Po namyśle przywódcy tej partii (dalej będę używał niemieckiego skrótu jej nazwy – FPÖ, wym.: efpee) postanowili nie składać skargi do głównej komisji wyborczej przy ministerstwie spraw wewnętrznych. Wszystko wskazuje bowiem na to, że jego urzędnicy ponoszą współodpowiedzialność za naruszenia prawidłowości procedur wyborczych. Naruszenia, w sprawie których już dwa dni po wyborach alarmowała austriacka prasa. Druga tura wyborów, po sukcesie kandydata tzw. skrajnej prawicy, wypadła niezwykle dramatycznie i bez tego. Miała miejsce w cieniu dwóch szalonych morderców. Pod wpływem bestialstwa pierwszego z nich (acz oczywiście nie była to jedyna przyczyna) podał się do dymisji i wycofał się z życia politycznego kanclerz Faymann.

Reklamy
Reklamy

Wstrząsająca zawartość wniosku zwolenników Hofera

Sztab wyborczy Norberta Hofera spokojnie pozwolił, by minął 48-godzinny termin składania wniosków o rozpatrzenie skarg na przebieg wyborów. Termin obowiązujący, przypominam, w stosunku do głównej komisji wyborczej ministerstwa spraw wewnętrznych. Ministerstwa będącego zarazem stroną w sporze na temat tych wyborów, a to ze względu na czynne poparcie udzielane w drugiej turze kontrkandydatowi Hofera przez urzędujących przedstawicieli partii rządowych. Zamiast tego przez dwa tygodnie zbierano materiał dowodowy w sprawie naruszeń procedur wyborczych. Ich wyliczenie... Mamy chyba do czynienia z jakąś próbą powrotu do stosunków znanych z ZSRR i jego bloku. Takiego zdania jest w każdym razie Krzyś Woźniak – zwany Ator:

Wyznaczony pełnomocnikiem skargi konstytucyjnej przewodniczący FPÖ Hans-Christian Strache odbył wczoraj w samo południe konferencję prasową.

Reklamy

Seria materiałów wideo z tej konferencji, w języku niemieckim, zaczyna się tutaj:

Strache mówił o „niezliczonych wprost wypadkach jednoznacznych nieprawidłowości i wpadek”. Było ich tak wiele, że etatowi funkcjonariusze wielkiej partii, jaką jest FPÖ nie byli w stanie, nawet przy wsparciu licznych wolontariuszy, zbadać wszystkich zgłoszonych im spraw. „Gdyby nie te nieprawidłowości Norbert Hofer zostałby wybrany prezydentem” – oznajmił. Ich rozmiary „są gorzej niż przerażające i nie ma tu bynajmniej mowy o jakichś bagatelach, które nie mogły na niczym zaważyć.”

(FPÖ ficht Bundespräsidenten-Wahl an, diepresse.com)

Rzecznik Trybunału Konstytucyjnego potwierdza: zarzuty są okropne i udokumentowane

Dostarczanie kart do głosowania w sposób nielegalny (w pozbawionych prawidłowego oznakowania i pieczęci kopertach), brak tych kart w szeregu obwodów głosowania. Także potwierdzone wypadki oddania głosu przez osoby nie będące obywatelami austriackimi... Również osoby nie posiadające czynnego prawa wyborczego z powodu zbyt młodego wieku.

Reklamy

W Austrii wolno oddać głos w wyborach powszechnych po ukończeniu 16 roku życia. Ogółem mowa o podejrzeniu dokonania naruszeń dotyczących 573.275 (sic!) kart do głosowania.

Rzecznik Trybunału Konstytucyjnego Christian Neuwirth potwierdził, że skarga na niekonstytucyjność wyboru prezydenta republiki została złożona w sposób stuprocentowo zgodny z przepisami. Jako taka oraz ze względu na jej ciężar będzie rozpatrywana w trybie przyspieszonym. Sędziowie Trybunału dadzą z siebie wszystko, by wydać wyrok jeszcze przed zaprzysiężeniem Aleksandra van der Bellena (8 lipca).

We Wiedniu ma miejsce wielka rozgrywka europejska

Nie jest to tylko sprawa Austrii. Kolejny, obok Orbana konsekwentnie prawicowy przywódca (uprawnienia szefa państwa austriackiego są ogromne) w UE... Na dodatek pierwszy w Europie Zachodniej, bo premier Cameron reprezentuje prawicę niekonsekwentną... Austria w bloku z państwami Grupy Wyszehradzkiej... Perspektywa dopuszczenia kogoś takiego do głosu i współdecydowania w Unii Europejskiej. Unieważnienie drugiej tury wyborów prezydenckich „nad pięknym, modrym Dunajem” samo w sobie oznaczałoby kompromitację układu trzymającego władzę w niemal całej Unii. Zwłaszcza w Niemczech, Francji i Belgii. To już #Wielka polityka światowa! #wybory prezydenckie