Dzisiaj w samo południe trybunał wydał we Wiedniu wyrok. "Ze względu na liczne naruszenia prawa" w toku drugiej tury wyborów prezydenckich sędziowie uznali ją za nieważną. Oznacza to, że prezydent-elekt Alexander van der Bellen nie zostanie zaprzysiężony w dniu 6 lipca. Druga tura zostanie powtórzona. Minister spraw wewnętrznych Wolfgang Sobotka dodał, że "trzecia tura" odbędzie się w końcu września albo na początku października. Trybunał podjął decyzję po przesłuchaniach osób biorących udział w przygotowaniu kart wyborczych, a także liczeniu głosów. Następnie rozpatrzył odpowiednio udokumentowane skargi okręgowych komitetów wyborczych. Jedno i drugie potwierdziło zarzuty Austriackiej Partii Wolności, a także oceny prasy tego kraju, formułowane już następnego dnia po drugiej turze.

Reklamy
Reklamy

Skarżący się winni kompromitacji Austrii?

Mimo jednoznacznej sytuacji, wskazującej od początku na ogromne i celowe nadużycia strony przeciwnej, część austriackich środków masowego przekazu wskazuje palcem na zwolenników kandydata Norberta Hofera ... Jako rzekomo winnych blamażu austriackiego państwa oraz niepotrzebnych wydatków na "trzecią turę". Towarzyszą temu sugestie pod adresem wyborców, aby się tak nie przemęczali i nie szli znowu na głosowanie. Albo żeby się zemścili za to, że wskutek powtórzenia drugiej tury na nic innego nie starczy pieniędzy (?) i głosowali przeciw Hoferowi. Szczególna filozofia na poziomie; gdyby Jasio nie doniósł na Piotrusia, że zrabował mu drugie śniadanie to przecież nic złego by się nie stało. Żałośnie niski poziom moralny i umysłowy obozu polityki lewackiej.

Reklamy

Sędziowie uzasadnili wyrok

Po przeanalizowaniu zeznań świadków oraz dostępnego materiału dowodowego uznano, że do sfałszowania głosów mogło dojść w przypadku 78 tysięcy kart do głosowania. Jako że van der Bellen wygrał przewagą 38 tysięcy, wydano wyrok unieważniający drugą turę. Jednocześnie Trybunał Konstytucyjny wskazał na konieczność zapewnienia przestrzegania przede wszystkim dwóch zasad: obowiązkowej kolegialności w czasie liczenia głosów; właściwego przechowywania i otwierania paczek kart do głosowania. Sędziowie nie wypowiedzieli się na temat czy doszło do celowych i zaplanowanych manipulacji, powołując się na brak dowodów w tej sprawie.

Jaki stąd morał?

Środowiska lewackie, często ukrywające się pod szyldem poglądów i partii liberalnych (Daniel Cohn-Bendit), chadeckich, socjalistycznych, stale podkreślają swoją wyższość moralną. Wyższość nad nacjonalistami (przy czym złośliwie utożsamiają nacjonalizm z szowinizmem), faszystami i rasistami. Zupełnie jak gdyby nie było nic pośrodku, a ruchy społeczno-polityczne miały obowiązek kroczyć jak pijany, zataczając się od ściany do ściany.

Reklamy

Lewicowi liberałowie rzekomo bronią równouprawnienia itd., a wszyscy ich przeciwnicy chcą segregacji, dyskryminacji, a także powrotu do jednolitych językowo i rasowo społeczeństw. Otóż ta ich wyższość moralna nie istnieje, a od dzisiaj jest to sprawą udowodnioną. Ich patronem nie jest Abraham Lincoln, ale Lew Dawidowicz Trocki.

Zaś patronem środowisk konserwatywnych, narodowych i wolnościowych nie jest wcale Adolf Hitler, ale raczej cesarz Franciszek Józef. Cesarz, który jednocześnie wprowadził z własnej, nieprzymuszonej woli demokrację, ale zachował też silne uprawnienia korony. Władca, który do późnej starości wstawał w każdy dzień powszedni o piątej rano i zajmował się sprawami państwowymi przez kilkanaście godzin. Harował jak podrzędny kancelista, byle tylko jego poddanym nie wyrządzano niesprawiedliwości. Nie dopuściłby do pierwszej wojny światowej gdyby nie to, że diabelsko go oszukano.

Co dalej?

Sprawy pójdą swoim torem. W tych dniach obóz lewacki zaczął tracić monopol na rządzenie. Należy jednak pamiętać, że to jeszcze nie koniec, a do uporządkowania sytuacji w Europie w duchu wolności, ale zarazem bezpieczeństwa i odpowiedzialności jest daleko. #wybory prezydenckie #Demokracja