Aby skutecznie powstrzymać niemal niekontrolowany napływ imigrantów na terytorium Unii Europejskiej, ta ostatnia musi ściśle współpracować z Turcją. Ba, nawet nie tyle współpracować, co po prostu liczyć na to, że Turcja wywiąże się z obowiązków, jakie wzięła na siebie na mocy umowy ze Wspólnotą. Od pewnego czasu toczą się rozmowy, dotyczące akcesji Turcji do struktur UE. Jednocześnie Unia stawia warunki, a jednym z nich jest powstrzymanie przez Turcję nielegalnych imigrantów, którzy przez ten kraj chcą przedostać się do Unii z terytorium Syrii, Iraku, Afganistanu i Pakistanu.

Z europejskiego kryzysu uchodźczego doskonale zdaje sobie sprawę turecki prezydent Recep Erdogan, który bezczelnie wykorzystuje nielegalnych imigrantów jako kartę przetargową w rozmowach z unijnymi decydentami.

Reklamy
Reklamy

Erdogan grozi wprost - jeśli tureckie żądania nie zostaną spełnione, Turcja nadal pozostanie dla uchodźców krajem tranzytowym. Unijni włodarze mają związane ręce - z jednej strony niemrawo krytykują Turcję za łamanie w tym kraju praw człowieka, z drugiej doskonale wiedzą, że bez współpracy z władzami Turcji unijnego kryzysu uchodźczego nie da się zażegnać.

Humorzasty Erdogan gra według własnych zasad

Bezpośrednio z Turcji znakomita większość nielegalnych imigrantów przedostaje się na greckie wyspy. Niewielu ryzykuje przeprawę przez Bułgarię, która wśród uchodźców wywołuje strach, głownie dzięki obywatelskim bojówkom, które postanowiły sobie za cel wyłapywanie nielegalnych imigrantów na terytorium tego kraju. Do Turcji trafiają oni głównie z kolei z ogarniętych wojną Iraku i Syrii. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że już za kilkadziesiąt Euro turecki żołnierz czy policjant przymknie oko i umożliwi przedostanie się przez granicę, a następnie dalej na zachód.

Reklamy

Zresztą w Turcji działa przynajmniej kilkanaście wyspecjalizowanych grup przestępczych, zajmujących się nielegalnym przerzucaniem imigrantów na terytorium Unii Europejskiej.

Według przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera marcowe porozumienie, zawarte między Unią Europejską a Turcją, już zaczyna przynosić pewne rezultaty. Liczba przybywających (głównie do Niemiec) uchodźców spadła, część z nich została zresztą odesłana z powrotem do Turcji. Unijni włodarze zobowiązali się, że do końca czerwca b.r. Unia zniesie obowiązek wizowy dla obywateli Turcji, jeśli ta spełni wymogi wizowe. Oburzyło to Erdogana, który zagroził zerwaniem zawartej z Unią umowy i ponownym umożliwieniem nielegalnym imigrantom przenikania na terytorium UE.

Turcja otworzy granicę dla uchodźców

Zniesienie obowiązku wizowego dla obywateli Turcji nie w całej Unii spotyka się z entuzjazmem. Ogromna rzesza obywateli UE obawia się (nie bez podstaw zresztą) zalewu Europy muzułmanami. Nikt nie ukrywa, że dla ekstremistów spod znaku ISIS uwolnienie obowiązku wizowego dla Turcji to wręcz zaproszenie do przenikania na terytorium UE i przerzucania tu kolejnych zamachowców.

Reklamy

Erdogan zapewnia, że nic takiego nie będzie miało miejsca, że tureckie służby kontrolują granice i wyłapują terrorystów. U europejskich i amerykańskich ekspertów od bezpieczeństwa te słowa tureckiego prezydenta budzą tylko śmiech. Warto przypomnieć choćby o zarzutach, jakie ciążą na jego synu, który miał rzekomo z terrorystami z ISIS robić interesy w zakresie handlu kradzioną i przemycaną ropą naftową. Ciekawy eksperyment został też przeprowadzony przez szefa tureckiej Policji. Przez kilka dni jeździł on po kraju samochodem z kradzionymi tablicami rejestracyjnymi. W tym czasie ani raz nie został skontrolowany, żadna ze służb bezpieczeństwa nie zwróciła na to uwagi. Terroryści o tym wiedzą. Dla nich zniesienie wiz przez UE to prezent.

Obecnie na terytorium Turcji przebywa około 2,5 mln uchodźców z Syrii i Iraku. Turcja dostała już od UE kilka miliardów Euro na pomoc dla nich. Na nic to jednak. Erdogan pogrywa dalej, grożąc, że jeśli jego postulaty nie zostaną przez UE spełnione, uchodźcy ci trafią do krajów Europy Zachodniej

źródło: forsal.pl #Unia Europejska #Terroryzm #kryzys uchodźczy