania świadczeń emerytalnych, poprzez podniesienie wieku emerytalnego. Jeszcze raz mamy okazję przekonać się, iż Polska jest nieoficjalnym wasalem Niemiec i nie zmieni się to dopóki naszym krajem będzie rządzić partia, która została stworzona za niemieckie pieniądze.

Jak propaganda zniekształca Polakom obraz rzeczywistości

Jak Niemcy eksploatują słabsze gospodarki europejskie

III RP nie istnieje. Państwo polskie jest tworem telewizyjnym i prasowym
#system emerytalny