Tureckie siły specjalne przy wsparciu samolotów USAF z międzynarodowej koalicji, zwalczającej tzw. Państwo Islamskie, rozpoczęły operację wypierania sił #ISIS z terytorium miasta Dżarabulus, znajdującego się na granicy z Syrią. Trwa ostrzał Dżarabulus, planowana jest także interwencja lądowa i lotnicza wojsk tureckich w tym regionie.

O co chodzi w walce z ISIS

Ktoś nieobeznany w sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie zadałby pytanie, o co tak naprawdę chodzi i kto z kim walczy w tym konflikcie, odpowiedź na to pytanie byłaby trudna. W konflikcie, który wybuchł w 2014 roku, walczy ze sobą, zawiązuje sojusze, zmienia "branding" wiele ugrupowań.

Reklamy
Reklamy

Jedno jest pewne. ISIS, który jeszcze niedawno kontrolował znaczne obszary Syrii i Iraku, powoli traci swe zdobycze, przy czym walka z tym quasi-państwem zapewne jeszcze potrwa.

Obecnie w walkę tą włącza się #Turcja. Włącza tylko formalnie, od dawna bowiem Erdogana oskarżano o ciche wspieranie terrorystów z ISIS. Światowe media wielokrotnie przytaczały przykłady leczenia rannych bojowników z ISIS w tureckich szpitalach, szmuglowania broni przez granicę turecką i przepuszczania przez granice ochotników, chcących przystąpić do walki po stronie Państwa Islamskiego. Syn Erdogana oskarżany jest nawet o handel ropą z ISIS i czerpanie osobistych korzyści majątkowych ze wspierania tego ugrupowania. Niektórzy podejrzewają, że to efekt ostatniego spotkania prezydentów Turcji i Rosji, wspierającej w tym konflikcie Syrię.

Reklamy

Erdogan zapewne ma swoje polityczne cele, choć oficjalnie powodem do podjęcia interwencji wojsk tureckich jest chęć zapewnienia bezpieczeństwa przygranicznych tureckich miejscowości.

Decyzji Ankary obawiać się mogą Kurdowie, będący od dawna solą w oku Erdogana. Skutecznie walczą oni z Państwem Islamskim, z drugiej jednak strony dokonują ataków na wojska tureckie. Wspierani militarnie przez Amerykanów, Kurdowie chcieliby utworzyć na części terytorium Turcji i Syrii swoje własne państwo, na co absolutnie nie chcą się zgodzić ani Assad, ani Erdogan. Zakładając nawet pokonanie w najbliższym czasie Państwa Islamskiego, spory i konflikty na tym terytorium z pewnością nie wygasną.

Interwencja turecka dopiero się rozkręca. Tylko w ciągu dwóch godzin tureckie wojska ponad 220 razy ostrzelały zgrupowania sił ISIS. Właściwa operacja lądowa jeszcze nie została rozpoczęta, należy jednak oczekiwać, że nastąpi to niebawem. Co ciekawe, w oficjalnym komunikacie medialnym władze tureckie oświadczyły, że celem operacji lądowej ma być oczyszczenie granicy syryjsko-tureckiej z ugrupowań terrorystycznych i zwiększenie bezpieczeństwa na zajmowanych obszarach, ale też zapewnienie integralności terytorialnej Syrii (to jawne nawiązanie do kurdyjskich pragnień utworzenia własnego państwa na części terytorium Syrii).

Reklamy

Krytycy Erdogana twierdzą, że dzięki lądowej interwencji chce on przy granicy z Syrią utworzyć specjalną strefę, całkowicie kontrolowaną przez wojska tureckie. Strefa ta ma być zamknięta dla dziennikarzy. Niektórzy mówią wprost - operacja turecka przeciwko ISIS to jedynie przygrywka i działania na pokaz. Utworzona na granicy turecko-syryjskiej strefa, z całkowitym zakazem ruchu dziennikarzy i obserwatorów, ma służyć dalszemu cichemu wspieraniu ISIS w walce z Kurdami.

Erdogan rękoma ISIS zwalcza Kurdów?

Ankara nie ukrywa, że skutkiem tureckiej operacji wojskowej w Syrii ma być również uniemożliwienie opanowania terenów przygranicznych przez siły kurdyjskie. Te ostatnie kontrolują już znaczne tereny Syrii przy granicy z Turcją, armia turecka ma za zadanie uniemożliwienie Kurdom opanowania strategicznego miasta, jakim jest Dżarabulus. Na terenie tego miasta zgromadziło się ponadto około półtora tysiąca bojowników syryjskiej opozycji, walczącej i z ISIS i z armią syryjską. Szef tureckiego MSZ wskazuje - celem jest całkowite oczyszczenie granicy z bojowników ISIS. Czas pokaże, o co w tej interwencji chodziło naprawdę.

źródło: bankier.pl

Kopiowanie treści opublikowanych na blastingnews.com zabronione. #Bliski Wschód