Jak widać, eurodecydentom niewiele brakuje, aby od ostrej krytyki przejść do - może nie do uwielbienia - ale do szacunku i przyznania, że V4 ma sensowne i być może skuteczne pomysły na #kryzys uchodźczy w Europie. Kraje Grupy Wyszehradzkiej w kwestii uchodźców i nielegalnej imigracji mówią jednym, stanowczym głosem. Od czasu do czasu do głosu tego swoje trzy grosze wtrąci premier Węgier, ale nie zmienia to jednolitego, wypracowanego stanowiska. Orban rzucił ostatnio pomysłem, aby nielegalnych imigrantów deportować do Afryki albo "na jakąś wyspę". Zresztą węgierski premier od dawna już dla niektórych unijnych polityków stał się synonimem i twarzą jawnej do imigrantów niechęci.

Reklamy
Reklamy

Pozostali przywódcy z krajów V4 udzielają bardziej stonowanych wypowiedzi, niemniej w głębi serca słowa Orbana nie są im obce.

Tuż po tym, jak kryzys uchodźczy wybuchł i Europę zalała fala uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki, niektóre kraje, w tym Polska, Czechy, Węgry i Słowacja zdecydowanie odmówiły relokacji uchodźców na swoim terytorium. Swoje zdanie w tym zakresie premierzy krajów Grupy Wyszehradzkiej jeszcze bardziej umocnili po zeszłorocznych i tegorocznych zamachach terrorystycznych, do jakich doszło we Francji i w Belgii.

Grupa Wyszehradzka ma pomysł na wygaszenie kryzysu uchodźczego

Od dawna już premier Beata Szydło nawołuje, a w ślad za nią pozostali włodarze krajów V4, do uszczelnienia granic Unii Europejskiej i zdecydowanie większej kontroli napływających do krajów Wspólnoty imigrantów.

Reklamy

Polityka otwartych drzwi, forsowana przez Angelę Merkel i najważniejszych unijnych polityków, zwyczajnie się nie sprawdziła, a kraje z największą ilością przyjętych imigrantów mają obecnie najpoważniejsze z nimi problemy i najwyższy stopień zagrożenia terrorystycznego. W ostatnich wyborach w Niemczech ugrupowanie polityczne Angeli Merkel poniosło porażkę, co niektórzy obserwatorzy sceny politycznej odczytują jako brak zaufania i niechęć do niemieckiej kanclerz, powodowane właśnie polityką imigracyjną.

Merkel przyznała zresztą, że przegrane wybory to jej wina, a sama przegrana wynika bezpośrednio jej z polityki imigracyjnej. Formalnie zapowiada pewne zmiany, nieformalnie już wiadomo jednak, że Merkel nigdy do błędu się nie przyzna. Nieskuteczne okazały się próby narzucenia pozostałym krajom Wspólnoty podobnej do niemieckiej polityki imigracyjnej, co wywołało zresztą burzę w organach Unii i cierpkie słowa Schulza, kierowane do rządów Polski, Węgier czy Słowacji. Ten ostatni zmienia jednak zdanie, a pomysł krajów V4, aby każde z unijnych państw samo decydowało o tym, w jakim stopniu zaangażuje się w rozwiązanie kryzysu uchodźczego, uznał za interesujący i być może skuteczny.

Reklamy

Gdyby pomysł, który pojawił się na nieformalnym spotkaniu polityków z Grupy Wyszehradzkiej wszedł w życie, dotychczasowa polityka unijna, polegająca na narzucaniu kwot uchodźców do przyjęcia w poszczególnych krajach, miałaby odejść do lamusa. Podjęto by natomiast działania, zmierzające do natychmiastowego uszczelnienia granic unijnych, skuteczniejszej deportacji imigrantów bez prawa do azylu czy tych, którzy do Unii Europejskiej przedostali się dzięki fałszywym dokumentom.

Polacy problem widzą inaczej niż Niemcy

To zresztą oczywiste. Poza incydentami z nielegalnymi imigrantami w gminach zachodniej Polski, nie mamy raczej większych problemów z kryzysem uchodźczym. Nie ma u nas (i raczej nie będzie) większej społeczności muzułmańskiej, a Polacy są zdecydowanie przeciwni tworzeniu w Polsce obozów dla uchodźców. Ani Polska, ani żaden z krajów V4 nie wykluczają natomiast kompromisów w kwestii kryzysu w Europie i jasno deklarują, że jeśli pojawią się jakieś sensowne rozwiązania, to zostaną one przez polski czy węgierski rząd poparte i przekute w działanie. W grę wchodzi choćby większe zaangażowanie finansowe, ale w żadnym wypadku nie przymusowe przyjmowanie uchodźców.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Unia Europejska #imigracja