Nord Stream 2 to międzynarodowa inwestycja, która w swojej istocie zakłada budowę morskiego gazociągu przez wody terytorialne Rosji, Finlandii, Szwecji, Danii oraz Niemiec. Gazociąg ma liczyć 1224 kilometry i osiągać przepustowość na poziomie 55 miliardów sześciennych gazu. Dla państw Europy środkowo-wschodniej oznacza to, że #Rosja będzie dostarczać cenny surowiec do Europy Zachodniej, zupełnie je pomijając. Wśród tych krajów znajduje się nie tylko Polska, ale również Litwa, której prezydent wypowiedziała się negatywnie o projekcie mającym za zadanie de facto podzielić Unię Europejską.

Prezydent Litwy: 'To test dla polityki energetycznej Unii Europejskiej'

Prezydent Litwy Dalia Grybauskaite: „Planowana inwestycja (czyli Nord Stream II – przyp.

Reklamy
Reklamy

autora) to test dla polityki energetycznej Unii Europejskiej. To polityczna deklaracja i próba zwiększenia wpływu Rosji oraz podzielenia Europy”.

Wiele krajów, w tym Polska i kraje nadbałtyckie, sprzeciwiają się temu projektowi. Argumentem przeciw powstaniu gazociągu Nord Stream 2 jest większe uzależnienie Unii Europejskiej od rosyjskiego gazu. Innego zdania jest rząd Niemiec, który wspiera powstanie inwestycji.

Czy bezpieczeństwo energetyczne Polski jest zagrożone?

Zdaniem specjalistów bezpieczeństwo energetyczne Polski i krajów, które zostaną pominięte przez Nord Stream 2, może być zagrożone. Piotr Maciążek, ekspert rynku energetycznego, zwraca uwagę, że „gazociąg Jamalski może nie być już potrzebny i kurki zostaną zakręcone”.

Ekspert podkreśla też, że nie ma szans na zablokowanie inwestycji przez Unię Europejską, gdyż największe państwa Europy mają swoje udziały w koncernach działających na rosyjskim rynku.

Reklamy

Zwyczajnie nie opłaca im się być solidarnym z Polską, która przez nowy gazociąg w Morzu Bałtyckim może stracić status państwa tranzytowego i przestać pobierać zyski z przesyłu gazu przez jej terytorium.

Obecnie trudno powiedzieć, co zrobi Rosja po wybudowaniu nowego gazociągu. Najczarniejsze scenariusze mówią nawet o tym, że Polska będzie musiała pobierać gaz z Niemiec, do czego jesteśmy zupełnie nieprzygotowani. Według Maciążka trudno przewidywać, co zrobi państwo, które obecnie anektuje połowę terytorium swojego sąsiada.

Pewnym ratunkiem dla bezpieczeństwa energetycznego Polski w zakresie gazu ziemnego jest gazoport w Szczecinie, który w listopadzie 2015 roku przyjął pierwszą dostawę skroplonego gazu ziemnego (LNG). Następna dostawa planowana jest w lutym bieżącego roku.

źródło: sputniknews.com, money.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

  #Unia Europejska #Niemcy