#Dania rozpoczęła wyrywkowe kontrole tożsamości na granicy z Niemcami. To bezpośrednia odpowiedź na wprowadzenie tego rozwiązania przez Szwecję.

Kontrole mają charakter tymczasowy

Premier Danii, Lars Løkke Rasmussen, zapowiedział na konferencji prasowej, która miała miejsce 4 stycznia, że ruszą tymczasowe kontrole na granicy z Niemcami. Nowe kontrole weszły w życie w samo południe i potrwają 10 dni. Po tym czasie będą mogły zostać przedłużone o 20 dni, jeśli sytuacja będzie tego wymagała.

Rasmussen wydał swoje oświadczenie zaledwie 12 godzin po tym, jak Szwecja rozpoczęła kontrole graniczne wszystkich osób, wjeżdżających na jej terytorium z Danii.

Reklamy
Reklamy

Decyzja premiera Danii była podyktowana działaniem Szwecji. "To ważny krok, który powinien być postrzegany jako efekt poważnego kryzysu migracyjnego i olbrzymiej liczby uchodźców - to główne problemy, przed jakimi stanęła Europa. Jest to najprawdopodobniej największy i najbardziej skomplikowany kryzys, jaki widzieliśmy w tym stuleciu" - powiedział premier Danii.

Kontrole będą wyrywkowe

Kontrole graniczne na granicy duńsko-niemieckiej nie będą prostą kopią kontroli wprowadzonych przez Szwedów. W Szwecji kontroli podlegają wszyscy podróżni. Natomiast duńskie służby będą prowadziły wyrywkowe kontrole na promach i w pociągach przyjeżdżających z Niemiec. "Nie każdy Niemiec będzie sprawdzany. Policja nie będzie prosiła wszystkich o okazanie paszportu" - powiedział Rasmussen. Premier powiedział również, że uprzedził o tym działaniu kanclerz Niemiec Angelę Merkel.

Reklamy

To koniec strefy Schengen?

Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostrzega, że tego typu działania sprawiają, że strefa Schengen jest w niebezpieczeństwie. "Swoboda przemieszczania się to nie tylko ważna zasada, ale również jedno z najważniejszych osiągnięć (Unii Europejskiej - przyp. autora) w ciągu ostatnich lat" - powiedział rzecznik niemieckiego MSZ, Martin Schaefer. "Schengen jest bardzo ważne, ale znajduje się w niebezpieczeństwie" - dodał rzecznik MSZ w odpowiedzi na zapowiedzi duńskiego rządu.

W tej kwestii wypowiedział się również premier landu Szlezwik-Holsztyn, Albig Torsten. Według niego może mieć to bardzo negatywny wpływ na życie społeczności, zamieszkujących pogranicze niemiecko-duńskie oraz może się okazać sporym ciężarem dla osób dojeżdżających do pracy, a co za tym idzie - także dla lokalnych przedsiębiorców. Ale Torsten widzi też światełko w tunelu. Według niego optymistyczne jest to, że kontrole mają być jedynie wyrywkowe. Nie powinno więc to wpływać na płynność ruchu na granicy.

Reklamy

Zaraz po konferencji premiera duńskie media potwierdziły, że cztery radiowozy policyjne stanęły na granicy miasta Padborg. Premier Rasmussen powiedział, że Dania chce uniknąć "chaosu" i "poważnych zakłóceń", które pojawiły się po wprowadzeniu kontroli przez stronę szwedzką. Kontrole spowodowały, póki co, znaczne opóźnienia dla 8600 osób, dojeżdżających codziennie do pracy między Kopenhagą i Malmo, znajdującym się na południu Szwecji.

Nie chodzi tylko o Szwecję

Premier Danii argumentował swoją decyzję nie tylko działaniem Szwecji, ale również innych krajów europejskich, w tym Norwegii. Jego zdaniem, inne kraje europejskie też podążą tą drogą. "To dość oczywiste, że Unia Europejska nie może ochronić swoich granic zewnętrznych. Coraz więcej krajów zmuszonych jest do wprowadzenia kontroli na granicach wewnętrznych" - powiedział Rasmussen. Powiedział również, że nie była to łatwa decyzja.

Kryzys migracyjny został spowodowany przez ponad milion osób, które wręcz zalały Europę w 2015 roku, idąc od strony Grecji i Włoch. Tak duża ilość imigrantów wystawia na próbę europejską zasadę swobodnego przepływu osób. Porozumienie z Schengen dopuszcza podobne działania w nadzwyczajnych okolicznościach.

Źródło: thelocal.dk

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#imigracja #kryzys uchodźczy