„Jak w Polsce w stanie wojennym, armatki wodne, strzały, gaz łzawiący i #Niemcy chcą nas uczyć demokracji?” – napisała w swoim komentarzu czytelniczka konta Pegidy Polska na Facebooku. Jak to się stało?

Jak organizować pokojowe wystąpienie uliczne „brudnej prawicowej bandy” w Niemczech Zachodnich?

To zadanie okazuje się tak samo trudne jak problem geometryczno-arytmetyczny zwany kwadraturą koła. Są dwa sposoby, których można próbować: 1) idealna współpraca organizatorów i uczestników z policją, 2) zabezpieczenie wiecu i marszu przez zdyscyplinowanych „kiboli”. Nie zapewniwszy sobie jednego ani drugiego ma się gwarancję na taki oto scenariusz.

Reklamy
Reklamy

Najpierw dochodzi do błyskawicznego otoczenia wiecujących przez wielokrotnie liczniejszych lewaków, uzbrojonych w kastety itd. oraz urządzenia do wytwarzania kociej muzyki. Wiecujących nie widać ani nie słychać. Wyjście na „pokojowy spacer” prowadzi do obrzucenia kamieniami. Jeśli policjantów jest mało oni też obrywają. Przecież nie kto inny jak sam wicekanclerz określił przeciwników wielkiej koalicji jako „brudną, prawicową bandę” (das rechte Pack). Ciąg dalszy tej „zabawy” polega na zlaniu nieuzbrojonej „bandy” pałkami, wyciągniętymi spod kurtek, na dworcu, w metrze i pociągach.

Lekcje totalitarnej demokracji

Izraelski historyk Jakub Talmon napisał swego czasu mało znane u nas dzieło p. t. Totalitarna demokracja. Jest to rozwinięcie tez zarysowanych w książce Hanny Arendt Korzenie totalitaryzmu.

Reklamy

Ona była nastawiona lewicowo, on konserwatywnie, ale byli zgodni co do oceny, że Zachód zbliża się wielkimi krokami do totalitaryzmu, maskowanego pozorami demokracji.

 

Narodowo-Demokratyczna Partia Niemiec (NPD), założona w 1964 i początkowo głosząca idee de Gaulle'a, jest obecnie czymś w rodzaju agendy Urzędu Ochrony Konstytucji (Verfassungsschutz, VS). Jak stwierdził Trybunał Konstytucyjny Republiki Federalnej naszpikowano ją agentami VS do tego stopnia, że nie da się stwierdzić, które z jej ultranacjonalistycznych tez są jej własnym pomysłem, a które jej podsunięto. Wysoki trybunał odmówił w związku z tym jej delegalizacji. NPD działa zatem sobie dalej i ...

Dziwni ludzie wmieszali się do pochodu Pegidy w Kolonii

Kiedy w paru małych miasteczkach w Saksonii parę osób pokazało w imieniu Pegidy flagi Cesarstwa Niemieckiego (od Bismarcka, używane też w Trzeciej Rzeszy) nie było to jakieś wielkie nieszczęście. Mało kto zauważył, a organizatorom wytłumaczono, że jeśli ktoś chce być oryginalny to niech wymachuje flagą Królestwa Saksonii.

Reklamy

W Kolonii, na demonstracji sprzeciwu wobec gwałtów i napastowania w sylwestrowy wieczór, wykwitły nagle krzyżackie sztandary. Co to za flagi i na czym polegała prowokacja wyjaśniam w galerii zdjęć.

Nie wiadomo na ile świadome odwołanie się do Drugiej Rzeszy to jeszcze było pół biedy. Sprawcami nieszczęścia okazali się inni, jeszcze dziwniejsi ludzie, ubrani jednolicie na czarno, w zakrywających całą twarz maskach. Kto to taki? To tzw. czarny blok. Jacyś „bliźniacy” tych ludzi pojawiali się na demonstracjach zjednoczonej lewicy w innych miastach RFN. Jak podają w niemieckim internecie uczestnicy wiecu, po jego zakończeniu wymarszem około pięciuset z nich ustawiło się nagle na czele pochodu. Zaczęli rzucać petardy – prosto pod nogi policji. Wcześniej podobno nie brali udziału we wznoszeniu okrzyków: „Merkel musi odejść! Nic o nas bez nas!”

Dramatyczna sytuacja niemieckich policjantów

Jeden z komentujących artykuł wstępny wczorajszego serwisu agencji PI News to najwyraźniej anonimowy mundurowy. Broni honoru swoich kolegów: „Durne zarządzenia doprowadziły nas do tego, że jeden albo kilku policjantów wykazało się niebywałą odwagą cywilną i wykradli z komendy jeden z protokołów. Następnie udostępnili go przez internet. Dzięki temu prasa nie mogła dłużej zamilczać wydarzeń z 31 XII. Tylko od czego są służby specjalne? Znajdą ich i unieszkodliwią.”

( #25 einerderschwaben   (09. Jan 2016 18:56), Köln: Jägers neuer Bock, pi-news.net) #policja #kryzys uchodźczy