Szef polskiej dyplomacji minister #Witold Waszczykowski stawia sprawę jasno. Zdecydowanie zadeklarował, że zarówno on, jak i rząd, którego jest reprezentantem, sprzeciwiają się przyjęciu przez Unię Europejską roli tzw. superpaństwa - tworu, złożonego z krajów członkowskich, ale podległych wspólnemu rządowi i administracji. Zadeklarował jednocześnie, iż istnienie dobrze i sprawnie funkcjonującej Unii Europejskiej jest dla Polski korzystne i jest zgodne z naszym interesem. Polska wyraża gotowość pomocy, #Unia Europejska znajduje się bowiem w głębokim kryzysie, wywołanym przede wszystkim kryzysem uchodźczym. To właśnie nielegalni imigranci pokazali, na ile należące do Wspólnoty kraje są w stanie zrezygnować z własnych partykularnych interesów na rzecz dobra wspólnego.

Reklamy
Reklamy

Okazuje się bowiem, że nie wszystkie, a już na pewno najważniejsi rozgrywający w UE - Niemcy i Francja.

Europa jako Unia, nie jako jeden naród

Waszczykowski twierdzi, że Unii Europejskiej z pewnością nie można nazwać narodem. To nie są Stany Zjednoczone Europy - to z pewnością coś więcej, niż wypadkowa narodowych egoizmów i ścisły związek państw o charakterze narodowym, które postanowiły wspólnymi siłami niwelować różnice, zdrowo konkurować ze sobą i pokojowo rozwiązywać wszelkie spory. Dla Waszczykowskiego europejska tożsamość jest ważna, ale nie najważniejsza. Jednocześnie wyraził on obawę, że forsowanie przez niektórych polityków projektu Europy jako federacji może doprowadzić w konsekwencji do rozpadu całej UE.

Parlament Europejski nie jest głównym czynnikiem, legitymującym działalność całej Unii - podkreśla Waszczykowski.

Reklamy

Jest on zdania, że wiodącą rolę w przyszłej Europie powinny i tak wieść parlamenty poszczególnych krajów, które cieszą się znacznie wyższą legitymacją społeczną. Parlament Europejski to instytucja przez wielu nieznana, niezrozumiała, a parlament we własnym kraju każdy obywatel mniej lub bardziej kojarzy i "wie do czego on służy".

W jednym z udzielonych wywiadów Waszczykowski odniósł się także do obecnego kryzysu imigracyjnego w Europie. Jego zdaniem zdolność do opanowania tego kryzysu pokaże, czy taki twór jak UE ma w ogóle sens, a z pewnością zdecyduje ona o dalszej europejskiej integracji. Problem jest bardzo poważny. Niemcy, które de facto wywołały ten kryzys i jak widać już się pod nim uginają, chciały jego konsekwencje zrzucić na pozostałe państwa Wspólnoty. W rezultacie unijni decydenci podjęli decyzje o kwotowym rozdziale uchodźców pomiędzy poszczególne państwa członkowskie. Wywołało to zdecydowany sprzeciw rządów kilku krajów (Węgier, Polski, Czech i Słowacji), który spotkał się z zarzutem naruszania wspólnego interesu, niechęci do niesienia pomocy i izolowania się.

Reklamy

Ekipy rządzące w krajach Grupy Wyszehradzkiej pozostają jednak nieugięte. O takie stanowisko z pewnością jeszcze łatwiej po ubiegłorocznych zamachach terrorystycznych w Paryżu czy tegorocznych w Belgii, gdzie - jak się okazuje - przynajmniej część z zamachowców przedostała się na terytorium UE w charakterze uchodźców wojennych. Stan wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Waszczykowski ocenił negatywnie, wskazując m.in. na brak szczelności granic Unii Europejskiej.

Zagrożenia dla Unii Europejskiej

Oprócz kryzysu imigracyjnego i ryzyka wystąpienia kolejnych zamachów terrorystycznych w europejskich miastach Waszczykowski wskazał też na niebezpieczeństwo, grożące Europie ze wschodu. Wymienił w tym kontekście agresywną politykę prezydenta Rosji Władimira Putina oraz konflikt na Ukrainie, który w każdej chwili może się rozprzestrzenić. Zauważa przy tym "szarą strefę państw" UE, które pomimo nałożenia na Rosję sankcji ekonomicznych, nadal robią z nią interesy, planują wspólne projekty w przyszłości (kolejny gazociąg itp.).

"Polska widzi przyszłość w dobrze funkcjonującej Unii Europejskiej" - stwierdził szef polskiej dyplomacji. Obecnie jednak do dobrego funkcjonowania Unii Europejskiej jeszcze daleko.

źródło: stefczyk.info #kryzys uchodźczy