Emmanuel #Macron, zwycięzca pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji, zapowiedział, że jeżeli zostanie prezydentem, to opowie się za nałożeniem na Polskę unijnych sankcji. Ta zapowiedź wywołała niebywałą euforię wśród sympatyków opozycji totalnej. Szkoda, że raczej nie do końca zrozumieli jej sens.

Macron opowiada się za nałożeniem sankcji na Polskę

Emmanuel Macron udzielił dziennikowi "Voix du Nord" wywiadu, w którym zapowiedział, że jeżeli to on wygra wybory prezydenckie, to będzie się opowiadał za nałożeniem przez Unię Europejską sankcji na Polskę. Zdaniem Macrona, nasz kraj naruszył bowiem "wszystkie zasady Unii".

Reklamy
Reklamy

Zwolennicy totalnej opozycji cieszą się z wypowiedzi Macrona, ale nie zwracają uwagi na jej prawdziwy sens. Być może w jego zrozumieniu przeszkadza im antypisowska histeria. W przeciwnym razie zapewne dostrzegliby, że wcale nie mają powodów do radości.

Nie chodzi o żadne ‘zasady’, tylko o przywileje socjalne Francuzów

Przed udzieleniem wywiadu Macron spotkał się z pracownikami zakładów Whirlpool, którzy ogłosili strajk po tym, jak kierownictwo zapowiedziało, iż tamtejsze fabryki zostaną zamknięte. Przyczyną jest decyzja koncernu o przeniesieniu produkcji do Łodzi. I to właśnie ta decyzja legła u podstaw wypowiedzi Macrona, który stwierdził, że #Francja nie może tolerować kraju, który "w Unii Europejskiej rozgrywa różnice kosztów społecznych" oraz narusza "wszystkie zasady Unii".

Innymi słowy, zdaniem francuskiego polityka nie może być tak, żeby Polacy odbierali miejsca pracy Francuzom, którzy chcą utrzymać swój socjal i 35-godzinny dzień pracy bez zmian.

Reklamy

Taki jest właśnie prawdziwy sens tej wypowiedzi.

Ziemkiewicz: W Stanach Macron wylądowałby w psychiatryku, a jego żona w więzieniu

Na ten aspekt sprawy zwrócił uwagę #Rafał Ziemkiewicz, który zauważył, że Macron wcale nie chce obłożyć Polski sankcjami „za Rzeplińskiego, albo caracale" - kwestie tak drogie sercu KOD-ziarzy.

Problemem, jest to, że nasz kraj ściąga do siebie inwestycje, a zgodnie z unijną logiką dochodowe fabryki powinny być na Zachodzie, a imigranci na Wschodzie. „Teraz wychodzi bubek i mówi, że Francja traci pieniądze, bo Polacy są tańsi i lepiej pracują” – stwierdził dziennikarz.

Ziemkiewicz przypomniał też, że Macron, ma o 25 lat starszą żonę, która kiedyś była jego nauczycielką. „W USA on by wylądował w psychiatryku, a jego żona w więzieniu” – przekonywał publicysta.

źródło: gazeta.pl, telewizjarepublika.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.