WIDEO ZNAJDUJE SIĘ PONIŻEJ

Ryan Mauro, często cytowany oraz zapraszany do mediów ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego, a także przeciwdziałania terroryzmowi na łamach Clarionproject wylicza pięć głównych nauk, jakie płyną z zamachu terrorystycznego w Manchesterze. Jego tezy można niemalże wprost zastosować także do pozostałych ataków islamskiego terroru, z jakim mamy do czynienia w Europie.

Centrum dżihadu mamy pod nosem

Tuż po każdym zamachu policja aresztuje kilkanaście osób podejrzanych o mniej lub bardziej czynny współudział w jego przygotowaniu. Zawsze się okazuje, że oto zamachowiec lub zamachowcy mieli za sobą sztab ludzi.

Reklamy
Reklamy

Wprawdzie policja zatrzymuje też osoby spoza dotkniętego zamachem kraju, ale czas się zastanowić – czy aby centrum miejscowego dżihadu nie leży bliżej, niż się to wydaje?

Nawet oficjalne komunikaty zawierają informację, że w miejscach aresztowań obserwowano wcześniej kilkunastu terrorystów, a wszyscy oni mają ścisłe powiązania z Al Kaidą, #ISIS lub innymi ugrupowaniami oraz okazują się być islamistycznymi rekruterami, znawcami materiałów wybuchowych, czy strzelcami, z którymi zamachowiec utrzymywał osobiste kontakty.

Skąd się biorą fundamentaliści

Niech nikogo nie zmyli „potępianie” kolejnych zamachów przez uważanych za światłych, europejskich imamów. Ci sami postępowi imamowie całkiem jawnie wtłaczają w serca i umysły młodocianych wiernych bardzo radykalne interpretacje islamskich nauk.

Muzułmańscy fundamentaliści nie są samoukami, oni żarliwie i gorliwie przyswajają nauki, płynące od uczonych w Koranie autorytetów.

Reklamy

Przekaz zawiera na tyle okrutne dla młodego słuchacza treści, że każdy jest w stanie uwierzyć, iż jego jedyną powinnością jest przystąpienie do krwawego dżihadu.

Zdarza się też, że to właśnie miejscowy imam powstrzymuje potencjalnego samobójcę przed dokonaniem ataku, stwierdzając jego rzekomy „brak gotowości” i nakazuje odczekać jeszcze jakiś czas.

Obowiązkowa likwidacja grup dżihadystycznych

Potocznie uważa się, że wszyscy zamachowcy byli członkami tak zwanego Państwa Islamskiego, należeli do ISIS, Al Kaidy, Hamasu czy innej mniej lub bardziej znanej grupy dżihadystycznej. Tymczasem nie powinno to mieć żadnego znaczenia, gdyż celem każdej z tych grup jest dokładnie to samo – doprowadzenie do „pokoju i raju” na świecie.

Zgodnie z naukami islamskimi, pokój zapanuje na świecie dopiero wówczas, kiedy na całym globie będzie rządził #Islam i prawo szariatu.

Reklamy

Poszczególne grupy różnią się między sobą co najwyżej zasięgiem i sposobami działania. Jedni prą ku zajmowaniu kolejnych terytoriów, inni wybiegają z pieczar, atakują i ponownie się chowają – i nigdy nie wiadomo, gdzie uderzą następnym razem.

Najwyższym celem sprzymierzonych sił antyterrorystycznych musi się stać bezwzględne zniszczenie wszelkich organizacji radykalnych islamistów.

Umiarkowany muzułmanin to potencjalny sprzymierzeniec radykałów

Wszystkie europejskie służby powinny przejawiać głęboką troskę w kontaktach ze środowiskami tak zwanych umiarkowanych muzułmanów. Radykałowie bywają dosłownie przemycani poza granice krajów islamskich z pomocą takich właśnie umiarkowanych bractw, grup i organizacji muzułmańskich. Dzięki nim przyszli zamachowcy zyskują nową tożsamość i legalne dokumenty.

Umiarkowani muzułmanie chociaż osobiście nie wykonują terrorystycznych ataków na niewiernych, jednakże chętnie pomagają w tworzeniu struktur rekruterskich – czy to czynnie, czy też poprzez milczącą zgodę. Teraz powinno być już jasne – dlaczego żadne ze środowisk tak zwanych umiarkowanych muzułmanów nigdy głośno i dobitnie nie potępiło żadnego z aktów terroru na terenie całej Europy. Nikt też nie widział muzułmańskich marszy milczenia w proteście po zamachach. Przeglądając dostępną literaturę można się za to spotkać z porównaniem umiarkowanych muzułmanów do antycznego konia trojańskiego.

Nie bagatelizować doniesień

Uważni obserwatorzy europejskiej sceny wojny dwóch cywilizacji z całą pewnością zwrócili uwagę na fakt, że do opinii publicznej przedostają się bardzo niepokojące informacje. Chodzi o całkowite bagatelizowanie przez służby doniesień ze środowiska zamieszkania potencjalnych zamachowców.

Dość powiedzieć, że na temat samobójcy z Manchesteru policja otrzymała co najmniej pięć doniesień w ciągu ostatnich pięciu lat, a mimo tego nie został on uznany za zagrażającego czy niebezpiecznego. Przypisano mu jedynie szczątkowe ryzyko, mimo iż osoby zgłaszające znały go i wyraźnie przed nim ostrzegały. Beztroska postawa służb bezpieczeństwa dawała mu do końca wolną rękę w nieskrępowanym podróżowaniu do Libii Turcji, Niemiec i prawdopodobnie Syrii.

źródło: clarionproject.org, listyznaszegosadu.pl, 2memri.org

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Terroryzm