Sobota (9.01) w Kolonii przebiegła pod znakiem dwóch przeciwstawnych demonstracji. Jedną z nich zainicjowała Pegida - skrajnie prawicowa grupa, opowiadająca się przeciw imigrantom i za ostrzejszą polityką rządu wobec imigrantów, podających się za uchodźców. Drugą demonstrację zorganizowały ugrupowania lewicowe. Podczas demonstracji doszło do starć z policją oraz między kontrmanifestantami.

Marsz prawicy przeciw imigrantom

Wydarzenia sylwestrowej nocy znacznie pogorszyły nastroje w społeczeństwie. Przypomnijmy, że w nocy z 31 grudnia 2015 r. na 1 stycznia 2016 r. spora grupa osób, wśród których większość stanowili imigranci, napadła na świętujących nadejście Nowego Roku mieszkańców Kolonii.

Reklamy
Reklamy

Doszło wówczas do wielu prób gwałtów. Podobnym wydarzeniom sprzeciwia się prawicowy ruch Pegida (Patriotyczni Europejczycy przeciwko Islamizacji Zachodu), który w dniu dzisiejszym przeprowadził demonstrację pod hasłem "Pegida chroni". Jako kontrmanifestacja, odbyła się demonstracja lewicowego sojuszu "Kolonia przeciw prawicy".

Sytuacja była napięta

Do pilnowania porządku w Kolonii skierowano 1700 policjantów. Rzecznik miejscowej policji oceniał sytuację jako bardzo napiętą. Na pierwsze zajścia nie trzeba było długo czekać. Burdy wszczęli uczestnicy demonstracji organizowanej przez Pegidę. Zaczęli oni rzucać w policjantów petardami i butelkami. Policja użyła przeciw demonstrantom gazu łzawiącego i armatek wodnych. Według szacunków służb w marszu prawicy wzięło udział około 1700 osób, wśród których było 800 chuliganów.

Reklamy

Po rozpoczęciu burd rzecznik Pegidy wezwał wszystkich uczestników do rozejścia się.

Przeciw polityce Merkel

Zwolennicy ruchu Pegida prezentowali podczas demonstracji hasła antyimigranckie. Jednym z nich było "Rapefugees not welcome", co oznacza tyle co "Uchodźcy-gwałciciele nie są mile widziani". Na celowniku demonstrantów spod znaku Pegidy znalazła się również kanclerz Angela Merkel, która według nich jest odpowiedzialna za powstały chaos. Jej polityka - zdaniem demonstrantów - jest zbyt liberalna. "Merkel stała się zagrożeniem dla naszego kraju" - skandowali demonstrujący - "Merkel musi odejść".

W Sylwestra doszło do wielu prób gwałtu

Naoczni świadkowie opisali napastników jako osoby pochodzenia arabskiego lub afrykańskiego. Ich obserwacje potwierdza raport policyjny. Większość schwytanych podejrzanych to imigranci. Najświeższe doniesienia rozpaliły na nowo dyskusję o tym, jak #Niemcy poradzą sobie z ponadmilionową grupą imigrantów, przyjętą do tej pory.

"Te kobiety, które padły ofiarą napaści, będą musiały z tym żyć przez długi czas.

Reklamy

Czuję się, jakby moja wolność została skradziona" - powiedziała matka czworga dzieci, Christine. "To niemożliwe. Pani Merkel, Pani Reker - jesteście kobietami! Gdzie wasza solidarność? Ile znaczą kobiety w tym społeczeństwie?"

Lewica widzi problem inaczej

Niedaleko prawicowej demonstracji zorganizowano też demonstrację lewicy. Tutaj pojawiały się hasła "Naziz raus!" (Naziści wynocha!). Ich slogany brzmiały tak: "Nie ma nic dobrego w nazistowskiej propagandzie", "Faszyzm to nie opinia, faszyzm to przestępstwo".

Jeden z uczestników lewicowej demonstracji powiedział mediom: "Jesteśmy tu po to, by powiedzieć im, żeby się zamknęli. To nie do przyjęcia, że Pegida próbuje wykorzystać przemoc seksualną, by szerzyć swoje rasistowskie poglądy".

Pegida jako ruch społeczny zaczęła się ponad rok temu na Facebook'u. Początkowo było to kilkaset osób. Ruch ten jednak zacznie się ożywił przy okazji kolejnych fal napływających imigrantów.

Źródło: thelocal.de, tvn24.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#imigracja #kryzys uchodźczy