Poprawność polityczna i lata "prania mózgów" nie wystarczają do tego, aby wszyscy obywatele Unii Europejskiej pokornie godzili się na przyjmowanie kolejnych fal nielegalnych imigrantów. Choć #kryzys uchodźczy rozlał się już po całej niemal Europie, w niektórych krajach problemy z nielegalnymi imigrantami są zdecydowanie mniejsze, niż w innych. Najpoważniejsze problemy imigracyjne mają obecnie Niemcy, Francja i Włochy. Wynikają one bezpośrednio z podjęcia przez Angelę Merkel decyzji o wdrożeniu polityki otwartych drzwi i zapraszaniu nielegalnych imigrantów i uchodźców do Niemiec. Skutki tej decyzji szybko odczuła Grecja i Włochy, które są dla imigrantów pierwszymi krajami, jakie odwiedzają na terenie Unii Europejskiej w swojej dalszej drodze na Zachód.

Reklamy
Reklamy

Co robić z nielegalnymi imigrantami

Setki tysięcy nielegalnych imigrantów przebywa w Europie (szczególnie w Niemczech) nielegalnie. Mają oni albo orzeczony nakaz natychmiastowego opuszczenia terytorium Niemiec, albo posługują się fałszywymi paszportami (w tym - jak się okazało - również polskimi). Deportacja nielegalnych imigrantów kuleje, a premier Węgier Viktor Orban zażądał nawet niedawno, aby w trybie natychmiastowym wszystkich imigrantów i uchodźców bez zalegalizowanego w UE pobytu natychmiast deportować, nawet "na jakąś wyspę czy do Afryki". Węgrzy, podobnie jak Polacy, nie mają z uchodźcami czy imigrantami większych problemów. Sporadycznie zdarzają się w tych krajach przypadki incydentów z przybyszami z Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej. Zdecydowanie częściej takie incydenty mają natomiast miejsce w Niemczech, Francji czy krajach skandynawskich.

Reklamy

Te ostatnie już dawno otworzyły się na uchodźców z Afryki czy Azji, jest ich tam przeliczeniowo znacznie więcej niż np. w Polsce.

Tyle, że nie wszystkim Skandynawom się to podoba. Wysoki socjal, znakomita opieka społeczna i ambiwalentny stosunek społeczeństwa zachęciły nielegalnych imigrantów do przedostania się na terytorium Danii, Szwecji czy Norwegii. Minęło kilka lat i nagle okazało się, że Szwecja ma najwyższy obecnie odsetek gwałtów i rozbojów, a duńskie miasta mają swoje dzielnice, gdzie nikt o zdrowych zmysłach, nawet Policja i inne służby, się nie zapuszcza. Ostro sprzeciwiają się temu reprezentanci skrajnie prawicowych ugrupowań, w tym Partii Duńczyków. Ugrupowanie to również domaga się natychmiastowej deportacji wszystkich nielegalnych imigrantów albo natychmiastowego osadzenia w więzieniach tych, którzy w Danii przebywają nielegalnie, na podstawie sfałszowanych dokumentów albo dzięki temu, że w czasie ich weryfikacji przez służby podawali fałszywe dane.

Kroki, do których posuwają się przeciwnicy nielegalnej imigracji, są coraz bardziej radykalne.

Reklamy

O Partii Duńczyków stało się ostatnio głośno po happeningu, jaki to nacjonalistyczne ugrupowanie zorganizowało w mieście Haderslev. W czasie wiecu ulicznego członkowie i sympatycy ugrupowania rozdawali przechodniom tzw. spray na uchodźców. Był to w istocie lakier do włosów, oklejony etykietami nawołującymi do wydalenia nielegalnych imigrantów.

Nawet Skandynawowie mają już dość uchodźców

Cała akcja w Haderslev podyktowana była ponoć faktem, że posiadanie w celach obrony np. gazu pieprzowego jest w Danii zakazane. Skutkuje to napadami na kobiety, a nawet próbami gwałtów czy molestowania, których dopuszczają się głównie nielegalni imigranci. Założyciel Partii Duńczyków Daniel Carlsen podkreśla, że cały happening ma zwrócić uwagę na rzeczywisty problem braku poczucia bezpieczeństwa wśród Duńczyków. Chodzi też o zwrócenie uwagi, że duńskie społeczeństwo nie ma praktycznie żadnych sposobów na to, aby się przed napadami i atakami imigrantów bronić.

To nie pierwsza tego typu akcja. Partia Duńczyków nawoływała już np. do usunięcia z Mistrzostw Europy reprezentacji Francji ze względu na fakt, iż wielu jej piłkarzy ma afrykańskie korzenie.

źródło: rp.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #imigracja #Dania