W ubiegłą niedzielę odbyły się w trzech niemieckich landach (Badenia-Wirtembergia, Nadrenia-Palatynat i Saksonia-Anhalt) wybory do parlamentów lokalnych. Jeszcze przed wyborami wiadomo było, że na dobry wynik mogą liczyć ugrupowania, które za swój główny motor wyborczy obrały walkę z niekontrolowaną nielegalną imigracją i napływem uchodźców. Według pierwszych wstępnych wyników, bardzo dobry wynik wyborcy uzyskała Alternatywa dla Niemiec (AfD). Z kolei we wszystkich trzech landach, w których odbyły się wybory, znacznie gorszy wynik niż ostatnio uzyskała CDU - macierzysta partia niemieckiej kanclerz Angeli Merkel.

Komentatorzy niemieckich mediów określają wynik CDU jako dramatyczny.

Reklamy
Reklamy

Niektórzy już podkreślają, że to pierwszy tak wyraźny sygnał utraty zaufania do elit i rządzących Niemcami polityków, w tym w szczególności kanclerz Merkel. Największą liczbę głosów demokraci stracili właśnie na rzecz ugrupowań skrajnej niemieckiej prawicy, konsekwentnie nawołującej do zamknięcia niemieckich granic przed kolejną falą niekontrolowanej nielegalnej imigracji.

Sukces niemieckiej ultraprawicy i przeciwników islamu

Alternatywa dla Niemiec zdobyła mandaty we wszystkich trzech landach. Największy sukces ugrupowanie to osiągnęło w Saksonii-Anhalcie, zdobywając w tym landzie około 24 procent wszystkich ważnie oddanych głosów. AfD stała się dzięki temu drugą najważniejszą lokalną siłą polityczną. Co ciekawe, w porównaniu z poprzednimi wyborami znaczne straty odnotowała także SPD, co ma istotne znaczenie w przypadku ewentualnych koalicji parlamentarnych.

Reklamy

W Badenii-Wirtembergii, jeszcze do niedawna w bastionie CDU, ugrupowanie to straciło ponad 11 procent poparcia społecznego, co stanowi najgorszy wynik wyborczy chadeków od powstania Republiki Federalnej Niemiec. Najlepszy wynik wyborczy w tym regionie zdobyło ugrupowanie Zielonych (ponad 30 procent głosów), dzięki temu zachowają oni stanowisko szefa rządu w tym jednym z najważniejszych krajów związkowych RFN.

AfD startowała w tych wyborach po raz pierwszy, od razu zdobywając dobry wynik. Ten dobry wynik ugrupowanie to osiągnęło pomimo znacznej medialnej nagonki i prezentowania przez niemieckie media AfD jako ugrupowania skrajnie prawicowego, nieodpowiedzialnego i niemającego żadnego pomysłu na #Niemcy, poza rzucaniem populistycznych haseł przeciwko nielegalnym imigrantom. Przedstawiciele AfD nie kryją, że otwarcie występują zarówno przeciwko niekontrolowanej fali imigracji, jak i polityce Merkel w tym zakresie. Joerg Meuthen, jeden z liderów AfD podkreśla, że ugrupowanie to zamierza skupić się na kwestii bezpieczeństwa, w tym przede wszystkim wewnętrznego bezpieczeństwa Niemiec, zaniedbanego przez obecnie rządzącą opcję.

Reklamy

Najciekawsza sytuacja zapowiada się w Nadrenii-Palatynacie. CDU długo prowadziła tu w sondażach, ostatecznie poległa jednak na rzecz SPD. Konieczne będą tu skomplikowane negocjacje i układy polityczne, żadne z ugrupowań nie ma bowiem większości, pozwalającej na samodzielne rządzenie, a dotychczasowa koalicja SPD i Zielonych uzyskała wynik, który nie pozwala na sprawowanie władzy w tym tylko tandemie.

Niemcy tracą cierpliwość

Uzyskany przez AfD wynik wyborczy dowodzi, że przeciętny Niemiec ma już dość wszechobecnego bałaganu i strachu, powodowanych przez nielegalnych imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. W 2015 roku Niemcy przyjęły ponad milion uchodźców, w tym roku spodziewana jest kolejna wielka fala imigracji. Imigranci nie przestrzegają ładu prawnego, znani są głównie z brutalnego podejścia do niemieckich kobiet i burd na ulicach. Niemcy najwyraźniej są już tym faktem zmęczeni. Coraz więcej z nich mówi otwarcie, że przyjmowanie imigrantów bez jakiejkolwiek weryfikacji i limitów skończy się dla Niemiec źle.

Niedzielne wybory w trzech niemieckich landach powszechnie uważało się za plebiscyt i swoiste referendum w sprawie poparcia lub jego braku dla polityki imigracyjnej kanclerz Merkel. Wynik mówi jasno - polityka ta zwyczajnie przestała się Niemcom podobać.

źródło: bankier.pl #Angela Merkel #kryzys uchodźczy