W zamian za pomoc finansową w wysokości kilku mld Euro Turcja zobowiązała się do zatrzymywania na swoim terytorium fal uchodźców i nielegalnych imigrantów, którzy przez tureckie terytorium chcą przedostać się do Europy Zachodniej. Blokowanie imigrantom drogi do UE było jednym z warunków, jakie unijni włodarze postawili przed Erdoganem w swoich negocjacjach tureckiej akcesji do struktur UE. Szybko okazało się jednak, że #Erdogan niespecjalnie przejmuje się unijnymi wymogami co do wiz i przystąpienia Turcji do Unii Europejskiej. Co rusz grozi Europie otwarciem granic dla imigrantów, jeśli ta nie wywiąże się ze swoich zobowiązań. Problem tylko w tym, że UE ze swoich zobowiązań wywiązuje się, ale nie tak, jak chciałby tego prezydent Turcji.

Reklamy
Reklamy

Czy czeka nas zatem kolejna wielka fala imigrantów i pogłębienie się europejskiego kryzysu uchodźczego?

Układ UE i Turcji to fikcja

Jak donosi grecki wywiad, Turcja zamierza wysyłać do Europy po około 3 tysiące uchodźców i nielegalnych imigrantów dziennie. Na tureckim wybrzeżu gromadzone są tysiące łodzi i pontonów, którymi nielegalni imigranci mają zostać przetransportowani na terytorium wysp greckich, a stamtąd do krajów Europy Zachodniej. Unijny układ z Turcją straci tym samym rację swojego bytu. Parlament Europejski wezwał już zresztą w listopadzie do zawieszenia negocjacji z rządem Turcji, odpowiedzialnym za prześladowania opozycji i Kurdów. Erdogan zdaje się nic sobie z tego nie robić, a po nawiązaniu bliższej współpracy z Rosją poczuł się zdecydowanie pewniej.

Nie wystarczyła reakcja tureckiego rządu na lipcowy pucz.

Reklamy

Nie wystarczy póki co prześladowanie i zabijanie Kurdów, rzekomo pod pozorem zwalczania terroryzmu. Nie wystarczy zapewne kolejna forma nacisku na Turcję, która już pokazała, że ze światową opinią nie zamierza się liczyć. A to poważny problem - Turcja posiada drugą co do wielkości armię w Europie, jest ważnym rozgrywającym w NATO, choć okazuje się, że całkowicie nieprzewidywalnym.

Turecki premier Binali Yildrim oświadcza wprost: zawieszenie relacji unijno-tureckich będzie dla Turcji dotkliwe, ale szkody dla Europy będą kilkukrotnie większe. Wtóruje mu Erdogan, który bez ogródek informuje, że jeśli Unia nie zmieni swojego nastawienia, to u jej wrót czekają kolejne tysiące nielegalnych imigrantów, które z otwartej do Europy drogi z pewnością skorzystają.

Zrozumiałym jest, że te zapowiedzi budzą coraz większy niepokój w Grecji, jak również aktywność greckiego wywiadu i resortu spraw wewnętrznych. Oprócz Grecji swój niepokój wyraziła już Bułgaria, Serbia, Macedonia, Chorwacja i Węgry, które chcą budować na swoich granicach kolejne mury i zasieki.

Reklamy

Unia nie może już czekać i wierzyć Turcji

Austriacki minister spraw zagranicznych Sebastian Kurz wezwał Grecję i Włochy do natychmiastowego uszczelnienia unijnych granic, na co środki finansowe powinna przeznaczyć Unia. To nie pierwsza taka inicjatywa, podobny pogląd już dawno wyrazili włodarze krajów Grupy Wyszehradzkiej. Spotkał się on jednak z niechęcią, by wręcz nie powiedzieć ostracyzmem przywódców tzw. Starej Unii.

Analitycy wątpią, czy Turcja posunie się aż tak daleko i faktycznie zerwie rozmowy z Unią, którą zaleje kolejną falą nielegalnych imigrantów. Taka niepewność zapewne odpowiada Erdoganowi, który swoimi roszadami rozgrywa raz Unię, raz Rosję, raz Stany Zjednoczone.

źródło: euroislam.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Unia Europejska #kryzys uchodźczy