Clausnitz to niewielka miejscowość w Saksonii położona w Rudawach, przy granicy z Czechami (gmina Rechenberg-Bienenmühle, powiat Mittelsachsen z siedzibą w Freibergu). Urokliwie położone miasteczko, zamieszkałe przez 890 osób. Całkiem spora wieś, typowa ulicówka wzdłuż drogi krajowej numer 171. W miejscowości uroczy kościół i mała stacja kolejowa. Ot wioska jakich na prowincji wiele. Ten sielski obrazek nie zaistniałby zapewne w niemieckich i europejskich mediach, gdyby nie protest i blokada autokaru z uchodźcami dokonana przez mieszkańców, którzy najwyraźniej nie akceptują otworzenia trzeciego ośrodka dla uchodźców w ich miejscowości. O czym - oprócz czwartkowego protestu - świadczyć może wywieszony we wsi baner:

'To my jesteśmy narodem'

W ubiegły czwartek (18.02) około stu demonstrantów zebrało się przed trzecim, nowo otwartym ośrodkiem dla azylantów, protestując przeciwko ich przyjęciu.

Reklamy
Reklamy

Tłum skandował - "To my jesteśmy narodem". Za bezpieczeństwo azylantów i porządek na demonstracji odpowiadało 28 policjantów, w tym sześciu agentów federalnych. Obecność protestujących wywołała strach wśród imigrantów - głównie kobiet i dzieci, którzy nie chcieli wysiąść z autobusu. Brak nagrań dobrej jakości nie pozwala stwierdzić jednoznacznie, czy pasażerowie sprowokowali swoim zachowaniem demonstrantów, między innymi spluwając w ich kierunku na szybę autobusu:

 

Czy też wykonując prowokacyjne gesty rękoma - istnieje rozbieżność pomiędzy doniesieniami. Według jednych źródeł chłopak miał pokazywać gest odcinania głowy, a według innych środkowy palec:

Nie mniej jednak Berliner Morgenpost i policja potwierdzają, że zachowanie uchodźców tylko pogorszyło sprawę. 

Hańba z Saksonii? 

W samym Clausnitz mało kto oficjalnie potępia demonstrację oraz kierownika ośrodka dla uchodźców, który jest jednocześnie członkiem AfD - partii krytycznej wobec polityki imigracyjnej kanclerz Angeli Merkel.

Reklamy

Suchej nitki na mieszkańcach i policji nie zostawiają za to media. Dzisiejsze, niedzielne wydanie Berliner Tageszeitung ma taką okładkę:

Gazeta skanduje: "tłum blokował autobus z uchodźcami", "policjant wyciąga dziecko wojny za szyję", "szef policji: «sami są winni»" itd. Było to jednak konieczne. W opinii komisarza policji w Chemnitz Uwe Reissmanna siłowe wyprowadzenie trzech osób w tamtym momencie było konieczne ze względów bezpieczeństwa, ponieważ prowokowały tłum. Nie zmienia to jednak faktu, że przez internet na pracę policji wpłynęło aż 50 skarg.

Sprawę komentują politycy. Przewodniczący saksońskich Zielonych Jürgen Kasek powiedział, że '"to nie są obrazy, które chcemy oglądać w Niemczech", krytykując jednocześnie policję, przemoc i rasizm. W sobotę w Berlinie Katrin Göring-Eckardt z Zielonych uznała Horsta Seehofera za współwinnego całej sytuacji. W jej opinii sianie paniki przez członków koalicji rządzącej powoduje sytuacje, przed którymi sami ostrzegają.  

Sami #Niemcy są również podzieli w ocenie zdarzenia.

Reklamy

Odbyła się np. manifestacja poparcia dla uchodźców w odpowiedzi na zajścia w Clausnitz:

Impas

Chociaż założenia polityki kanclerz Angeli Merkel są bardzo szczytne oraz humanitarne, to jak często bywa z ideami, w realnym życiu znacznie odbiegają one od scenariusza. Casus Clausnitz pokazuje, że napięcie społeczne w Niemczech ciągle rośnie. Kiedy kanclerz Angela Merkel nadal trwa przy polityce otwartych granic dla uchodźców, a niemieccy biskupi oficjalnie uznają prawicowe poglądy oraz islamofobię za gorsze niż gwałty i przestępstwa muzułmanów, jednocześnie przez Niemcy i inne kraje europejskie przetaczają się manifestacje antyimigracyjne. Horst Seehofer porównuje jej rządy do tych z czasów NRD i jednocześnie mówi o bezprawiu w Niemczech, a zwykli Niemcy wykupują zapasy gazu pieprzowego i inwestują w broń

źródło: Berliner Morgenpost, wPolityce, Zeit, Berliner Tageszeitung, Der Spiegel

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #imigracja #kryzys uchodźczy