Opinię publiczną u naszych zachodnich sąsiadów zbulwersowały wydarzenia, jakie miały miejsce w ośrodku dla uchodźców w Lohmar w Niemczech Zachodnich. Syryjski uchodźca wyrzucił z okna na piętrze trójkę dzieci. Szczęściem w nieszczęściu jest fakt, że wszystkie przeżyły - dwoje z nich z ciężkimi obrażeniami odwieziono do szpitala, jedno po opatrzeniu oddano pod opiekę matki. O zdarzeniu lokalną policję poinformowali świadkowie zdarzenia, ojciec dzieci został już zatrzymany i aresztowany. Najmłodsze z dzieci miało rok, najstarsze nieco ponad 7 lat.

Kogo obchodzą syryjskie dzieci

To pierwsze upublicznione medialnie zajście, dotyczące losu dzieci nielegalnych imigrantów.

Reklamy
Reklamy

A problem ten jest poważny. Okazuje się bowiem, że nielegalni imigranci, chcąc dostać się na terytorium Niemiec, Francji czy krajów skandynawskich, w celu zwiększenia swoich szans posługują się dziećmi, przy czym nie zawsze są to ich dzieci biologiczne. Niektórzy przemytnicy z Turcji i krajów Afryki Północnej już dawno zauważyli, że imigranci z dziećmi mają większe szanse na (choć chwilowe) osiedlenie w krajach Europy Zachodniej. Od razu też zaczęli ten fakt wykorzystywać, "załatwiając" za dodatkową opłatą przerzucanym do Europy osobom towarzystwo dzieci i osób nieletnich.

Nie można oczywiście generalizować i założyć, że przybywające do Europy wraz z imigrantami dzieci służą tylko poprawie szans na zdobycie dokumentów czy zasiłków. Niemniej kwestia dzieci uchodźców już teraz powinna być jedną z najważniejszych w rozwiązywaniu kryzysu uchodźczego.

Reklamy

Okazuje się bowiem, że po rejestracji w obozach dla uchodźców znaczna część dzieci zwyczajnie znika i nikt nie jest w stanie ustalić dalszego ich losu.

Wykorzystywanie dzieci w celach czysto materialnych budzi odrazę zwykłych obywateli. Dla zdeterminowanych imigrantów ekonomicznych (którzy wbrew deklaracjom politycznych poprawnie dominują w napływającej do Europy fali) dzieci są jedynie środkiem do zdobycia celu. Nieświadome, skuszone obietnicami bez pokrycia, stają się łatwym narzędziem do manipulacji i walki o zasiłek czy pożądane dokumenty. Problem ten zresztą nie dotyczy tylko Niemiec. Podobne problemy z dziećmi, towarzyszącymi imigrantom, odnotowywane są w Szwecji czy Norwegii.

Z początkiem wielkiej fali imigracji kilka miesięcy temu, dzieci stanowiły dla imigrantów swoiste żywe tarcze. Służby europejskich krajów nie były jeszcze przygotowane na to, co obecnie dzieje się w krajach Europy Zachodniej i Północnej i stawiały nielegalnym imigrantom czynny opór. Imigranci doskonale wyczuli europejską wrażliwość na krzywdę dzieci, stąd łatwo było się nimi posługiwać chociażby przy nielegalnym przekraczaniu granic czy w starciach z policją.

Reklamy

Obecnie, kiedy już tak wielu z nich dostało się do "ziemi obiecanej", dzieci po raz kolejny są jedynie narzędziem, tym razem w walce o legalizację pobytu i wsparcie finansowe.

Pomagać trzeba, ale nie kombinatorom

Obywatele Unii Europejskiej mają powoli dość rozpętanego przez #Niemcy kryzysu uchodźczego. Zwykli ludzie chcą pomagać, rozumieją uciekających przed wojną uchodźców. Nie rozumieją natomiast, jak to jest możliwe, że pełne wsparcie finansowe i niemal bezkarność zapewnia się imigrantom, którzy do Europy przybyli nie uciekając przed konfliktem zbrojnym i w obawie o własne życie, ale dla zwykłej wygody i życia na koszt społeczeństwa. A tych jest niestety więcej. Widać zresztą różnicę w zachowaniu prawdziwych uchodźców wojennych a zwykłych kombinatorów i imigrantów ekonomicznych. Ci pierwsi z wdzięcznością przyjmują każdą pomoc - dach nad głową, żywność, wsparcie finansowe i potrafią tę wdzięczność okazać. Imigranci ekonomiczni z kolei są niezwykle roszczeniowi - narzekają na warunki zakwaterowania, zbyt niskie zasiłki, brak rozrywek itp.

W niektórych przypadkach (jak np. ma to ostatnio miejsce w okolicach Calais) imigranci organizują się w zbrojne gangi, napadając mieszkańców okolicznych miast i wsi, wdzierając się do domów i samochodów czy zwyczajnie kradnąc na ulicach.

źródło: dailymail.co.uk #imigracja #kryzys uchodźczy