Niemieccy politycy i ich koledzy z Francji, Belgii czy Holandii mogą nadal przekonywać społeczeństwa swoich krajów, że napływ do Europy kolejnych fal imigrantów z Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej nie niesie za sobą zwiększenia niebezpieczeństwa zamachami terrorystycznymi. Nawoływania, aby nie utożsamiać terrorystów z muzułmanami, do nikogo już nie trafiają. Nie trzeba było do tego nawet ostatniego zamachu, jaki miał miejsce w Berlinie. Wielu Europejczyków, nawet tych z "wypranymi polityczną poprawnością mózgami" zauważa już, że to islam i muzułmanie odpowiadają za śmierć i strach na ulicach europejskich miast. 12 kolejnych ofiar kolejnego zamachu, którego autorem był muzułmanin, tylko potwierdza tą tezę.

Reklamy
Reklamy

Szarzy obywatele otwierają oczy

Do ostatniego zamachu w stolicy jednego z najważniejszych krajów UE przyznało się Państwo Islamskie. Atak był odpowiedzią na wezwania tej organizacji do atakowania obywateli krajów Zachodu wszelkimi dostępnymi sposobami. To już kolejny atak z użyciem samochodu ciężarowego, poprzedni miał miejsce w Nicei, przyniósł śmierć niemal 90 przypadkowych osób. Teraz do tej liczby osób, które poniosły śmierć w imię chorej i skrajnie nieodpowiedzialnej polityki multikulti dołączają kolejne ofiary. A to z pewnością jeszcze nie koniec. W samej tylko Europie znajduje się kilkuset wyszkolonych terrorystów, których Państwo Islamskie przerzuciło wraz z kolejnymi falami uchodźców i nielegalnych imigrantów. Póki co pozostają oni w uśpieniu i czekają na sygnał do ataku.

Reklamy

A ten niebawem nadejdzie.

Angela Merkel wyraziła już swoje ubolewanie i stanowczo stwierdziła, że atak był czymś złym. Trudno było po niemieckiej kanclerz oczekiwać innych słów, tyle, że dla milionów obywateli Europy to ona ma krew na rękach i to ona jest winna kolejnych zamachów. To jej polityka otwartych drzwi doprowadziła do sytuacji, w której francuskie czy belgijskie ulice patrolują uzbrojeni po zęby żołnierze, niemieckie kobiety boją się wychodzić z domu, a kilkuset terrorystów plus kilka tysięcy zradykalizowanych sympatyków islamu i #ISIS tylko czeka na kolejne okazje do zabicia możliwie dużej liczby przypadkowych osób, najlepiej chrześcijan.

Zamach w Berlinie sympatyk ISIS przeprowadził za pomocą ciężarówki, którą wjechał w tłum osób. Ciężarówka należała do polskiej firmy transportowej, a napastnik porwał ją wraz z polskim kierowcą, którego później zastrzelił. Jakkolwiek należy współczuć rodzinie zabitego, to na ironię zakrawa fakt, że jeszcze niedawno, w odpowiedzi na apel niemieckiej branży transportowej o braku kierowców do pracy, Merkel stwierdziła oględnie, że kierowcami mogą zostać właśnie nielegalni imigranci.

Reklamy

Czy grożą nam podobne ataki?

Szef polskiego MSW zapewnił, że Polska jest bezpieczna i prawdopodobieństwo podobnych ataków nam nie grozi. Potwierdza się fakt, że odmowa przyjęcia nielegalnych imigrantów w Polsce to była słuszna decyzja. Potencjalny terrorysta w Polsce będzie miał znacznie mniejsze szanse na skuteczny atak - społeczeństwo jest wyczulone, niechętne obcym, nie ma też specjalnie możliwości wmieszania się w tłum i pozostawania niezauważonym. I nie ma co przejmować się przypinaniem nam łatek ksenofobów czy podejmować próby przypodobania się eurodecydentom, grożącym nam odebraniem unijnych dotacji.

Sprawca zamachu w Berlinie żyje i ukrywa się z bronią. Niemiecka Policja ponoć robi, co może, aby go złapać, ale obserwując chociażby jej działania po masowych gwałtach w sylwestrową noc w Kolonii, jakich dopuszczali się nielegalni imigranci, nie ma co liczyć na zapobieżenie podobnym atakom w niedalekiej przyszłości. I nie ma co się dziwić, że nawet już #Niemcy nie ufają swoim służbom, a nielegalnych imigrantów mają coraz bardziej dość.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Terroryzm