Regulacja dla regulacji

O pomysłowości brukselskich urzędników krążą już legendy - w ich opisywaniu na co dzień przoduje zwłaszcza Janusz Korwin-Mikke. Trzeba jednak przypomnieć, że dużą rolę w popularyzacji niedorzecznych dyrektyw produkowanych masowo przez Parlament Europejski ma inny polski europoseł, profesor Mirosław Piotrowski. Od wielu lat Piotrowski organizuje coroczny konkurs, który „polega na opisie lub udokumentowaniu wydarzenia, czy też wypowiedzi zasługujących na miano największego absurdu w UE”. Materiałów konkursowych nigdy nie brakuje, a z roku na rok wręcz przybywa, bowiem szał wielkiego regulowania wszelkich aspektów życia trwa w najlepsze.

Reklamy
Reklamy

Bananowa dyskryminacja

Jednym z najgłośniejszych unijnych absurdów było rozporządzenie o wyliczaniu normatywnej długości oraz krzywizny banana. Obowiązywało ono od 1994 roku i zostało zniesione dopiero w roku 2009. Choć określający konkretne wymiary i stopień zakrzywienia bananów, które można by uznać za „przepisowe”, zapis był absurdalny, to jednak stały za nim bardzo rzeczowe interesy francuskiego kapitału – określone normy nieprzypadkowo spełniały prawie wyłącznie banany pochodzące z dawnych kolonii francuskich. I mimo, że rozporządzenie w pierwotnej formie, dotyczącej przepisowej krzywizny, już nie obowiązuje, to „bananowa dyskryminacja” trwa nadal. Jej efekty odczuwają między innymi plantatorzy z Teneryfy – rosnące tam banany uchodzą za jedne z najsmaczniejszych na świecie, są jednak zbyt krótkie jak na „unijne normy”.

Reklamy

W związku z tym unijne prawodawstwo zabrania ich eksportowania pod nazwą „banan” do innych krajów Wspólnoty. Trafiają one głównie na rodzimy rynek, czyli do Hiszpanii kontynentalnej.

Marchewka i ślimak, czyli einmal ist keinmal

Do specyficznych absurdów należy jednorazowe naginanie przepisów prawa, a nawet przyrody, pod konkretny przypadek. O tym, że ślimak został uznany przez UE za „rybę śródlądową”, a marchewka za owoc wie chyba każdy, ale niektórzy wciąż zadają sobie pytanie: dlaczego? Otóż ślimak „awansował” do grona „śródlądowych ryb” tylko po to, aby francuscy hodowcy tych zwierząt mogli otrzymywać unijne dotacje na identycznej zasadzie, co rybacy. Z kolei marchewka została owocem dzięki Portugalczykom, którzy robią marchewkowe dżemy. Ponieważ unijne przepisy stanowią, że dżem może powstawać jedynie z owoców zadecydowano, że biologia zrobi przyjazny ukłon w kierunku Unii i marchewka stanie się owocem. Tym sposobem urzędnicy unijni wyszli z całej sytuacji z twarzą, a i w Portugalii są zadowoleni.

Reklamy

Obywatelu, zachowaj baczność!

Kolejna grupę przepisów mogłyby stanowić nakazy i zakazy, takie jak zakaz gotowania dotowanego mleka. W podobnym duchu utrzymane są także wymagania stawiane producentom kaloszy – każde buty tego typu powinny być sprzedawane wraz ze szczegółową instrukcją obsługi. Koniecznie należy też dodawać instrukcję obsługi do drabiny. A jeśli chcielibyśmy przy pomocy drabiny – użytkowanej oczywiście zgodnie z zaleceniami – wejść na drzewo, to potrzebne nam będzie zaświadczenie o tym, że faktycznie potrafimy wspinać się na drzewa. Przepisy BHP stanowią od zawsze ważny element troski unijnych urzędników, którzy nakazali również, aby bacówki były wyposażone w glazurę, umywalnie, a także siatki przeciw owadom na oknach. Zachowanie zgodne z zaleceniami UE dotyczy i zwierząt: kury muszą stać w klatkach pazurami do przodu. Jak wiadomo: kura też człowiek, dlatego jej prawa powinny być zabezpieczone w równym stopniu, co prawa innych obywateli Unii. A więc najlepiej: uregulowane odgórnie przez urzędników od „a” do „zet”.

Źródła: piotrowski.org.pl, wpolityce.pl, gazetaprawna.pl, polskieradio.pl, wp.pl #Unia Europejska #polityka zagraniczna #Francja