Hannah Arendt - kobieta, która była tytanem myśli XX wieku, próbowała ustalić ile jest z prawdy w rozpowszechnionych za jej życia teoriach spiskowych. Wnioski ze swoich badań socjologiczno-historycznych zawarła w książce Korzenie totalitaryzmu. Mimo, że oskarżano ją o "brak miłości do narodu żydowskiego" (z którego poczucia wybraństwa drwiła), wybitny izraelski historyk Jakub Talmon kontynuował jej dzieło. Jego tytuł: Totalitarian Democracy (Totalitarna demokracja). Ich ocena, że totalitaryzm dojrzał do zastosowania w umysłach pewnej grupy ludzi nie w Rosji, ale na Zachodzie, znajduje obecnie potwierdzenie. Tak w atakach na partię Alternatywa dla Niemiec jak w charakterze usiłowań, aby nie dopuścić do Brexitu.

Reklamy
Reklamy

Cameron, Johnson i Farage - ludzie honoru

Brytyjski premier zapowiedział rezygnację z zajmowanego stanowiska następnego dnia po referendum, które nie wypadło po jego myśli. Rezygnując z dalszego sprawowania rządów po załatwieniu najpilniejszych spraw związanych z wynikiem głosowania przeciw dalszej obecności w UE pokazuje, że rozumie ciążącą na nim odpowiedzialność. Jego partyjny kolega Boris Johnson postępuje podobnie. Rezygnując z ubiegania się o schedę po Cameronie bierze pod uwagę swój trudny charakter. Partia Konserwatywna wymaga obecnie innego przywódcy. Takiego, który nie będzie robił zbyt wiele hałasu dokonując Brexitu.

Wreszcie Nigel Farage. Przez tyle lat ludzie zaślepieni pewnością własnych racji obrzucali go błotem, że jego wytrzymałość nerwowa się wyczerpuje.

Reklamy

Na dodatek z tych wszystkich oskarżeń coś jednak zostaje. W tym dla jego czworga dzieci. Wielokrotnie wspominał jak obrzydza się życie jego nieletnim córkom. Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa potrzebuje zmiany swojej najbardziej znanej twarzy. Również po to, aby skutecznie współdziałać z konserwatywnymi zwolennikami Brexitu. Tyle odnośnie starej, dobrej Anglii, gdzie honor i zdrowy rozum jeszcze coś znaczy.

Esbeckie metody

Jeśli ktoś odważy się zupełnie jawnie łamać pewne podstawowe reguły lojalności na brytyjskiej scenie politycznej, przegrywa. Niszczy go powszechne oburzenie jakie wywołał. Za to w Niemczech kwitnie prowokacja na poziomie NRD. W związku z tym należy się liczyć z poważnymi skutkami najnowszego rozłamu w AfD.

Najpierw pojawił się dziwny człowiek - dr Wolfgang Gedeon. Jego nazwisko to starotestamentowe imię żydowskie. Nie powstrzymało go to od opublikowania rozważań zasadniczych, które można określić jako wskazywanie na rozmyślne działanie całego narodu żydowskiego przeciw żywotnym interesom Niemiec i Europy.

Reklamy

Na dodatek dokonał tego będąc posłem Alternatywy do landtagu.

Zostało to natychmiast nagłośnione. W interesie partii AfD leżało natomiast zręczne wyciszenie tej sprawy. Tak też zdecydowało kierownictwo, powołując komisję kolegów partyjnych z wykształceniem humanistycznym w celu zbadania zarzutów pod adresem Gedeona. Z drugiej strony poproszono go, by wstrzymał się z dalszymi publicznymi wystąpieniami do czasu wydania oceny przez tę komisję, co miało nastąpić we wrześniu. Dr Gedeon sprawiał wrażenie gotowego podporządkować się tej decyzji.

Tymczasem zaś w tych dniach wystąpił inny poseł do landtagu Badenii-Wirtembergii, prof. Meuthen. Najpierw zamęczał przewodniczącą Frauke Petry telefonami, domagając się natychmiastowego usunięcia czarnej owcy. Ta była zmuszona odmówić. W odwet nakłonił połowę reprezentacji AfD w w. w. landtagu do wystąpienia z tej partii. Ogłosił to na konferencji prasowej, nie przebierając w słowach.

Jaki z tego morał?

Właściwie rzecz biorąc można zgadywać, czy agentem wrogów AfD jest jeden z tych dwóch smutnych panów czy obaj. Należy też pamiętać o tym, że rozumowanie po linii ostrego podkreślania roli mniejszości żydowskiej i głoszenie tego publicznie może być niezwykle niebezpieczną prowokacją. Przy tym, jeśli ktoś uwierzy w jakiś ogromny, diaboliczny, niezwykle trudny do pokonania spisek, może zostać psychicznie sparaliżowany. W końcu nawet postradać zdrowe zmysły. #Wyspy Brytyjskie #Niemcy