Jeszcze kilka miesięcy temu #Turcja negocjowała z Unią Europejską warunki przystąpienia do struktur Wspólnoty. Jednym z tych warunków było zatrzymanie na terytorium Turcji uchodźców z Bliskiego Wschodu, którzy następnie poprzez greckie wyspy przedostawali się do krajów Europy Zachodniej. Turcja otrzymała na realizację tego planu w sumie kilka mld Euro. Obecnie jednak - jak wynika z doniesień greckich obserwatorów - umowa ta praktycznie nie istnieje. Po niedawnym, nieudanym puczu Erdogan usiłuje ostatecznie rozprawić się z przeciwnikami w tureckiej armii, co stawia pod znakiem zapytania jakiekolwiek zdolności sojusznicze tureckiego wojska w NATO.

Reklamy
Reklamy

A to jeszcze nie wszystko. Dotychczas turecka armia jako gwarant świeckości państwa realizowała obowiązującą z UE umowę i strzegła zewnętrznych Granic Unii, w tym również poprzez swoje jednostki, przebywające na greckich wyspach. Mocą decyzji prezydenta Turcji Recepa Erdogana tureckie wojska zostały wycofane z wysp greckich. Zewnętrzna granica UE ponownie stanęła dla uchodźców otworem.

Erdogan nie jest wiarygodnym partnerem do jakichkolwiek układów i rozmów

Rozkaz wycofania wojsk z granicy z Grecją jest tylko jednym z ostatnich, niepokojących unijnych decydentów ruchów Erdogana. Kilka dni temu dokonał już zaskakującej wolty, wysyłając Putinowi oficjalne przeprosiny za zestrzelenie w ubiegłym roku rosyjskiego samolotu, patrolującego przestrzeń powietrzną Syrii. Stosunki na Linii Moskwa - Ankara stają się coraz cieplejsze, za to nie można tego samego powiedzieć o relacjach Erdogana z dotychczasowymi sojusznikami z Zachodu.

Reklamy

Eksperci łapią się za głowę słysząc, jak Erdogan grozi Stanom Zjednoczonym zerwaniem koalicji, jeśli te nie wydadzą podejrzewanego o organizację puczu tureckiego filozofa Fethullaha Gulena. Notabene niektórzy tureccy dowódcy, wierni Erdoganowi, już oświadczyli, że Stany Zjednoczone od samego początku wspierały puczystów i opozycję.

Można pomyśleć, że to, co się obecnie dzieje w Turcji, to wewnętrzny problem tego kraju. Tyle, że turecka armia jest jedną z najsilniejszych w NATO, Turcja leży w regionie o bardzo ważnym z punktu widzenia bezpieczeństwa Europy znaczeniu, a destabilizacja sytuacji w tym kraju wywoła kolejną wielką falę uchodźców do krajów Unii. 18 marca bieżącego roku na szczycie w Brukseli zawarte zostało porozumienie między UE a Turcją, na mocy którego wszyscy uchodźcy, którzy po 20 marca przedostaną się z Turcji do Grecji, będą odsyłani z powrotem na terytorium Turcji. Obecne działania tureckich władz potwierdzają najgorsze obawy - Turcja jak widać nie zamierza ze swoich zobowiązań umownych się wywiązać.

Reklamy

Zawarte porozumienie miało decydujące znaczenie w rozmowach na linii UE - Turcja w kwestii zniesienia dla Turków obowiązku wizowego. Do rozmów tych nie ma już powrotu, co zresztą potwierdziło wielu unijnych decydentów, wprost stwierdzając, iż dla Turcji w UE nie ma obecnie miejsca i nie będzie go w nie dającej się przewidzieć przyszłości.

Turcja oddala się od Zachodu. Erdoganowi marzy się sułtanat

Władze Grecji chciały potwierdzić powód wycofania tureckich żołnierzy z granic. Udało im się otrzymać lakoniczny komunikat, w którym strona turecka poinformowała, iż powodem wycofania żołnierzy z granicy z UE jest to, że paszporty żołnierzy straciły ważność. Tłumaczenie kuriozalne, niemniej Erdogan jak widać nie traktuje poważnie swoich dotychczasowych sprzymierzeńców. Opozycja od dawna oskarża go o to, że chce z Turcji zrobić państwo wyznaniowe, oczywiście z islamem jako religią dominującą i przewodnią.

Straci turecka gospodarka, stracą tureccy obywatele. Prezydent Turcji cieszy się sporym poparciem, niemniej jest ono kruche - jeśli Turcy poczują niebezpieczeństwo i brak stabilizacji, szybko obrócą się przeciwko swojemu prezydentowi. Sam pucz zresztą wydaje się marną (choć skuteczną) prowokacją. Opozycyjni dziennikarze są masowo aresztowani, dowództwo tureckiej armii jest w rozsypce. Najsilniejsi przeciwnicy Erdogana odpadli właśnie z gry.

źródło: wprost.pl #imigracja #Bliski Wschód