Przybyły do Austrii z Bośni imam Ebu Tejma został postawiony przed sądem pod zarzutem podburzania do mordu w swoich kazaniach. Zarzucono mu też namawianie bywalców jego meczetu do wstąpienia w szeregi Państwa Islamskiego i wysłanie ich na front syryjski. Nie przyznał się do winy, ale mimo to dziś po północy, po długiej dyskusji, sędziowie wymierzyli mu solidną karę. Jego uczony w Koranie pomocnik i zastępca dostał 10 lat. Również on zaprzeczał zarzucanym mu czynom. Jak donosi prasa austriacka, prokuratury, policja i kontrwywiad pracują na pełnych obrotach, aby doprowadzić do aresztowania i skazania kolejnych ok. 250 wojujących i namawiających do „świętej wojny” islamistów.

Reklamy
Reklamy

„Kiedy naród tupnie nogą, ziemia się trzęsie!”

Wyrok, który zapadł dzisiaj w mieście Graz to trzecie wielkie zwycięstwo narodu austriackiego. Jak dotąd żaden inny imam nie został skazany w Europie za namawianie do terroru i podburzanie do mordu. Austriackie państwo udowodniło, że nie boi się agresywnie nastawionych grup muzułmańskich. Tak surowy wyrok z całą pewnością nie byłby możliwy, gdyby nie unieważnienie drugiej tury wyborów prezydenckich, a następnie mianowanie Norberta Hofera do Kolegium Prezydenckiego. Czwartym zwycięstwem ma być skazanie winnych sfałszowania wyborów na kary więzienia lub grzywny. Trwają dochodzenia w tej sprawie. Zwycięstwo numer 5 będzie polegać na przerwaniu złowrogiej działalności w. w. kilkuset agresywnych islamistów. Wszystko to dzieje się dlatego, że uczciwi obywatele austriaccy się przebudzili i tupnęli nogą.

Reklamy

Zaś to ma skutek jaki przedstawił nasz wielki polski pisarz, tudzież żydowsko-polski działacz społeczny Janusz Korczak.

Recepta na zwycięstwo „skrajnej prawicy”

Uważne prześledzenie kolei losu Austriackiej Partii Wolności to liczne nauki dla podobnych ruchów w innych krajach. Chyba najważniejsza z nich to rozszerzenie platformy politycznej na wszystkich uczciwych obywateli kraju oraz bezustanna troska o Europę. Austriacki nacjonalizm pozytywny oczywiście pozostał – w programie i działaniach. Pozytywny, bo budujący poparcie i aktywność społeczną bardziej niż przeciw komuś i czemuś na rzecz czegoś; wartości ponadczasowych oraz naturalnych wspólnot. Nacjonalizm świecki, ponadwyznaniowy, acz nie walczący bynajmniej z religią, a tylko unikający wiązania się z książętami Kościoła i ich dziwnymi interesami. Ruch społeczny, z wybitnymi, świetnie zorientowanymi przywódcami, nie kłócącymi się o to, który z nich ma być najważniejszy. Ruch, który nie dał się zwariować skrajnym teoriom spiskowym i wmówić sobie, że na diaboliczne spiski nie ma rady, a #Demokracja to mit.

Reklamy

Ruch dogadujący się ze swoimi naturalnymi sprzymierzeńcami.

Niemcy wciąż czegoś nie rozumieją

Mądry naród austriacki w całej swojej historii tylko dwa razy dał się ogłupić. Za to jego niemieccy pobratymcy sprawiają wrażenie lubiących wpędzać się w nieszczęście. Przykładów jest wiele. Ruchy konserwatywno-narodowo-wolnościowe w Niemczech są naszpikowane agentami, od których nie umieją się uwolnić, a co najmniej nie dopuszczać ich do jakichkolwiek ważnych stanowisk. Nie umieją się między sobą dogadać. Rzadko dostrzegają, że sprawny aparat partyjny jest tak samo potrzebny jak masowe i bezustanne wystąpienia uliczne. Mają wybitnych przywódców (Frauke Petry, Björn Höcke, Tatjana Festerling), ale nie umieją ich uszanować i okazywać im posłuszeństwa. Jednak ich główny grzech to

Bezmyślne i nieodpowiedzialne wyładowywanie złości przez internet

Całe to wałkowanie bez umiaru i bez końca kwestii żydowskiej, dwóch wojen światowych i braku wyłącznej odpowiedzialności Niemiec za ich wywołanie, tzw. rewizjonizmu holocaustu... Wskutek tego niemiecka policja dokonała w tym tygodniu konfiskaty kilkuset urządzeń do pisania w internecie, a Facebook zlikwidował wiele kont. Wymierzono też grzywny w wysokości od 500 do 7500 euro. Nieodpowiedzialne wpisy garstki ludzi z grupy Wielkie #Niemcy dały rządowi Merkel pozór do zastraszania internautów. Zaś u nas w Polsce na tym samym odcinku... No cóż... #ISIS