We wtorek 19 stycznia odbyło się w Pradze spotkanie ministrów spraw wewnętrznych krajów, należących to tzw. Grupy Wyszehradzkiej - Polski, Czech, Słowacji i Węgier. Spotkanie dotyczyło kryzysu uchodźczego, z jakim obecnie boryka się #Unia Europejska. Omawiano sposoby zażegnania kryzysu, ale także stanowisko, jakie wobec krajów V4 prezentują unijni włodarze. A nie jest ono pozytywne, mówiąc delikatnie. Wyraz temu unijni decydenci dali chociażby wczoraj, w trakcie debaty unijnej w sprawie sytuacji w Polsce.

Europosłowie spotkali się, by krytykować polski rząd i omawiać jego działania. Wczoraj ponieśli sromotną klęskę. Ślepe działania Niemiec i władz Unii zostały skrytykowane przez znaczną grupę eurodeputowanych.

Reklamy
Reklamy

Co ciekawe, postawili oni Polskę za wzór do naśladowania. Jeszcze przed tą debatą spodziewano się ostrej krytyki PiS i rządu Beaty Szydło. Ta jednak z politycznego starcia wyszła zwycięsko, co przyznali nawet jej najwięksi krytycy polityczni.

Unia ma swój pomysł na uchodźców, Europa Środkowa swój

Komisja Europejska swego czasu groziła już Węgrom. Kilka miesięcy temu premier Słowacji Robert Fico jasno i wyraźnie zadeklarował, że jego kraj nie zgodzi się na narzucane przez Niemcy (de facto ustalające politykę Unii Europejskiej) kwoty uchodźców. Zdaniem słowackiego szefa rządu - #kryzys uchodźczy w Europie wywołali Niemcy w imię swoich interesów politycznych, zatem niech one teraz sobie z nim radzą, nie narzucając siłą mniejszym krajom Wspólnoty niekorzystnych dla nich rozwiązań. Podobne stanowisko zadeklarowali prezydent Czech i szef rządu węgierskiego.

Reklamy

Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych w rządzie Beaty Szydło zadeklarował, że Polska wywiąże się z zobowiązań, podjętych jeszcze przez ekipę Ewy Kopacz i przyjmie imigrantów, niemniej postawił przy tym ostre warunki - muszą to być chrześcijanie z Syrii lub Libanu, pierwszeństwo mają wdowy i samotne matki z dziećmi, imigranci muszą znać przynajmniej jeden europejski język. Tych imigrantów w Polsce nie będzie dużo - do 2017 roku Polska przyjmie ich trochę ponad 7 tysięcy (dla porównania - w 2015 roku tylko do samych Niemiec przybyło ponad milion nielegalnych imigrantów, w tym roku spodziewany jest kolejny milion).

Stanowisko Błaszczaka zostało początkowo skrytykowane i odebrane jako wycofanie się przez rząd ze swoich poprzednich zapowiedzi. Szydło deklarowała twarde stanowisko w sprawie kryzysu uchodźczego i informowała, że Polska przyjmie imigrantów jedynie wówczas, gdy będzie to bezpieczne dla polskich obywateli. Po wczorajszym spotkaniu zawiedzeni mogą się jednak uspokoić - Błaszczak twardo stoi na stanowisku, że Polska nie zgodzi się na narzucanie kwot uchodźców.

Reklamy

Szefowie ministerstw spraw wewnętrznych Grupy Wyszehradzkiej są zgodni co do tego, że unijne granice należy wzmocnić, podobnie jak kontrolę i weryfikację uchodźców. Priorytetem powinna być organizacja tzw. hotspotów - ośrodków, zlokalizowanych na granicach Unii Europejskiej, w których uchodźcy przechodziliby wstępną weryfikację. Hotspoty te miałyby być jedynymi miejscami, w których przyjmuje się imigrantów. Każdy imigrant, który na terytorium UE dostałby się z pominięciem hotspotów, miałby być deportowany.

Grupa Wyszehradzka chce pomóc UE, ale na swoich warunkach

Polska i pozostałe kraje V4 deklarują pełne wsparcie w tym zakresie. Szef czeskiego MSW Milan Chovanec uważa, że nielegalną imigrację należy powstrzymywać jeszcze na unijnych granicach. Po jej przekroczeniu nielegalni imigranci praktycznie nie podlegają żadnej kontroli i znacznie trudniej wyłapać spośród nich np. potencjalnych terrorystów. Wspomniał on, że hotspoty nie są pomysłem nowym, zostały już nawet zatwierdzone przez właściwe władze UE, jednak w tym zakresie nie są prowadzone żadne działania.

Uzgodnione w Pradze stanowisko to zawoalowany sygnał dla władz Wspólnoty - pomożemy, ale nie damy się traktować przedmiotowo w imię polityki i interesów Niemiec, na których spoczywa odpowiedzialność za obecną sytuację w Europie.

źródło: wpolityce.pl #Wielka polityka