Umowa handlowa pomiędzy UE a #USA jak do tej pory wzbudziła największe kontrowersje. #TTIP, czyli Transatlantyckie Handlowo-Inwestycyjne Partnerstwo jest negocjowane w tajemnicy. Negocjację odbywają się pomiędzy Komisją Europejska a Stanami Zjednoczonymi. Towarzyszy im całkowita tajemnica i brak konsultacji publicznych. Nawet parlamenty poszczególnych krajów unijnych nie mają informacji dotyczących treści umowy, która będzie obowiązywać w ich państwach. Atmosfera towarzysząca TTIP oraz nieliczne przecieki dotyczące jej rozwiązań sugerują, że może być ona groźniejsza niż ACTA. Zwłaszcza że stroną negocjacji w 92 procentach są lobbyści wielkich korporacji.

TTIP - Transatlantic Trade and Investment Partnership

Umowa UE-USA jest negocjowana od 2013 roku. Jej głównym celem jest stworzenie strefy wolnego handlu, która zniesie bariery, jakie do tej pory występowały pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Mówiąc prostym językiem zniesie cła, ale także obostrzenia, które występowały np. w sprawie wykorzystywania GMO czy produktów zakazanych na terenie Europy (bariery pozataryfowe). Ma także wprowadzić, ISDS jako sposób rozstrzygania sporów. ISDS to właściwie sąd arbitrażowy, w którym inwestor skarży państwo na terenie, którego zainwestował. Taki sposób rozwiązywania sporów omija sądy państwowe na rzecz sądów prywatnych, gdzie procesy można utajnić przed opinią publiczną. Według ekspertów TTIP stanie się narzędziem dla korporacji, które będą mogły wpływać na decyzje państw. Każda regulacja państwowa określana jako „bariera pozataryfowa” może zostać zaskarżona przed sądem arbitrażowym i skutkować wielomilionowym odszkodowaniem. Nie wiele osób wie, że Polska w sądach arbitrażowych ma 60 spraw. O ich przebiegu nie wiemy nic albo bardzo nie wiele, bo są one tajne. Na przykład w Hadze toczy się proces o wielomilionowe odszkodowanie od rządu polskiego, bo SN uwolnił hipoteki klientów upadłego dewelopera. Sprawę najpewniej przegramy i odszkodowanie zapłacimy my wszyscy, czyli budżet państwa.

Przeciwnicy TTIP obawiają się, że umowa obniży standardy, jakich do tej pory producenci musieli przestrzegać czy będzie zagrożeniem dla praw pracowniczy oraz danych osobowych Europejczyków. O treści umowy zawartej w imieniu obywateli Unii Europejskiej dowiemy się, dopiero kiedy zostanie podpisana. Wtedy może się okazać, że rządzą nami korporacje. Demokratyczne wybory staną się fikcją.

 

źródło: forbes.pl, biznes.gazetaprawna.pl, uwagattip.pl, wyborcza.pl #Unia Europejska