#Erdogan ostro stawia sprawę - jeszcze w październiku #Unia Europejska ma znieść wizy dla obywateli tureckich. Co więcej, unijni włodarze mają się też jasno określić w kwestii przyjęcia Turcji do struktur UE. Dla Erdogana październik to ważny miesiąc, nie zamierza on już dłużej czekać na decyzje Wspólnoty, a ta w kwestii wiz dla Turków czy w kwestii przyjęcia Turcji do UE jest mocno podzielona. Niektóre kraje jasno sprzeciwiają się akcesji Turcji twierdząc, że polityka, jaką prowadzi Erdogan, wyklucza uznanie Turcji za kraj, spełniający kryteria przystąpienia do Unii.

Erdogan grozi Europie kolejną falą uchodźców

Prezydent Turcji uważa, że Unia Europejska "pogrywa z nim" i nie chce spełnić swoich obietnic, które dała jeszcze kilka miesięcy temu.

Reklamy
Reklamy

Faktycznie, toczyły się już swego czasu rozmowy o przystąpieniu Turcji do Unii, niemniej zostały one wstrzymane po puczu, jaki miał miejsce w Turcji w lipcu bieżącego roku. Erdogan nie przyjmuje do wiadomości zarzutów, jakoby #Turcja nie była krajem demokratycznym, a całą sytuację rozmów unijno-tureckich porównuje do sytuacji, w której jedna strona tylko składa obietnice, a druga je wypełnia. Jak podkreśla, Turcja zawsze wypełniała swoje zobowiązania, szczególnie dotyczące zatrzymywania na terytorium Turcji kolejnych fal uchodźców, usiłujących przedostać się na greckie wyspy i dalej na zachód Europy.

Erdogan złorzeczy, że Unia każe Turcji czekać pod swoimi drzwiami już ponad 50 lat. W ocenie tureckiego prezydenta Turcja nie ma żadnych problemów ze spełnieniem unijnych wymogów akcesji. Nie ma w tym kraju - zdaniem Erdogana - problemów z praworządnością, prawami człowieka czy demokracją.

Reklamy

Słowom tym przeczą jednak wydarzenia z lipca, które z nieukrywaną obawą obserwowali też unijni włodarze. Do dziś zresztą ten turecki pucz uważany jest przez niektórych za operację tzw. fałszywej flagi i że został on zaaranżowany przez ludzi Erdogana.

Erdogan nie od dziś ma problemy z opinią publiczną. Zarzucano mu ciche wspieranie terrorystów z ISIS, a jego synowi robienie z bojownikami Państwa Islamskiego interesów na handlu ropą. Światło dzienne ujrzały fakty, dotyczące leczenia bojowników ISIS w tureckich szpitalach, wielokrotnie władze tureckie oskarżano o dostarczanie terrorystom broni i ułatwianie im przenikania turecko-syryjskiej granicy. Syn Erdogana został natomiast formalnie oskarżony przez Włochy. Sam pucz dał natomiast Erdoganowi świetną okazję do ostatecznego rozprawienia się z opozycją. Dziesiątki tysięcy osób oskarżono o "gulenizm", niemal natychmiast po samym puczu zaczęły się masowe aresztowania, wydalenia z kraju, wyrzucanie z pracy, zamykanie mediów itp. Nie jest zatem tak, jak twierdzi turecki prezydent, że jego kraj nie ma problemów z demokracją i prawami człowieka.

Reklamy

A bez spełnienia unijnych warunków na tym polu nie ma co marzyć o akcesji Turcji do Unii Europejskiej.

Wniosek o przyjęcie do Unii Turcja złożyła niemal 20 lat temu

Rację ma Erdogan twierdząc, że Turcja długo już czeka na akcesję do UE. Tyle, że wszystko wskazuje na to, że poczeka jeszcze trochę. I nic nie dadzą Erdoganowi kolejne szantaże otwarciem tureckich granic i kolejnymi falami nielegalnej imigracji, zalewającej Europę Zachodnią. Jeśli Erdogan nie zmieni swojej polityki i nie zaprzestanie gróźb, nie będzie mógł liczyć nie tylko na przystąpienie do UE, ale nawet na miliardy Euro, jakie otrzymał i miał otrzymać z unijnego budżetu w zamian za zatrzymanie fal imigrantów.

Niektórzy politycy mają dość obchodzenia się z Erdoganem jak z przysłowiowym jajkiem. Trudno jednak nie traktować poważnie człowieka, który stoi na czele drugiej najpotężniejszej armii w Europie, a który od kilku miesięcy usiłuje zbliżyć się z Putinem i coraz częściej okazuje mu swoje sympatie. Lepiej dla wszystkich będzie, jeśli Erdogan zachowa chłodny umysł i utrzyma dotychczasowe relacje z Zachodem.

źródło: interia.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.