Paweł Mazur: Niedawno #Komisja Europejska wszczęła precedensową procedurę kontroli praworządności w naszym kraju. Jak Pan ocenia tę próbę sił i jakie może ona przynieść konsekwencje dla Polski?

Stanisław Michalkiewicz: Wszczęcie przez KE procedury kontroli stanu praworządności w Polsce może zakończyć się - bo skoro procedura została wszczęta, to musi jakoś się zakończyć - albo wesołym oberkiem, że mianowicie wszystko jest w jak najlepszym porządku, albo diagnozą, że nie jest w porządku i sformułowaniem zaleceń dla polskich władz. I albo polskie władze skapitulują, albo diagnozę odrzucą i zaleceń nie wykonają.

Jak wówczas zareaguje Unia?

W tym drugim przypadku KE będzie musiała przekazać sprawę Radzie Europejskiej, która może podjąć wobec Polski środki dyscyplinujące.

Reklamy
Reklamy

To znaczy – mogłaby, gdyby nie zapowiedź premiera Orbana, że Węgry nie poprą żadnych sankcji przeciwko Polsce – a decyzje RE w tych sprawach muszą być jednomyślne. Skoro tak, to albo wszystko rozejdzie się po kościach, albo UE podejmie przygotowania do zastosowania wobec Polski procedury przewidzianej w traktacie lizbońskim w postaci tzw. „klauzuli solidarności”. Przewiduje ona, że w przypadku zagrożenia demokracji w kraju członkowskim, UE, na prośbę zainteresowanego kraju, może udzielić mu bratniej pomocy, również wojskowej, dla usunięcia zagrożeń. Chodzi o zagrożenie z powodu terroryzmu - ale jeśli KOD sprowokuje masowe rozruchy, a rząd spróbuje na nie zareagować, to zostanie oskarżony o „terroryzm". No i wtedy interwencja na prośbę KOD - który po to właśnie został przez RAZWIEDUPR (razwiedywatielnoje uprawlienije) założony, stanie się faktem.

Reklamy

#Niemcy będą mogły przy tej okazji załatwić sobie remanenty, które już 70 lat czekają na załatwienie, a Żydzi, którzy też bardzo się trzęsą nad demokracja w Polsce - swoje "roszczenia" majątkowe. No to czegóż chcieć więcej?

Czy tego typu gróźb i połajanek pod adresem Polski nie należy odbierać jako przejaw samobójczych skłonności KE - w sytuacji, gdy coraz więcej rządów i społeczeństw państw UE jest krytycznych wobec obecnego kształtu wspólnoty?

To jest raczej próba ustawienia stosunków miedzy Niemcami a pozostałymi krajami UE na nowej płaszczyźnie. Niemcy rozkazują, reszta słucha a w razie nieposłuszeństwa jest dyscyplinowana. Taki kolejny etap budowania IV Rzeszy środkami pokojowymi.

Czy zgadza się Pan z opiniami, że za kilka lat UE może po prostu przestać istnieć? A jeśli tak, to co będzie, w Pana opinii, unijnym „gwoździem do trumny”?

UE przestanie istnieć, kiedy Niemcy dojdą do wniosku, że pora kończyć zabawę w jedność europejską. Po prostu zapomną zapłacić składkę i ci wszyscy unijni dygnitarze będą musieli wrócić do domu, bo zabraknie im pieniędzy na hotel i restaurację.

Reklamy

Ale to będzie dopiero początek końca – bo skoro rozpada się większa całość, to państwa poważne będą starały się poprawić swoją pozycje wyjściową kosztem państw pozostałych. W tej sytuacji może powtórzyć się sytuacja Jugosławii, tyle, że w skali Europy. Nie wiadomo jednak, co może być detonatorem tego procesu –  może wystąpienie Wielkiej Brytanii z UE, może wojna domowa z muzułmanami, może coś jeszcze innego. #Unia Europejska