Najświeższe doniesienia znad granicy szwedzko-duńskiej pokazują, że podróżni odnotowują lekkie opóźnienia w podróży z powodu wznowienia kontroli tożsamości osób wjeżdżających na teren Szwecji. Pierwsi podróżni, którzy mieli okazję przejść przez jeden z 34 punktów kontrolnych znajdujących się na stacji Kastrup, znajdującej się nieopodal kopenhaskiego lotniska mówili, że nie było żadnych problemów. Jedyne, czego od nich wymagano, to okazanie prawa jazdy.

Bez ważnych dokumentów - wjazdu na teren Szwecji nie ma

Bezpieczeństwa na stacji pilnuje w sumie 150 pracowników ochrony. Zgodnie z nowymi przepisami, osoby dojeżdżające do pracy koleją muszą opuścić pociąg, przejść przez punkty kontrolne i ponownie wejść do pociągu, zmierzającego do Szwecji.

Reklamy
Reklamy

Osobom bez ważnego dokumentu odmówiono wjazdu na teren kraju.

Po raz pierwszy od pół wieku, #Szwecja wymaga (od osób wjeżdżających z terytorium Danii) okazania ważnego dokumentu ze zdjęciem. To rozwiązanie to cios dla systemu Schengen. Pracownicy kontrolujący tożsamość podróżnych honorują tylko paszport, prawo jazdy oraz szwedzkie dokumenty tożsamości.

Działania rządu szwedzkiego mają na celu zatrzymanie uchodźców, którzy zmierzają do tego kraju i ubiegają się w nim o azyl. Obecnie Szwedzi mają olbrzymi problem, co nie powinno dziwić - Szwecja jest w czołówce krajów, które przyjęły najwięcej imigrantów w przeliczeniu na jednego mieszkańca.

Kłopoty podróżnych

Helena Sjölander, Szwedka mieszkająca w Malmo, dojeżdża codziennie do pracy w Kopenhadze. Zwykle zajmuje to około 40 minut, ale od dziś zaczęły się opóźnienia.

Reklamy

"Jeśli ta sytuacja utrzyma się dłużej, będę musiała poszukać innej pracy" - wspomniała Sjölander. Inny pasażer, Dagens Nyheter dodaje, że kontrole spowodowały spóźnienie na pociąg, który uciekł mu sprzed nosa. Musiał w związku z tym czekać na następny i marznąć na peronie. "To zdecydowanie nie jest fajne, marznąć w oczekiwaniu na następny pociąg" - powiedział w wywiadzie dla lokalnej gazety Nyheter.

To nie jest rozwiązanie problemu

W porannych wiadomościach szwedzkie media donosiły, że kolejki na stacji w Kastrup były krótkie. Według relacji kolejnego podróżnego nie było żadnych problemów, a "w centrum miasta było ciszej niż zwykle". Autor relacji, Nicholas Bean, to Brytyjczyk mieszkający ze swoją szwedzką żoną w Malmo. Jest jedną z tych szczęśliwych osób, które nie zaliczyły zbyt wielkich opóźnień. "Pojechałem do Kopenhagi z Malmo i oprócz pociągów odjeżdżających co 20 minut, zamiast co 10, nie odnotowałem żadnych różnic. Pociąg jechał dość sprawnie" - powiedział. Według jego opinii, cała sytuacja to nonsens i na pewno nie powstrzyma uchodźców przed dotarciem do Szwecji.

Reklamy

"To jedynie niewielki plaster na ranę, która jest o wiele większa".

Inne opinie wskazują, że nowa sytuacja na granicy może spowodować problemy przedsiębiorców po obu stronach granicy. Wiele osób dojeżdża bowiem do pracy w sąsiednim kraju. Wznowione kontrole mogą spowodować kłopoty wielu firm, które utracą pracowników. 

By powstrzymać uchodźców

Tymczasowe ogrodzenie wzdłuż torów zostało zbudowane po to, by uniemożliwić przejście nielegalnym imigrantom. Pojawiają się również porównania do muru berlińskiego, mówi się o cofnięciu się o kilkadziesiąt lat w czasie. Nie brak głosów krytyki.

Są jednak głosy, pochwalające decyzję szwedzkiego rządu: "Myślę, że potrzebujemy kontroli na granicach, ale muszą być one bardzo delikatne, by zachować równowagę i płynność dojazdów" - powiedziała Marten Jegenstam, konsultantka, która mieszka w Danii, ale pracuje w Szwecji.

Szwedzki minister ds. imigracji bronił decyzji swojego kraju, uzasadniając ją tym, że "ma ona zapobiegać sytuacji, w której już nie będziemy w stanie przyjąć żadnego uchodźcy". Szwecja to niejedyny kraj, który wznowił kontrole graniczne. Zrobiły to (m.in.) również Niemcy, Francja i Wielka Brytania.

Źródło: thelocal.se

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#imigracja #kryzys uchodźczy