Władimir Putin od dawna twierdzi, że #Rosja nie jest i nie będzie dla nikogo zagrożeniem, że jako kraj jest żywotnie zainteresowana zachowaniem pokoju na świecie i w tym celu będzie współpracować z kim trzeba i podejmować odpowiednie ku temu działania. Co prawda polityka rosyjskiego przywódcy zdaje się przeczyć jego słowom, niemniej postronnemu obserwatorowi już naprawdę ciężko się połapać, czy i na ile Rosja jest agresorem, a na ile stawiają ją w tej pozycji jedynie media i politycy krajów Zachodu. #wojna na Ukrainie trwa, rosyjscy żołnierze niemal na pewno biorą w niej udział, a już na pewno na pomoc ze strony Rosji liczyć mogą separatyści.

Reklamy
Reklamy

W Syrii rosyjska armia prowadzi regularne operacje zbrojne, ostatnio kilka rosyjskich okrętów pojawiło się na Bałtyku, a żaden z rosyjskich polityków i wojskowych nie ukrywa już, że w Kaliningradzie i przy zachodnich granicach kraju stacjonować mają rakiety balistyczne. O co więc Putinowi chodzi? Jaki jest cel takiej jego polityki?

Czy powinniśmy się bać Rosji?

Podczas międzynarodowego forum ekspertów, specjalizujących się w tematyce Rosji i Wschodu (podczas obrad tzw. Klubu Wałdajskiego) Putin po raz kolejny zapewnił, że Rosja nie jest agresorem, a zagrożenie z jej strony celowo jest wyolbrzymiane. Chodzi tu o znalezienie w krajach NATO uzasadnienia do ponoszenia coraz większych wydatków na obronność. Rosyjski prezydent podkreślił, iż po zakończeniu zimnej wojny niektóre kraje niesłusznie uznały się za jej zwycięzców i odmawiają teraz dialogu z innymi uczestnikami życia międzynarodowego.

Reklamy

Putin podkreślił również, iż nie widzi on u polityków zachodnich potęg chęci do unormowania relacji na linii Wschód-Zachód, a cała polityka międzynarodowa, zamiast skupić się na walce ze wspólnym wrogiem, sprowadza się do straszenia Rosją.

Rosyjski przywódca nie ukrywa również swojego rozgoryczenia faktem, iż NATO coraz bardziej terytorialnie zbliża się do granic Rosji. Oczywistym jest zatem, iż Rosjanom przeszkadzają amerykańskie bazy wojskowe w Europie czy planowana budowa w Polsce elementów tarczy antyrakietowej. Na wiadomość o rozmieszczeniu w Polsce rotacyjnych sił armii amerykańskiej Putin odpowiedział serią ćwiczeń wojskowych na zachodzie Rosji oraz rozmieszczeniem kolejnej broni w Kaliningradzie. Swoje pazury pokazuje również w Syrii, gdzie od roku rosyjskie wojska wspierają armię syryjską w walce z rebeliantami oraz Państwem Islamskim.

Putin a sprawa syryjska

Wojna w Syrii pokazuje dobitnie, jak delikatne są relacje Rosji z krajami Zachodu. Nie da się nie zauważyć, iż w tej hybrydowej syryjskiej wojnie Putin rozegrał Obamę i innych przywódców krajów zachodnich jak małe dzieci.

Reklamy

Wrażenie jest obecnie dokładnie takie, jakiego chciał Putin: Amerykanie wykazali się na Bliskim Wschodzie tak daleką nieskutecznością, że aż musiała do gry włączyć się Rosja i wreszcie zrobić z terrorystami porządek. Niemrawe apele o nałożenie kolejnych sankcji na Rosję za kolejne bombardowania szpitali w Aleppo nikną w hałasie rosyjskich bombowców i gąszczu dymu z kominów rosyjskiego lotniskowca.

Powątpiewać można w szczerość słów Putina, jakoby Rosjanie i Ukraińcy byli jednym narodem, który został sztucznie podzielony i skłócony, a on sam nic przeciwko Ukrainie nie ma. Nie można natomiast odmówić mu skuteczności w zwalczaniu terrorystów spod znaku czarnej flagi. Paradoksem jest, że za czasów ZSRR bliskowschodni terroryści mieli w radzieckich przywódcach przyjaciół, obecnie w rosyjskim prezydencie mają najzacieklejszego wroga. A Putin, jak to Putin - wykorzystuje kolejną okazję do pokazania wielkości Rosji i ugrania kilku politycznych punktów na własnym podwórku.

źródło: rp.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Wielka polityka