Jean-Claude Juncker, były szef luksemburskiego rządu, a obecnie przewodniczący Komisji Europejskiej, nie omieszkał głośno i otwarcie skrytykować działań polskiego rządu w kwestii kryzysu uchodźczego we Wspólnocie. Jawnie nawoływał też do publicznej krytyki Polski na szczeblu UE oraz zmuszenia naszego kraju do działań, zgodnych z przyjętą w Unii linią. Szkoda tylko, że tak zajadle krytykując Polskę za brak chęci do współpracy i integracji w strukturach unijnych, sam zapomina o tym, co się dzieje w jego kraju. A dzieje się wiele. Nie ma to, co prawda nic wspólnego z uchodźcami i kryzysem imigracyjnym, za to wiele z unijną gospodarką. Chodzi tu o kwestie podatków, a raczej ich unikania przez wielkie międzynarodowe koncerny i członków zorganizowanych grup przestępczych, piorących brudne pieniądze na masową skalę.

Reklamy
Reklamy

Luksemburg - co to właściwie za kraj?

Niektórzy unijni decydenci z zaangażowaniem godnym lepszej sprawy usiłują zrobić z polski kozła ofiarnego ekonomicznych i społecznych problemów, z jakimi obecnie boryka się Unia Europejska. O ile jednak była to krytyka na szczeblach unijnych, tak Luksemburg jest przypadkiem, w którym krytyka pochodzi od najwyższych władz państwowych. Zanim jednak polski rząd odniesie się do tej krytyki i podejmie jakiekolwiek działania, warto zastanowić się najpierw, jaką rolę w Europie odgrywa Luksemburg. Czy ten kraj jest w stanie w jakikolwiek sposób nam zaszkodzić? Jeszcze kilkadziesiąt lat temu państwo to było - ze względu na bogate rudy żelaza - centrum europejskiego przemysłu stalowego. Znajdujące się na terytorium Luksemburga huty i kopalnie w większości należały do niemieckich i francuskich właścicieli.

Reklamy

Kraje te prowadziły wojny handlowe, na skutek których Luksemburg mocno ucierpiał. To właśnie wówczas zrodził się pomysł, aby najwyższe organy spółek i koncernów były tajne. Obecnie nie ma już w tym kraju przemysłu ciężkiego, pozostały jednak regulacje, wprowadzone w życie w latach 30. Jednak w dzisiejszych czasach stosuje się je do podmiotów, które w bankach deponują gigantyczne środki finansowe.

W czasach, gdy premierem Luksemburga był obecny szef Komisji Europejskiej, kraj ten podpisał tajne umowy podatkowe z ponad trzystoma koncernami międzynarodowymi. Na mocy tych umów koncerny zyskały ogromne przywileje podatkowe i bankowe. Tego jednak Juncker woli nie pamiętać. Podobnie, jak afery "Luxembourg-leaks", która wybuchła zaraz po podpisaniu tych umów. Powstaje zatem pytanie - czy ta nieuczciwa konkurencja podatkowa, przymykanie oczu na ewidentne pranie brudnych pieniędzy czy nieuczciwe praktyki rynkowe względem podmiotów konkurencyjnych dla koncernów nie szkodzą unijnej gospodarce? Krytykuje się Polskę za chęć zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom, samemu dopuszczając się do nieuczciwych działań i nieuczciwej konkurencji.

Reklamy

Polska walka o dostęp do naszych portów, który zostanie ograniczony po budowie NordStream II - to boli pana Junckera. Boli go brak w Polsce obozów dla uchodźców czy idea Międzymorza, coraz mocniej promowana w krajach Europy Środkowej i Wschodniej.

Działania Luksemburga szkodzą unijnej gospodarce

Dla Unii Europejskiej, borykającej się (poza kryzysem uchodźczym) z problemami ekonomicznymi, działania Luksemburga powinny stanowić powód do interwencji. Jak Wspólnota chce zapewnić swobodę przepływu kapitału i rozwój gospodarczy, skoro godzi się na jawnie nieuczciwe działania tego niewielkiego kraju? Niemcy czy Francja nie widzą problemu, wszak ogromne pieniądze w bankach Luksemburga należą do niemieckich czy francuskich koncernów. Nielegalni imigranci stali się wygodnym pretekstem do krytyki, choć #kryzys uchodźczy zaczął się stosunkowo niedawno. Nieuczciwa konkurencja luksemburskich banków i znajdujących się pod ich "opieką" koncernów trwa znacznie dłużej niż unijne problemy z imigrantami.

Dopóki działania ekonomiczne Luksemburga (i innych rajów podatkowych w UE) będą tolerowane, nie ma mowy o spójnej polityce ekonomicznej i podatkowej.

źródło: mpolska24.pl #Unia Europejska #kryzys gospodarczy