Jakiekolwiek przejawy mowy nienawiści, np. związane z rasistowskimi czy ksenofobicznymi wpisami, mają znikać z sieci Internet w ciągu 24 godzin. Takie są założenia Komisji Europejskiej, która przygotowała specjalny raport na temat mowy nienawiści w sieci. Szeroko pojmowany hejt jest już poważnym problemem, niemniej inicjatywa KE może budzić obawy, czy nie chodzi w niej po prostu o zwykłą legalną cenzurę. Blokowanie i usuwanie z sieci przejawów mowy nienawiści jest problemem także i w Polsce, czego dowodem jest masowa blokada i banowanie użytkowników niektórych kont na Facebooku i innych serwisach społecznościowych. Zwróciła już na to nawet uwagę minister cyfryzacji Anna Streżyńska.

Reklamy
Reklamy

Co jest, a co nie jest hejtem w Internecie?

Wnioski z raportu Komisji Europejskiej nie pozostawiają złudzeń - moderatorzy popularnych serwisów internetowych zbyt wolno reagują na przejawy mowy nienawiści i zbyt późno kasują komentarze, nawołujące do zachowań o charakterze rasistowskim, seksistowskim, wzywające do aktów nienawiści i przemocy. To zrozumiałe, wszak niemal każdy użytkownik sieci natrafił bądź pewnie natrafi w niedalekiej przyszłości na przykłady podobnych zachowań. Tyle, że trudno ustalić, gdzie zaczyna się dozwolona krytyka, a gdzie zaczyna mowa nienawiści. Mają z tym problem nie tylko moderatorzy popularnych serwisów internetowych, ale również eksperci.

W popularnym serwisie zamieszczono film, przedstawiający, jak pijany nielegalny imigrant brutalnie atakuje kobietę, schodzącą po schodach, a następnie odchodzi, przez nikogo nie niepokojony.

Reklamy

Zdarzenie miało miejsce w październiku w Niemczech, ale niemiecka policja dopiero teraz ujawniła nagranie. Oczywiście nikt po całym zdarzeniu nie został pociągnięty do odpowiedzialności, co w przypadku nielegalnych imigrantów stało się już normą. Co zrozumiałe, pod filmem pojawiły się setki komentarzy osób oburzonych zachowaniem nielegalnego imigranta, ale też kompletną bezradnością Policji. Tej ostatniej komentatorzy zarzucają celowe zaniechania w ściganiu popełniających brutalne przestępstwa imigrantów. Samego imigranta nazwano w komentarzach całym spektrum określeń - od "ludzkiego ścierwa, które należy wygonić z Europy dla dobra jej rdzennych mieszkańców" do "pospolitego bandyty".

Czy to już mowa nienawiści? Czy określenie mianem "ludzkiego ścierwa" człowieka, który czując się zupełnie bezkarnie atakuje przypadkową kobietę w sposób, który mógł zakończyć się jej śmiercią, jest już mową nienawiści? W internecie znaleźć można setki podobnych przykładów. Tyle, że jakoś nikt nie mówi o mowie nienawiści, gdy podobne komentarze dotyczą szarego Niemca, Polaka czy Brytyjczyka.

Reklamy

Nielegalni imigranci są jak widać na szczególnych warunkach.

Kneblowanie ust czy już umysłów?

Euroedecydenci, zaślepieni swoją "lewacką" polityczną poprawnością nie powinni tracić z pola widzenia oburzenia społeczeństw, coraz bardziej umęczonych zwalonym im na głowę kryzysem uchodźczym. Każdy człowiek o zdrowych emocjach wzburzy się, słysząc o sektach zgwałconych czy brutalnie pobitych przez imigrantów nastolatek, a to swoje wzburzenie nierzadko wyrazi w dosadnych słowach. Nikt o zdrowych zmysłach nie określi mianem ludzkiego ścierwa innego człowieka bez powodu, ale jeśli ten inny człowiek swoim zachowaniem udowadnia, że kompletnie nie przystosował się (i nie ma zamiaru) do życia w cywilizowanym społeczeństwie, traktującym z respektem pewne normy i wartości, to kolejną unijną regulacją nie zmusi się "normalnych" obywateli do pozytywnego myślenia i niewyrażania swoich emocji.

Zrozumiałym jest, że bezwzględnie tępić i ścigać należy rasizm, nawoływanie do aktów przemocy. Niezrozumiałym jest kneblowanie - pod płaszczykiem zwalczania mowy nienawiści - wyrażania tego, co ludzie myślą i co mają prawo myśleć, obserwując zachowania przybyszów z Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej.

źródło: dobreprogramy.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #wolność słowa #Unia Europejska #kryzys uchodźczy