Na początku sierpnia 2016 r. w niemieckim Esslingen urzędnicy Jugendamtu (Urząd ds. Dzieci i Młodzieży), zabrali Polce trzydniowe dziecko. Powodem taj skandalicznej decyzji miała być niezdolność matki do wykarmienia go. Dwa tygodnie później rodzice noworodka dowiedzieli się, że dziecku nadano niemieckie obywatelstwo, mimo że oboje są Polakami i chcą wychować swoją córeczkę w poczuciu polskiej przynależności narodowej.

Działania niemieckich urzędników były z góry zaplanowane?

Okazuje się, że akcja niemieckich urzędników mogła być planowana jeszcze przed przyjściem dziecka na świat. Takiego zdania jest rodzina matki noworodka.

Reklamy
Reklamy

Krewni kobiety twierdzą, że zachowanie niemieckich urzędników od początku wskazywało na to, że są oni zdecydowani odebrać Polakom ich pociechę i jedynie szukają odpowiedniego pretekstu, który by usprawiedliwił ich działania.

Rzecznik urzędu powiatowego w Esslingen, Peter Keck powiedział w rozmowie z polskimi mediami, że zachowanie niemieckich urzędników było podyktowane dobrem dziecka, zaś narodowość matki była w sprawie bez znaczenia. Keck tłumaczył, że funkcjonariusze Jugendamtu starają się w swoim postępowaniu mieć na uwadze zarówno prawa dzieci, jak i rodziców,  a obowiązujące ich procedury mają na celu uniknięcie błędów.

Szukali dogodnego pretekstu?

Inną wersję wydarzeń przedstawia Zbigniew Szmajda - brat Polki, której niemieccy urzędnicy odebrali #dziecko. Jego informacje prowadzą do wniosku, że #Niemcy planowali odebranie dziecka jeszcze przed jego narodzinami, co wyjaśniałoby tak szybkie działania funkcjonariuszy Jugednamtu.

Reklamy

Szmajda powiedział mediom, że w mieszkaniu jego siostry nigdy nie było żadnej kontroli, a urzędnicy po raz pierwszy zjawili się tam kilkanaście dni przed porodem. W mieszkaniu panował akurat nieład, bo było ono przygotowywane dla dziecka - odbywał się tam remont i malowanie.

Zbigniew Szmajda uważa, że urzędnicy Jugendamtu z premedytacją wybrali taki właśnie taki moment wizyty, żeby móc stwierdzić, że w mieszkaniu panuje bałagan. Potem zjawili się jeszcze raz, gdy mieszkanie było już uprzątnięte, ale – zdaniem Szmajdy – nie wzbudziło to w niemieckich urzędnikach zainteresowania. Kolejny raz funkcjonariusze Jugendamtu pojawili się już w szpitalu, w trzy dniu po urodzeniu się dziecka. Ich wizyta zakończyła się decyzją o odebraniu Polce noworodka, bo - zdaniem urzędników - matka nie będzie w stanie samodzielnie wykarmić dziecka.

źródło: niezalezna.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#polska