A wszystko oczywiście ma związek z kryzysem uchodźczym, z którym #Unia Europejska boryka się już niemal od roku. Masowy, niemal niekontrolowany napływ nielegalnych imigrantów z Afryki i krajów Bliskiego Wschodu powoduje coraz większe zamieszanie, w tym na spokojnych dotychczas granicach państw strefy Schengen. Koncepcja strefy, mająca w domyśle służyć obywatelom Wspólnoty i ułatwić im przemieszczanie się po krajach UE, służy obecnie głównie uchodźcom, którzy korzystając z otwartych granic masowo napływają do Niemiec i Francji. Oba te kraje już wprowadziły tymczasowe kontrole na swoich granicach, to wciąż jednak stanowczo za mało, aby opanować ogromne ruchy migracyjne uchodźców.

Reklamy
Reklamy

Kontrole na granicy z Danią wprowadziła już Szwecja. Władze Danii zapowiadają, że analogiczne kontrole wprowadzą na granicy z Niemcami. Jeśli tak się stanie, poważny problem z nielegalnymi imigrantami będą mieć Niemcy. Polityka otwartych drzwi, narzucona przez Angelę Merkel już spowodowała w niemieckim społeczeństwie strach przed uchodźcami i potencjalnymi zamachami terrorystycznymi. Francja, sama borykająca się z masowym napływem uchodźców, z pewnością nie zgodzi się na "odciążenie" Niemiec i przejęcie części imigrantów. Niemcy mogą także zapomnieć o przerzuceniu ich do Polski, Czech Słowacji czy Węgier - pomimo ostrej krytyki kraje te zdecydowanie sprzeciwiają się przyjęciu większej liczby uchodźców wskazując na brak możliwości zweryfikowania ich i zapewnienia bezpieczeństwa własnym obywatelom.

Reklamy

Czy strefa Schengen się rozpadnie?

Pytanie wbrew pozorom nie jest trywialne i pozbawione sensu. Politycy sprawującej przewodnictwo w UE Holandii już jakiś czas temu wystąpili z pomysłem stworzenia tzw. mini strefy Schengen. Miałyby do niej należeć kraje Beneluksu oraz Niemcy i Austria. Obywatele pozostałych krajów dotychczasowej strefy Schengen mieliby zostać w swobodzie przemieszczania się mocno ograniczeni. Póki co pomysł wydaje się być nierealny, politycy holenderscy nie widzą bowiem w mini Schengen miejsca chociażby dla Francji, a to potężna siła polityczna w UE i francuscy politycy na takie rozwiązanie na pewno się nie zgodzą.

Prędzej czy później unijni włodarze będą musieli zdecydować - co dalej z granicami państw Wspólnoty? Pozostawienie ich bez jakiejkolwiek kontroli jedynie ułatwi życie potencjalnym zamachowcom, których do Europy przybyło już niemal 300, a kolejna grupa kończy przygotowania w Syrii i Iraku. Z drugiej strony wprowadzenie wzmożonych kontroli na granicach państw Schengen znacząco wpłynie na swobody obywatelskie mieszkańców krajów UE.

Reklamy

W grę wchodzi zatem swoisty konflikt, który jakoś trzeba będzie w najbliższym czasie rozwiązać. A czas już najwyższy. Zamachowcy z Paryża, którzy w listopadzie ubiegłego roku, działając w ośmioosobowym komandzie zabili niemal 130 osób, przedostali się do Francji z obozów dla uchodźców w Grecji korzystając właśnie z dobrodziejstw Schengen.

Czeka nas powrót paszportów

Jako obywatele UE musimy liczyć się z tym, że prędzej czy później tymczasowe kontrole pojawią się na wszystkich unijnych granicach. Taka jest cena poczucia bezpieczeństwa, a po casusie z Paryża jest ono w tej chwili najważniejsze. Sama Merkel przyznała, że Niemcy nie są w stanie przyjmować takiej ilości imigrantów i mają z nimi poważny problem, nie mówiąc już o tym, co się dzieje na francuskich autostradach czy w okolicach Calais albo Marsylii.

Pierwsi z problemem nielegalnych imigrantów kilka lat temu zaczęli borykać się Włosi i Grecy. Już wówczas było wiadomo, że Europa musi uszczelnić swoje granice i zwracać większą uwagę na to, kogo wpuszcza na swoje terytorium. Wówczas w imię fałszywie pojętej tolerancji i litości z problemem tym nie zrobiono nic. Od wybuchu rebelii w Syrii i powstania Państwa Islamskiego problem uchodźców dramatycznie wzrósł. Nieprawdopodobnym jest, aby wraz z uchodźcami do Europy nie trafiali wyszkoleni przez ISIS zamachowcy. Psychologiczną walkę z nimi Europa przegrała. Czas najwyższy na realne działania.

źródło: money.pl, onet.pl #Terroryzm #Komisja Europejska