Cisza przed burzą

Choć w ostatnich miesiącach o bankrutującej Grecji nie mówi się zbyt wiele i na pierwszy rzut oka może się wydawać, że problem tego kraju przygasł, to jednak tylko pozory, a medialna cisza wieszczy w tym przypadku nadchodzącą burzę. Burzę, której większość ekspertów finansowych jest zresztą pewna. Gdy w lipcu 2015 roku agencja Bloomberg przeprowadziła sondaż wśród znanych ekonomistów okazało się, że aż 71% z nich przewiduje wystąpienie Grecji ze strefy Euro przed końcem 2016 roku. Naturalnym rozwinięciem tych rozważań powinny być pytania o to, czy #Grecja bez Euro ma przyszłość w Unii Europejskiej i czy sama chciałaby taką przyszłość budować.

Reklamy
Reklamy

Coraz więcej polityków, zwłaszcza niemieckich, mówi również o „czasowym wyjściu Grecji ze strefy Schengen”, co tłumacząc na potoczny język oznaczałoby bezterminowe usunięcie tego kraju z wspomnianego obszaru. Pytanie jednak jak długo przetrwa sama strefa Schengen, skoro kolejne europejskie kraje jeden po drugim przywracają kontrolę na granicach w związku z niekontrolowanym napływem uchodźców?

Wielka Brytania też chce „wysiąść z pociągu”

Grecja, choć jakiś czas temu wysforowała się na pierwsze miejsce w wyścigu „ku drzwiom wyjściowym” ze Wspólnoty, nie jest w tym pędzie osamotniona. Także #Wielka Brytania, z zupełnie innych powodów, może wkrótce opuścić UE. Brytyjczycy nigdy nie byli szczególnymi entuzjastami pomysłu przystąpienia do Wspólnoty Europejskiej, a dziś zaczynają dojrzewać do myśli, że poza Unią będzie im się wiodło lepiej.

Reklamy

Zarówno rząd, jak blisko połowa społeczeństwa na Wyspach upatruje swojej szansy w wyzwoleniu się spod unijnej biurokracji. Ale i w pozbyciu się niezasłużonego uczestniczenia w rozwiązywaniu problemów migracyjnych, czy w uzdrawianiu greckiej gospodarki. Dlatego też w ciągu najbliższych dwóch lat w Wielkiej Brytanii ma się odbyć referendum – obywatele wypowiedzą się, czy chcą pozostać w UE, czy też chcieliby ją opuścić. Referendum to, w zamyśle brytyjskiego premiera Davida Camerona, ma służyć wywarciu presji na niektórych partnerach unijnych, by zmusić ich do reform i gruntownej zmiany priorytetów, takich jak choćby kanoniczny postulat „ciągłego pogłębiania integracji”. Dla Niemiec, czy Francji wizja wspólnoty bez Wielkiej Brytanii jest „katastrofą”, co przyznał niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble. Z kolei Brytyjczycy nie wyobrażają sobie pozostania w Unii, która krępuje ich konkurencyjność, stwarza sztuczne problemy i nie radzi sobie z problemami rzeczywiście istniejącymi.

Unia Europejska - synonim bezradności

Wszystkie trudności, z jakimi boryka się #Unia Europejska, mają jeden wspólny mianownik: przy ich rozwiązywaniu europejskie instytucje i politycy, którzy chcą Unię „ratować” wykazują dramatyczny brak kompetencji, a przede wszystkim brak jakiejkolwiek długofalowej koncepcji działania.

Reklamy

UE nie potrafiła poradzić sobie z greckim kryzysem, stosując najprostszą „ucieczkę do przodu”, czyli kolejne pożyczki i „zapomogi” dla niewypłacalnej Grecji. Instytucje Unii były też bezradne wobec forsujących jej zewnętrzne granice uchodźców, czy wobec zagrożeń bezpieczeństwa związanych z konfliktem na Ukrainie – tuż przy granicach Wspólnoty. W kontekście tych wszystkich wydarzeń monitorowanie stanu polskiej demokracji można by porównać do odkurzania dywanów w płonącym mieszkaniu. Przez całe dziesięciolecia pracowano usilnie nad tym, aby w ramach Unii Europejskiej wszystkie kwestie uśrednić, ujednolicić i stworzyć europejskie „super-państwo”. Dziś, gdy każdy kraj wchodzący w skład Unii mierzy się ze swymi własnymi problemami – w dodatku problemami zwykle niezrozumiałymi dla sąsiadów – widać jak dalece utopijny był to projekt.

Źródła: greekreporter.com, polskieradio.pl, interia.pl