Berlińskie obozy dla imigrantów goszczą obecnie około 45 tys. osób. Trzy czwarte z nich nie ma oryginalnych dokumentów, a niektórzy wielokrotnie zgłaszają się do niemieckich urzędów po tymczasowe dowody, podając za każdym razem inne dane osobowe. Dlatego niezwykle trudno jest rozpoznawać sprawców różnych przestępstw, wykroczeń lub zwykłych bójek, do jakich dochodzi tu codziennie.

Podsłuchane

W środę 24 lutego, jeden z mieszkańców obozu na lotnisku Tempelhof podsłuchał w łazience grupę mężczyzn, którzy stojąc pod prysznicem planowali zabójstwo irańskich chrześcijan, mieszkających w tym samym obozie. Świadek tej rozmowy zgłosił sprawę policji, która niezwłocznie przystąpiła do czynności.

Reklamy
Reklamy

Zidentyfikowano i zatrzymano dopiero jednego niedoszłego zabójcę, 19-letniego imigranta z Afganistanu.

Policja nie zdradza, kim jest informator i czy zapewniono mu bezpieczeństwo. Według oficjalnych danych statystycznych, w 2015 r. w lokalnych ośrodkach dla imigrantów, berlińska policja odnotowała ponad 2000 przestępstw, z czego około 1000 zdarzeń miało charakter brutalny.

W tym obozie iskrzy od dawna

Obóz w Tempelhof od samego początku jest miejscem utarczek, bójek i awantur. W połowie lutego doszło tu do bulwersującego wydalenia grupy chrześcijan z powodu burdy, którą wszczęli muzułmanie. Zostali wówczas ciężko pobici chrześcijanie z Iranu i Syrii. Wydaleni z obozu chrześcijanie znaleźli schronienie u pastora gminy ewangelicko-luterańskiej w Steglitz.

Dyrekcja obozu uważa, że to chrześcijanie stanowią problem i są zarzewiem konfliktów.

Reklamy

Pastor Martens twierdzi jednak, że “chrześcijanie odważyli się czytać biblię na oczach swoich muzułmańskich współlokatorów. To wyprowadziło ich z równowagi”. Poinformował również, że zatrudnianie przez miasto muzułmańskich ochroniarzy być może ułatwia komunikację, ale jest niebezpieczne w sytuacjach konfliktowych, bo “mają niemieckie obywatelstwo, ale mentalnie wciąż są na Bliskim Wschodzie”. Dlatego w żadnym z obozów dla imigrantów chrześcijanie “nie mogą czuć się bezpieczni”.

Poszukiwanie przyczyn

Obozy dla imigrantów nie tylko w Niemczech są miejscem nieustająco gorących emocji, konfliktów, awantur i rękoczynów. W nieśmiałej dyskusji nad powodami takiego stanu rzeczy zaczynają się przebijać głosy, że imigranci powinni być dokładnie rozdzielani według wiary, bowiem do bijatyk dochodzi nie tylko między muzułmanami i chrześcijanami, ale nawet między sunnitami i szyitami. Berlin tymczasem zatroszczył się o imigrantów LGBT, dla których otwarto właśnie nowy ośrodek.

Jednym z powodów narastających konfliktów z całą pewnością jest niewielka przestrzeń, na jakiej zakwaterowani są imigranci.

Reklamy

W obozach Tempelhof i jemu podobnych, na 25 metrach kwadratowych powierzchni zorganizowano miejsca do spania nawet dla 12 osób. Zdaniem partii lewicowych i zielonych, zapewnienie imigrantom odpowiednich kwater spowoduje uspokojenie nastrojów.

Przestępcy pod specjalną ochroną

Są i tacy, którzy nie boją się mówić, że przeraża ich pomysł, aby państwo za pieniądze podatników utrzymywało i otaczało specjalną ochroną potencjalnych przestępców, jak choćby opisani wyżej mężczyźni, którzy z zimną krwią planowali zamordowanie swoich chrześcijańskich sąsiadów. Senator Frank Henkel z CDU napisał, że jest “nie do przyjęcia, aby brutalni przestępcy udawali ofiary i otrzymywali z tego powodu ochronę. (...) Oni nie są obiektem naszej niemieckiej tradycyjnej gościnności”.

Źródła: wpolityce.pl, tagesspiegel.de

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Islam #Niemcy #imigracja