#Niemcy mają jeden z najniższych na świecie wskaźników dzietności. Ten obecny jest najniższy od 33 lat, statystycznie dla jednej kobiety w Niemczech oscyluje on w granicach 1,5. Wśród rodowitych Niemek jest on jeszcze niższy, a wyniki statystyczne poprawiają imigrantki. Te które urodziły się za granicą, ale mieszkają i rodzą w Niemczech, osiągają ten wskaźnik na poziomie 1,9. Niemieccy politycy cieszą się i podkreślają, że gdyby nie imigranci, z rodzeniem dzieci byłoby w Niemczech coraz gorzej. Pytanie tylko, czy urodzone w Niemczech dzieci imigrantów faktycznie będą takie, jak ich rodowici odpowiednicy. Francja do dziś ma problemy z asymilacją kolejnych pokoleń dzieci imigrantów, urodzonych już na francuskiej ziemi.

Reklamy
Reklamy

Przyjęli oni niektóre francuskie zwyczaje, ale tylko te, które są dla nich - krótko mówiąc - wygodne. Mają za to poważne problemy z przyjęciem obcego wzorca zachowań, podporządkowaniem się obcemu prawu i zwyczajom.

Niemcy to bezpieczna przystań dla syryjskich i afgańskich matek

Wiele syryjskich czy afgańskich kobiet potwierdza, iż w Niemczech mogą pozwolić sobie na posiadanie kolejnych dzieci nie tylko dlatego, że mają tu znacznie lepszą opiekę czy wsparcie finansowe. Wiele spośród nich przyznaje, że łatwiej im u naszego zachodniego sąsiada rodzić bez obaw, że stracą kolejne dzieci w wojennej zawierusze. Odkąd niemiecka kanclerz Angela Merkel rozpoczęła realizację polityki otwartych dla imigrantów drzwi, przybyło ich do Niemiec już ponad milion. Znakomita większość z nich to jednak nie samotne kobiety z dziećmi, ale młodzi mężczyźni.

Reklamy

Pochodzą oni zresztą nie tylko z krajów, ogarniętych wojną. Swoją szansę na lepsze i wygodniejsze życie szybko w fali nielegalnej imigracji znaleźli obywatele Somalii, Erytrei czy Kenii i innych krajów Afrykańskich. Pytanie, czy to też ma pomóc niemieckiej demografii?

Oczywiście, jeśli Niemcy chcą nadal zachować status potęgi gospodarczej, to niemieckich dzieci musi przybywać. Nie da się utrzymać wysokiego poziomu rozwoju, jeśli zwyczajnie zabraknie rąk do pracy. A tych już w Niemczech zaczyna brakować i to właśnie m.in. dlatego Merkel tak chętnie otworzyła niemieckie granice dla przybyszów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Szybko jednak okazało się, że zaledwie kilka procent imigrantów podjęło pracę po przybyciu do RFN, a jedynie kilkanaście procent posiada odpowiednie kwalifikacje, by tę pracę podjąć. Reszta wygodnie żyje z niemieckich zasiłków i nic nie wskazuje na to, aby byli oni chętni do podjęcia jakiejkolwiek pracy.

Przybędzie dzieci niemieckojęzycznych, ale nie niemieckich

Na prawdziwe efekty teraźniejszej niemieckiej polityki trzeba będzie jednak trochę poczekać.

Reklamy

Imigranci w drugim pokoleniu, czyli obecne dzieci imigrantów za około 20 lat, zaczną przyjmować niektóre zwyczaje, panujące w kraju, do którego przyjechali. Dotyczy to również dzietności. Oznacza to, że nie będą sprowadzać na świat kilku, czy nawet kilkunastu potomków, ale urodzą jedno czy dwoje dzieci i na tym ich dzietność się skończy. Może się zatem okazać, że nawet imigranci nie będą w stanie zwiększyć wskaźników demograficznych w Niemczech, jeśli - mówiąc kolokwialnie - nie zabiorą się za to same rodowite Niemki.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #rodzicielstwo #imigracja