Brexit tak naprawdę jeszcze nie nastąpił, a już wywołał dyskusje o konieczności reformy Unii Europejskiej. Paradoksalnie na całym tym zamieszaniu Wspólnota może skorzystać i wyjść z niego wzmocniona, o ile unijni włodarze nie zapomną wartości, jakie jeszcze do niedawna leżały u podstaw funkcjonowania tego polityczno-ekonomicznego tworu. Wyniki angielskiego referendum powinny być dla unijnych decydentów sygnałem, że najwyższy już czas na reformy i planowanie wspólnej przyszłości. #Unia Europejska nie rozpadnie się, wbrew hurraoptymistycznym stwierdzeniom eurosceptyków, niemniej przed Wspólnotą bardzo trudny czas. Od tego, jak zostanie on wykorzystany zależy siła i pozycja UE na świecie.

Reklamy
Reklamy

Unia Europejska liczy straty po Brexicie

Opuszczenie Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię oznaczać będzie spadek unijnego budżetu o około 15 %, a nastąpi to już prawdopodobnie w okolicach 2020 roku. Powstaje zatem pytanie, co dalej z unijnym budżetem. Rozwiązań jest kilka, przy czym aktualnie pod uwagę brane są cztery scenariusze. Pierwszy z nich zakłada, że unijny budżet pozostanie na dotychczasowym poziomie, co oznaczać będzie konieczność uiszczania przez kraje członkowskie wyższych niż dotychczas składek do wspólnej kasy. Ten finansowy ciężar nie zostanie jednak rozłożony równomiernie. Zakłada się, że przy wdrożeniu tego scenariusza Niemcy musiałyby do wspólnej kasy wpłacać o około 3,3 mld Euro więcej, podczas, gdy np. Polska 400 mln Euro więcej niż wpłaca obecnie.

Reklamy

Taki scenariusz nie jest wykluczony, choć wydaje się, że Wielka Brytania, nie chcąc całkowicie zrywać ekonomicznej współpracy z UE, będzie chciała utrzymać dostęp do wspólnego europejskiego rynku, za co - podobnie jak Norwegia - będzie musiała płacić. Gdyby tak miało się stać, to brytyjskie wpłaty wynosiłyby niemal tyle samo, co obecne składki członkowskie w UE, nie przełożyłoby się to zatem na wyższe składki pozostałych krajów członkowskich.

Drugi rozpatrywany obecnie scenariusz przewiduje okrojenie unijnego budżetu, co skutkowałoby zmniejszeniem kwot funduszy unijnych dla pozostałych krajów członkowskich. Tegoroczne składki członkowskie do wspólnej unijnej kasy mają oscylować w okolicach nieco ponad 100 mld Euro, z czego niemal jedną piątą wpłacali Brytyjczycy. Jest to zatem na tyle duża dziura w unijnym budżecie, że bez brytyjskiego wkładu trudno będzie ją załatać. Wyjście Wielkiej Brytanii ze struktur UE siłą rzeczy przełoży się na unijny budżet, co może skutkować naciskami na kraje typu Polska, a więc kraje, które póki co jeszcze więcej z unijnej kasy biorą niż do niej wpłacają.

Reklamy

Zresztą gdyby ten scenariusz wszedł w życie, to dla Polski będzie to strata podwójna - po 2020 roku i tak Polska miała otrzymać dużo mniejsze niż obecnie fundusze strukturalne, a na domiar wszystkiego dojdzie nam dużo wyższa niż obecnie składka członkowska.

Wielka Brytania opuszcza Unię - co dalej?

Kolejny rozważany scenariusz zakłada, że procedura opuszczenia UE przez Wielką Brytanię rozpocznie się jeszcze w tym roku. Zakładając, że miałaby ona potrwać około dwóch lat, unijny budżet zostałby znacznie okrojony już w 2018 roku, co z pewnością spowodowałoby konieczność rewizji planów finansowych, jakie swym zasięgiem czasowym miały obejmować okres do 2020 roku. Co istotne, pierwsze negatywne aspekty tego scenariusza dotknęłyby Polskę już na przełomie 2016 i 2017 roku. Ministerstwo Rozwoju póki co uspokaja, niemniej informuje jednocześnie, że unijny budżet zostanie zrewidowany i będzie podlegał nowym negocjacjom.

Czwarty scenariusz - jednocześnie najbardziej radykalny - zakłada kompletną przebudowę obecnego systemu. Prawdopodobnie czekałby nas wówczas kompletnie nowy traktat europejski, zmieniający sytuację geopolityczną we Wspólnocie. Taki scenariusz również jest potencjalnie niekorzystny dla Polski, oznacza bowiem marginalizację naszego kraju w strukturach UE przy jednoczesnym obcięciu unijnego strumienia finansowego.

Tak czy inaczej Brexit na dobre wyjdzie chyba jedynie Chinom.

źródło: forsal.pl #finanse #gospodarka