#Angela Merkel podjęła dziś decyzję o nadaniu biegu pozwowi tureckiego prezydenta Erdogana przeciw niemieckiemu satyrykowi, który w swoim programie telewizyjnym wygłosił wierszyk na temat prezydenta. Prokuratura generalna przeprowadzi dochodzenie zaś wyznaczony przez mocnego człowieka Turcji niemiecki prawnik będzie się domagał kary więzienia. Wiadomo już od kilku dni, że Erdogan postanowił żądać poprzez swego oskarżyciela najwyższego wymiaru kary z art. 103 kodeksu karnego Republiki Federalnej. Jest to pięć lat więzienia, przewidziane za publiczne lżenie głowy obcego państwa połączone z oszczerstwem. W swoim wierszu red. Jan Böhmermann oskarżył Erdogana o mordowanie swoich współobywateli i chorobę psychiczną na tle zaburzeń seksualnych.

Reklamy
Reklamy

W tym m. in. gwałcenia kóz.

Prócz tego Erdogan wniósł jako osoba prywatna powództwo o naruszenie dóbr osobistych. Na tym drugim procesie padnie zapewne żądanie bardzo wysokiej grzywny oraz odszkodowania za straty moralne. Wielu doświadczonych niemieckich prawników jest zdania, że w obu procesach zapadnie wyrok skazujący. Z jednej strony sędziowie znajdą się pod naciskiem rządu, a z drugiej szowinistycznie nastawionej, agresywnej części mniejszości tureckiej.

Bez strachu i rozpaczy u przyszłego oskarżonego

Jak donoszą przyjaciele głównego bohatera tej wstrząsającej sprawy, zgromadzeni w jego domu, gdzie przebywa pod nadzorem policji, przyjął w zupełnym spokoju decyzję rządu. Najprawdopodobniej zamierza drogo sprzedać swoją skórę. Wczoraj dyrekcja publicznej telewizji ZDF, gdzie formalnie wciąż jeszcze jest zatrudniony zebrała całą swoją odwagę cywilną i publicznie apelowała do rządu o odrzucenie tureckiego wniosku.

Reklamy

To być może ostatni błąd polityczny Angeli Merkel

Nie ma jeszcze formalnych reakcji partii politycznych i ruchów społecznych naszych zachodnich sąsiadów. Należy jednak zwrócić uwagę na dwa ważne fakty. Jeden: niemiecka opinia publiczna wypowiada się w ogromnej większości przeciw cenzurze i gnębieniu obywatela za drwienie sobie z tyrana. Świadczą o tym setki tysięcy, a nawet miliony odsłon na YouTube, gdzie inni niemieccy satyrycy powtarzają słowa Böhmermanna i jeszcze dokładają „sułtanowi” od siebie. Dwa, mnóstwo ludzi do końca miało nadzieję, że Merkel mimo wszystko okaże zdrowy rozsądek i minimum przyzwoitości. Teraz jednak będzie ponosić w oczach społeczeństwa osobistą odpowiedzialność za dalszy bieg tej sprawy. Jeśli np. kozłowi ofiarnemu, którego symbolicznie zarzyna na ołtarzu ustępstw wobec jednego z najsilniejszych islamistów, stanie się coś w więzieniu, na ulice mogą wyjść setki tysięcy demonstrantów. Obróciła bowiem teraz przeciw sobie tak niemiecką lewicę (Böhmermann ku jej uciesze drwił sobie m.

Reklamy

in. z Alternatywy dla Niemiec) jak przeciwników islamizacji.

Jednoznacznie proislamski sygnał kanclerki

W sytuacji gdy Turcja Erdogana jednoznacznie współdziała z Arabią Saudyjską, w tym w Syrii, działając na korzyść Państwa Islamskiego, jest to o jeden spalony most za daleko. Sojusz saudyjsko-turecki to nie tylko rzucanie kłód pod nogi Rosjanom i walecznym spośród Syryjczyków, którzy byli już o dwa kroki od dobicia ISIS. To również fatałny wpływ na gminy muzułmańskie w całej Europie, wywierany przez tzw. imamów nienawiści, przybywających z Półwyspu Arabskiego i robiących swoje za saudyjskie pieniądze. Jak ustaliło śledztwo dziennikarskie szwajcarskiej gazety „Basler Zeitung” Saudowie wydali na budowę meczetów i ośrodków kultury muzułmańskiej na naszym kontynencie 100 miliardów dolarów i zamierzają podwoić tę sumę do końca bieżącego dziesięciolecia.,

Poprzedni podobny proces w Niemczech odbył się sto lat temu

Procesy o obrazę majestatu cesarza Wilhelma II oraz jego najstarszego syna i następcy tronu miały miejsce w roku 1903 i 1914. W obu wypadkach zakończyły się wyrokami skazującymi – dwóch lat i roku więzienia. Skazani przepowiadali w swoich drukowanych wypowiedziach, że niezrównoważony, nie umiejący skutecznie rządzić cesarz i podobny mu następca stracą tron i władzę. #Islam #Niemcy