We Francji było pięć republik, które coś łączyło i łączy w nader konkretny sposób, mimo upływu 223 lat. Niedziela wyborcza 6 grudnia w V Republice to polityczne trzęsienie ziemi, dotykające jej fundamentów. To (na razie tymczasowe, bo niebawem druga tura) zwycięstwo wyborcze Frontu Narodowego - ok. 30 procent oddanych ważnych głosów, co wywołało radość jego zwolenników.

Oryginalność i nowoczesność współczesnego nacjonalizmu we Francji

Maryna (Marine – to tzw. „ksywa”, a nie prawdziwe imię panny Marion Anne Perrine Le Pen) mówiła na wczorajszym wieczorze wyborczym znów to samo. W przypadku poważnej pani polityk głoszenie bez przerwy tych samych poglądów to raczej rzadko obecnie spotykana zaleta niż wada.

Reklamy
Reklamy

Niezliczone wystąpienia publiczne Maryny, jej gesty i czyny służą jednej idei. Idei nacjonalizmu rozumianego jako stawianie interesu własnego społeczeństwa ponad wszystko, z wyjątkiem przyzwoitości i zdrowego rozsądku. Ogół, o którego interesy ma dbać nacjonalizm a la Front Narodowy, to wszyscy uczciwi obywatele. Wszyscy, którzy poczuwają się do językowej, a także historycznej i ideowej wspólnoty z Francją i jej świadomie nie szkodzą. Oto wyjaśnienia jakich udzieliła w tej sprawie pewnej afrykańskiej telewizji:

Tak rozumiany ruch narodowy jest szeroko otwarty dla wszystkich, którzy mówią, myślą i czują po francusku. Maryna osobiście otwiera dla takich ludzi swoje ramiona, jak na spotkaniu z nacjonalistyczną młodzieżówką. Obejmuje i całuje w oba policzki czarnoskórą działaczkę:

Kto zatem tak się boi Frontu Narodowego?

Mimo to nie ustają próby przypisania FN rasizmu i ksenofobii.

Reklamy

Powtarzają się określenia w rodzaju „skrajna prawica”, „antyimigrancka” itp. Tylko dlatego, że Maryna i jej ludzie od lat ostrzegają przed skutkami „dzikiej, niekontrolowanej imigracji”. Przepowiadając, że takowa doprowadzi do ogromnego wzrostu terroryzmu i zniszczy Europę. Zamiast tego żądają „imigracji ograniczonej, kontrolowanej i cywilizowanej”, która będzie ją wzmacniać.

 

Niemiecki tygodnik „Die Zeit” ostrzega nawet przed katastrofą Europy, jeśli ta kobieta zdobędzie fotel Prezydenta Republiki. Jak replikował na to jeden z czytelników (genihr): „Jak się zdaje zupełnie uszedł uwadze Autora ten fakt, że Europa została już doprowadzona do katastrofalnego stanu. Zanim Le Pen zaczęła odgrywać rolę i bez jej pomocy. Nie z jej powodu. Z zupełnie innych powodów.” (Frankreich:Der angekündigte Aufstieg der Marine Le Pen, zeit.de)

 

Wymienia: ogromny kryzys gospodarczy, który zamienił się w niemal zupełną stagnację, związane z nim masowe i trwałe bezrobocie, wojna na dwa fronty – przeciw Rosji i #ISIS.

Reklamy

„To wszystko zaś zawdzięczamy dobrym, cywilizowanym partiom.” – podsumowuje. Wyjaśnienie jest zatem proste. Przejęcia władzy w tak kluczowym kraju jak #Francja przez swoich przeciwników obawiają się całe tłumy działaczy partyjnych i urzędników państwowych, związanych z zasiedziałymi przy władzy starymi partiami. Obawiają się efektu lawiny w całej Unii Europejskiej; utraty korzyści, a następnie rozliczenia.

Przejęcie władzy przez narodowców we Francji będzie niezwykle trudne

Mimo rosnącego niezadowolenia, mimo umiarkowanego kursu FN, będzie musiało dojść do dalszych, niezwykle tragicznych wydarzeń, zanim uda się odsunąć od władzy obecny układ. Absolwenci elitarnych szkół wyższych, którzy od czasu Pierwszej Republiki sprawują (z tylko dwiema krótkimi przerwami) niepodzielną władzę, nie poddadzą się łatwo. Oto krótka prezentacja ich głównej twierdzy: École Nationale d'Administration (Krajowa Szkoła Administracji). Jej absolwentów określa się jako enarchów.

Każdy rząd w Paryżu sprawował i sprawuje władzę rękami enarchów, politechników (absolwentów paryskiej politechniki) i wojskowych po akademii w Saint Cyr. Wszystkie francuskie instytucje publiczne są przez nich opanowane. Realia wielkiej polityki ... Tylko zmiana frontu przez co najmniej znaczny ich odłam lub dalsze, ogromne akty terroru mogą umożliwić przejęcie i skuteczne sprawowanie władzy komuś spoza ich układu. #Wielka polityka