Kilka miesięcy temu, w czasie osobistego spotkania z Angelą Merkel założyciel i prywatny właściciel "twarzoksiążki" Mark Zuckerberg wyraził pełne zrozumienie dla jej sytuacji. Oboje potępili rasizm itd. itp. W oparciu o tę jedynie słuszną ocenę doszło między nimi do serdecznego porozumienia. Zuckerberg zgodził się na pozostawienie oceny tego, gdzie kończy się wolność słowa, a zaczyna jej karygodne nadużycie, ministerstwu spraw wewnętrznych w Berlinie.

Już wkrótce z międzynarodowej sieci komputerowej znikną wszyscy „hejterzy”?

Jak podano do wiadomości publicznej Grupa Uderzeniowa stróżów poprawności politycznej opracowała już wszystkie niezbędne procedury i niebawem je zastosuje.

Reklamy
Reklamy

Task Force, złożona z grupy znających niemiecki analityków, którym doradzają urzędnicy z Berlina, będzie usuwać "komentarze nienawiści" w ciągu 24 godzin. Nie podano od kiedy zacznie obowiązywać ta reguła. Natomiast osoby zajmujące się śledzeniem twórczości tych ostatnich będą teraz miały możliwość składania zawiadomień na ten temat na specjalną skrzynkę na FB. Za ważną wiadomość należy uznać również to, że jedną ze stron porozumienia jest największy na świecie koncern IT #Google.

Co należy rozumieć pod pojęciem: komentarze nienawiści?

Przede wszystkim ostre opinie pod adresem polityki rządu oraz parlamentarnej opozycji. Jako przykład podano następującą "laurkę", wypisaną pod adresem szefowej klubu partii Zielonych w Bundestagu: "Ty brudna jankeska dziwko! [...] Mam nadzieję, że kiedy zaczną się tu bezustanne strzelaniny i wybuchy, ty i tobie podobni zginiecie razem z innymi ludźmi." Tylko czy kneblowanie osób wyrażających się w ten sposób w sieciach społecznościowych ma jakikolwiek sens.

Reklamy

W takim razie należy jednak zapytać, czy będzie to dotyczyć również siania nienawiści przeciw pokojowym ruchom sprzeciwu wobec islamizacji Europy? Pożyjemy, zobaczymy, ale to chyba byłby cud nad cudami.

W Niemczech cały czas działa cenzura i ma tylko jeden wymiar

Oto opowieść niczym z czasów rządów cara Mikołaja I. Jest taki film. Z gatunki fantastyki. Ciekawy, dobrze nakręcony, z doborową obsadą aktorską i niezwykle wartką akcją, trzymającą do końca w napięciu. Zapadający w pamięć. W Niemczech doczekał się recenzji napisanych w jednakowy sposób. Tytułem przykładu: „Film z gatunku science fiction, który nie tylko ocieka krwią, ale też odznacza się bezgranicznym wychwalaniem militaryzmu i wyświadcza wielkie przysługi ideologii faszystowskiej.” Chodzi o Żołnierzy kosmosu (1997). Ten film wzbudził dość ostrą dyskusję i to również w USA, skąd pochodzi. Dla mnie jest to poruszająca opowieść o żołnierzach, w wieku około 20 lat, którzy nie szczędzą własnej krwi i życia. Oni giną za ojczyznę...

Reklamy

(de.wikipedia.org/wiki/Starship_Troopers: Kritiken)

 

Oczywiście rzecz gustu. Tylko właśnie, że nie! Niemieckie państwo zabroniło przekładania tego filmu na język swoich obywateli zgodnie z oryginałem. Również jego rozpowszechnianie zostało tam ograniczone przy pomocy środków administracyjnych. Śmieszna i bezskuteczna w epoce internetu biurokratyczna bzdura. Poszło przy tym głównie o scenę lekcji historii w wykonaniu dra Raczka – weterana wojen z Obcymi. Kilka zdań:

 

„Historycznie rzecz biorąc naga siła doprowadziła do rozwiązania o wiele większej ilości problemów aniżeli jakikolwiek inny czynnik. Zaś odwrotne twierdzenie w tej sprawie oznacza zwykłe chciejstwo, a w tym wypadku wyjątkowo niebezpieczne chciejstwo. [...] Na dzisiejszej lekcji mamy przyjrzeć się bliżej temu jak zawiodła demokracja oraz w jaki sposób polittechnolodzy doprowadzili do tego, że nasz świat stanął na krawędzi przepaści. Weterani wojen i inni fachowcy byli zmuszeni przejąć kontrolę, aby zapewnić stabilność, która przetrwała pokolenia.”

 

W domyśle: armie zostały uprzednio doprowadzone do etatów szkieletowych, samoloty bojowe do stanu nielotnego, czołgi oddane na złom. Kiedy robale starły z powierzchni ziemi kilka wielkich miast, rządy i ich „autorytety” naukowe plotły jeszcze coś od rzeczy o winach rodzaju ludzkiego. Aha...! #Facebook #Niemcy