Reklamy
Reklamy

WIDEO ZNAJDUJE SIĘ PONIŻEJ

Emmanuel #Macron jeszcze nawet nie został prezydentem, a już zdołał wzbudzić do siebie niechęć Polaków. Wszystko za sprawą wyjątkowo napastliwej retoryki, wymierzonej w nasz kraj. Po zwycięskich dla siebie wyborach Macron wcale nie zrezygnował z ataków na Polskę i państwa Europy Środkowej – wręcz przeciwnie.

Macron – zamiast w psychiatryku wylądował w Pałacu Elizejskim

Emmanuel Macron – znany też jako "Makaron" lub "Maszkaron" – zdołał zniechęcić do siebie Polaków zanim jeszcze został prezydentem Francji. Jeszcze jako kandydat udzielił dziennikowi „Voix du Nord” wywiadu, który odbił się w Polsce szerokim echem.

Reklamy

Francuski polityk zaprezentował się jako zwolennik nałożenia na Polskę unijnych sankcji. Jak łatwo się domyślić, nie przysporzyło mu to nad Wisłą sympatii. Publicysta Rafał Ziemkiewicz stwierdził, że w USA Macron „wylądowałby w psychiatryku”, a jego o 25 lat starsza żona, która kiedyś była jego nauczycielką – w więzieniu.

Emmanuel Macron nie wylądował jednak w psychiatryku, tylko w Pałacu Elizejskim. Co więcej, po zwycięskich dla siebie wyborach wcale nie zrezygnował z wojowniczej retoryki w stosunkach z Polską i państwami Europy Środkowej, przeciwnie – można odnieść wrażenie, że nawet ją zaostrzył. W jednym z wywiadów narzekał np., że niektórzy przywódcy polityczni z Europy Wschodniej „zdradzają Europę” i straszył, że ci, którzy nie przestrzegają reguł, „muszą ponieść wszelkie konsekwencje”.

Reklamy

Zdaniem części analityków, Macron próbuje zaprezentować się jako silny polityk, który „rozstawia po kątach” inne państwa, co z kolei ma się przełożyć na jego pozycję w polityce francuskiej.

Ledwie wygrał wybory, a Francuzi już mają go dość

Problem nowego Emmanuela Macrona polega bowiem na tym, że jest on postacią stosunkowo mało znaną (choć pełnił funkcje ministerialne), należącą do trzeciego garnituru francuskich polityków, a swoje zwycięstwo zawdzięcza głownie temu, że przez wielu wyborców był traktowany, jako „mniejsze zło” w porównaniu z Marine Le Pen. Sytuacja jest o tyle paradoksalna, że Macron dopiero musi pracować na swoją pozycję, mimo że sięgnął po najwyższy urząd w państwie, co teoretycznie powinno być ukoronowaniem politycznej kariery.

Jednak regularne pohukiwanie na Polskę nie przekłada się na wzrost popularności Emmanuela Macrona we Francji.

Reklamy

Dzieje się dokładnie odwrotnie – nowy prezydent cieszy się rekordowo niskim poparciem społecznym. Francuzi nie są zadowoleni z polityki głowy państwa - zwłaszcza w obszarze gospodarki - i dają temu głośno wyraz. To z kolei wzbudza wściekłość Macrona, który nie zawsze potrafi trzymać nerwy na wodzy.

Oczywiście takie wypowiedzi nie przysparzają prezydentowi popularności. Jak tak dalej pójdzie, to liczba popierających go Francuzów spadnie do zera.

źródło: twitter.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#PiS #Francja