Jak pokazują cząstkowe wyniki referendum, jakie odbyło się w Wielkiej Brytanii w kwestii opuszczenia przez ten kraj Unii Europejskiej, największa ilość zwolenników pozostania w starej UE zamieszkuje Londyn. Kilka dni po ogłoszeniu wyników głosowania odbyła się w Londynie wielka manifestacja osób popierających pozostanie Zjednoczonego Królestwa w strukturach Wspólnoty. Kilkadziesiąt tysięcy osób głośno komentowało wynik referendum, żądając nawet jego powtórzenia. Eurosceptycy wygrali niewielką przewagą, a do samego końca wydawało się, że starcie referendalne przegrają. Okazało się jednak, że jest inaczej. Brexit stał się faktem. Póki co Wielka Brytania nie opuściła jeszcze UE, a proces ten jeszcze długo potrwa, niemniej Niemcy czy Francja już teraz wzywają premiera Camerona do zintensyfikowania działań, zmierzających do wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty.

Reklamy
Reklamy

W ciągu ostatnich lat #Wielka Brytania podpisała tyle umów handlowych i porozumień, że ich objętość liczona jest w dziesiątkach tysięcy stron. Jeśli Brexit ma stać się faktem, wszystkie zawarte umowy trzeba będzie sprawdzić i wyłapać, które z nich wymagają kontynuacji, a które Zjednoczone Królestwo powinno wypowiedzieć. Szacuje się, że zadanie to będzie wymagało zaangażowania do pracy na pełnym etacie ok. 500 osób. Tymczasem "znających temat" jest zaledwie 20. Z pewnością nie da się tego zrobić w dwa lata, a na tyle mniej więcej szacuje się czas do całkowitego opuszczenia przez Wielką Brytanię struktur UE.

Nie cała Anglia chętna do opuszczenia Unii

Szkocja już zadeklarowała, że będzie prosić Unię o utrzymanie dotychczasowych relacji. Podobnie Londyn i jego okolice, a w szczególności londyńskie City nie są zadowolone z wyników referendum.

Reklamy

Pojawiły się już głosy, aby z Londynu utworzyć tzw. wolne miasto, z szerszymi kompetencjami władz i autonomią na tyle dostateczną, aby miasto samodzielnie decydowało o swojej przyszłości w Unii albo poza nią. Póki co nie ma na to raczej większych szans, władze Wielkiej Brytanii stoją przed dużo poważniejszym i pilniejszym problemem, niż wolnościowe głosy jednego ze swoich miast, chociażby i stolicy. Zjednoczonemu Królestwu grozi wewnętrzny podział, a w niektórych obszarach nawet polityczny paraliż.

W tej chwili najpilniejsze kwestie to ustalenie, jakie unijne regulacje mają w Anglii obowiązywać, a jakie wymagają zmian czy całkowitego wycofania. O ile dyrektywy unijne wymagają implementacji do systemu prawnego danego kraju i Wielkiej Brytanii nie będzie trudno się z nich wycofać, to ogromny problem pojawia się wszędzie tam, gdzie dotychczas określone dziedziny życia regulowały unijne rozporządzenia. Te ostatnie stosuje się bowiem wprost, zatem po opuszczeniu UE może się nagle okazać, że pewne obszary nie są w żaden sposób regulowane.

Reklamy

A zakres regulacji unijnych jest ogromny - przykładowo same przepisy fitosanitarne to niemal 270 aktów prawnych.

Kto zyska a kto straci na Brexicie?

Kurs funta już ostro poszybował w dół, kraje tzw. starej Unii nie zgadzają się w żadnym wypadku na zachowanie przez Wielką Brytanię wpływów i dostępu do unijnego rynku na dotychczasowych warunkach, w angielskich miastach rosną nastroje ksenofobiczne i nasilają się ataki na obcokrajowców. Irlandia Północna chce ogłosić separację, a Londyn straci miano światowej stolicy finansów i związane z tym wpływy. A to dopiero początek tego, co czeka Wielką Brytanię w najbliższych latach. Brexit korzyści przyniesie Chinom, a i Putin nie kryje zadowolenia z osłabienia Unii Europejskiej, licząc na zniesienie sankcji ekonomicznych i wznowienie rozmów z Unią, tym razem z pozycji siły.

Londynowi potrzebna będzie teraz armia prawników i ekonomistów, pytanie tylko skąd ich pozyskać. Anglia ma dwa lata na całkowite opuszczenie UE, choć Merkel czy Hollande chcieliby, aby nastąpiło to jak najszybciej.

Ponad 170 tysięcy osób podpisało petycję do mera Londynu, aby ogłosił metropolię niepodległym państwem.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl. #Unia Europejska