Giuseppe Sala wysyła wojsko na żyjących w nędzy, bezrobotnych imigrantów, którzy z rozpaczy i braku perspektyw narażają swoje życie w brutalnej walce o byt. To niezrozumiałe w świetle rzekomych unijnych tradycji, które nakazują stosowanie programów humanitarnej integracji oraz umiłowanie różnorodności, pokojowe mieszanie kultur i miłosne wyznawanie wiecznej tolerancji dla każdego imigranta.

Czy wobec imigrantów nie obowiązuje już zasada równego traktowania? Czy wśród imigrantów są równiejsi, zależnie od miejsca, skąd przybywają?

Młodociani latynosi ani myślą się asymilować

Zdaniem burmistrza Mediolanu Giuseppe Sali, miastem rządzą gangi młodych, latynoskich przestępców.

Reklamy
Reklamy

Burmistrz wydał gangom wojnę, a do pomocy zamierza ściągnąć wojsko.

Krwawe porachunki mediolańskich gangów zbierają śmiertelne żniwo. W ciągu ostatnich lat, zginęło tu 10 osób. Najnowszą, dziesiątą ofiarą jest 37-letni imigrant z Dominikany, który w sobotnią noc (12.XI) został postrzelony i w stanie ciężkim przewieziony do szpitala San Raffaele, gdzie w poniedziałek po południu zmarł po dwudniowej agonii.

Zabójcy gonili go i nie odpuszczali, nie zwracali uwagi na przechodniów i za nic mieli nawet miejski monitoring. Włoskie media podają, że była to dobrze przygotowana zasadzka, nauczka za sprzeciwianie się prawom jednego z gangów, zwanego Trinitarios.

Mediolańskie centrum multikulturalizmu

Wystarczy wysiąść na stacji Loreto i postawić stopy na Via Padova, a bez pomocy przewodnika czy tłumacza staje się jasne – to nie jest sielskie, spokojne przedmieście Mediolanu.

Reklamy

To tygiel kultur, języków i obyczajów, najbardziej niebezpieczna dzielnica miasta. Bardziej przypomina chaotyczne, imigranckie miasteczko niż część wielkiego Mediolanu.

Tutejsze multietniczne dzieci, dorastają w wielojęzycznym gwarze, w obskurnych kamienicach upstrzonych obscenicznymi napisami, na co dzień obcując z prostytucją i przemocą. Kamienice porzucili opuszczający tą dzielnicę Włosi i teraz nikt ich nie remontuje, bo nie ma na to pieniędzy. Tutaj znajdują schronienie setki nielegalnych imigrantów ze wszystkich stron świata. Tu nie rzucają się w oczy, tu transwestyta mieszka obok alfonsa, a samotna matka obok nawykłego do strzelania nożownika.

Okolica słynie z handlu narkotykami, na ulicach i w barach upłynnia się kilogramy koki, przy czym nawet za kilka gramów można mieć poderżnięte gardło. W 2013 roku głośnym echem odbił się pomysł sprowadzania koki, ukrytej w jelitach dużych psów, które po dotarciu na miejsce były zabijane i patroszone.

Policja jest bezradna

W rejon Via Padova stróże prawa zapuszczają się rzadko i wyłącznie w parach, nigdy w pojedynkę.

Reklamy

Policjanci niechętnie opowiadają o lokalnej sytuacji. Nikt nie prowadzi tu żadnej ewidencji, nie ma spisu ludności, nie wiadomo kto i gdzie mieszka, a wymalowane na ścianach domów litery wskazują granice rewiru każdego z gangów. Tuż obok niedostępnych dla policji pałacyków miejscowych, narkotykowych bogaczy, byle bójka pijaków może się przerodzić w wojnę między gangami.

Kilka razy w roku policji udaje się aresztować kilkunastu członków różnych gangów, ale ich miejsce nigdy nie pozostaje puste. Gangi mają się dobrze mimo swoich brutalnych obrzędów inicjacyjnych i kodeksów, określających – jakie przewinienia są karane śmiercią.

Wojsko zamiast programu integracji

Burmistrz Giuseppe Sala zamierza rozmawiać z włoskim MSW. Uważa on, że na pomoc miastu musi przybyć wojsko, gdyż sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna i zagraża także mieszkańcom innych dzielnic Mediolanu.

Mediolańskie, latynoskie gangi nie polują na katolickich mieszkańców białych dzielnic, nie grożą im i nie rozrywają się dynamitem pośród tłumów turystów na lotnisku, a swoje sprawy załatwiają jak potrafią. Mimo tego burmistrz wydał im wojnę i wzywa wojsko! Czy afrykańscy imigranci zostaną równo potraktowani?

źródło: PAP, milano.corriere.it, metronews.it

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Mediolan #Unia Europejska #imigracja