Zapewne ten wywiad jest i jeszcze będzie w najbliższych dniach wręcz wałkowany na okrągło w naszym kraju. Wraz z rolą, jaką odegrał udział Leszka Millera w Forum Wałdajskim oraz jego komentarze po powrocie z tej międzynarodowej imprezy politycznej. Uznałem jednak, że nie po to istnieje świat cyfrowej techniki komputerowej, a także nie po to bunt geniuszów dał mi możliwość uwolnienia się od propagandy, bym jej ulegał. Tak więc zapoznałem się z tym wywiadem w oryginale.

Ambasador Andriejew o ustawowym usuwaniu w Polsce pomników Armii Radzieckiej

„Praktycznie rzecz biorąc nie jest to wojna z pomnikami jako takimi. Mamy do czynienia z wojną przeciwko pamięci o tym, kto ratował i wyzwalał Polskę.

[…] Wojna z pamięcią o historii jest dla nas absolutnie nie do przyjęcia. My z taką logiką nigdy się nie pogodzimy”. (YouTube video, Варшавский синдром. 7-8 minuta)

O bezustannej, antyrosyjskiej propagandzie w naszym kraju

„Obserwujemy tu w stosunku do Rosji określoną kampanię informacyjną, informacyjną wojnę. Informacje o Rosji są filtrowane zgodnie z zasadą; o Rosji źle albo wcale. Mam tu na myśli oczywiście tzw. mainstream, główny nurt, ponieważ są też środki masowego przekazu, odnoszące się do nas w sposób w miarę życzliwy. Tyle tylko, że znajdują się na peryferiach tutejszej przestrzeni informacyjnej i nie są w stanie wpłynąć na zmianę atmosfery.

W wyniku tego twierdzenie, jakoby #Rosja stanowiła zagrożenie dla Polski, dla krajów bałtyckich i jeszcze innych swoich sąsiadów, zostało przyjęte za pewnik.

Natomiast na pytanie o to, w jakim celu Rosja miałaby napaść na Polskę lub kraje bałtyckie, w gruncie rzeczy nie udziela się żadnej odpowiedzi. Zaznacza się tylko przez cały czas, że Rosja ma ambicje imperialne, które wynikają z samej jej istoty i oznaczają dążenie do podboju możliwie jak największej grupy innych krajów. Właściwie rzecz biorąc rozważa się tu już tylko takie zagadnienia jak: kiedy Rosja napadnie, jak długo Polska zdoła się bronić i czy sojusznicy zdążą przyjść na pomoc?". (10-11 minuta)

Artykuły i wzmianki prasowe na temat Rosji, utrzymane w tonie choćby neutralnym, do policzenia na palcach

„[W polskich mediach] piszą o Rosji stale. Codziennie, gdy zaczynam przeglądać polskie gazety, znajduję w nich 3-4, a nawet więcej doniesień na temat Rosji. Są to zwykłe notatki prasowe, ale też próby jakiejś analizy, ale – jak już wspomniałem – w środkach przekazu głównego nurtu, tak prorządowych jak i związanych z liberalnie zabarwioną opozycją, wszystkie informacje na temat Rosji przekazuje się, niemal bez wyjątku, wraz z negatywną oceną na jej temat.

[...] Przez cały okres trzech lat, w których jestem tu ambasadorem, liczba nie tyle przyjaznych co neutralnych artykułów na tematy rosyjskie, była do policzenia na palcach”. (19-20 minuta)

Ludzie w Polsce czują się zagrożeni: boją się uznania za rosyjskich szpiegów

Ambasador mówił też o atmosferze zastraszania, która prowadzi do tego, że coraz mniej ludzi przychodzi do ambasady Federacji Rosyjskiej w Warszawie. Jak stwierdził, w prywatnych rozmowach wyjaśnia się to sytuacją, w której władzę sprawują antyrosyjscy fanatycy polityczni: „Mówią, że lepiej jakoś przeczekać ten okres, a potem, kiedy nadejdą lepsze czasy, będziemy oczywiście pracować we właściwym kierunku”.

Bezalternatywna polityka historyczna i zagraniczna okazuje się szkodliwa dla zdrowia

W tym miejscu dodam od siebie niezbędne minimum komentarza. Grzegorz Braun określa PiS jako grupę rekonstrukcyjną sanacji. Zaś Aleksander Jabłonowski mówi o wojnie z Rosją, którą planują dla Polski rzeczywiste ośrodki władzy krajów anglosaskich. Reżim sanacyjny, zaślepiony pewnością własnych racji i bezkrytyczną wiarą w potęgę (robiącego już wówczas bokami) Imperium Brytyjskiego, poprowadził Polskę do katastrofy wrześniowej. Obecnie, na zdrowy rozum i rozglądając się uważnie wokół siebie, nie da się podważyć większości tego, co powiedział ambasador Andriejew.

Neosanacja doprowadziła do konfliktu jednocześnie z Rosją i Niemcami, a opiera się wyłącznie na gwarancjach pomocy ze strony Jankesów. Jankesów, którzy stoją wobec nierozwiązanych, coraz ostrzejszych napięć we własnym kraju. Polska jest coraz bardziej międzynarodowo odizolowana. Do czego to doprowadzi? Kraje prowadzące sztywną, bezalternatywną politykę zagraniczną, stają się piłką w grze wielkiej polityki. W ferworze meczu o wysoką stawkę wszyscy zawodnicy kopią taką piłkę bez litości.

źródło: rt.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Wielka polityka