Belgia jest w szoku po informacjach pojawiających się w prasie, że terroryści, którzy zaatakowali niewinnych ludzi w Paryżu, dowodzili z Brukseli, a konkretniej, z ubogiej dzielnicy Molenbeek, zamieszkałej przez imigrantów. Jak to możliwe, że tuż pod nosem unijnych instytucji terroryści mogli swobodnie przygotować się do krwawej akcji w Paryżu?

Molenbeek: wylęgarnia terrorystów

Zachodnia dzielnica Brukseli, zwana Molenbeek, a prawidłowo: Sint-Jans-Molenbeek, już kilkakrotnie w ostatnich dwóch latach zwracała na siebie uwagę całego świata. Bo to stąd pochodzili lub chwilowo mieszkali terroryści, którzy brali udział w wielu atakach w Europie.

Reklamy
Reklamy

Także tym razem policja ustaliła, że większość terrorystów z Paryża miała rodzinne powiązania z Molenbeek. Nawet premier Belgii Charles Michel przyznał, że kiedy są wielkie problemy, niemal zawsze mają powiązania z Molenbeek.

Molenbeek jest najuboższą dzielnicą Brukseli, w której aż 40 procent młodych ludzi nie ma pracy. Większość z nich to potomkowie Turków i Marokańczyków. Z dociekań New York Times wynika, że wielu młodych mężczyzn czuje się dyskryminowanych przy szukaniu pracy. Niemal każdy z nich potwierdził, że zna kogoś, kto jest powiązany z wojną w Syrii. Także The Guardian nie ma wątpliwości, że Molenbeek to dzielnica znana jako centrum dżihadystów. 

Również belgijskie gazety bezpardonowo krytykują władze za to, że dopuściły do zaniedbania dzielnicy Molenbeek. Ich zdaniem dopuszczono do utworzenia się getta, w którym nieformalną władzę piastują radykalni imamowie.

Reklamy

Łatwo im zawładnąć umysłami młodych mężczyzn, ponieważ ci nie mają perspektyw na przyszłość. “Nie możemy dłużej udawać, że nie ma problemu dzielnicy Molenbeek” – napisał dziennik Le Soir.

Belgia to malutki kraj. Liczy 11 milionów mieszkańców, z których prawie 500 zidentyfikowano, jako dżihadystów. Prawie 300 z nich jest w Syrii lub w Iraku, ponad 70 zginęło, około 150 powróciło do Belgii. Większość mieszka lub mieszkało w Molenbeek. Dlatego premier Belgii zapowiedział, że problem tej dzielnicy musi być rozwiązany radykalnie. Nie tylko prewencyjnie, ale i rystrykcyjnie. Co to znaczy w praktyce?

Molenbeek: rozprawa z terrorystami

Od dnia zamachów w Paryżu w Molenbeek trwają codziennie policyjne akcje. Aresztowano co najmniej siedem osób, powiązanych rodzinnie z trzema braćmi, terrorystami, z których jeden wysadził się przy stadionie w Paryżu, drugi został aresztowany, a trzeci zdążył umknąć policji i jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym.

Belgijskie media donoszą, że na ulicach Molenbeek wciąż znajduje się pełno policyjnych patroli, trwają przeszukania domów, słychać strzały i wybuchy.

Reklamy

Władze potwierdziły, że do dzielnicy wkroczyły w poniedziałek dodatkowo siły specjalne wspomagające działania policji. Mieszkańcy zostali wezwani przez megafony, aby otwierali okna, drzwi i wychodzili przed dom. Zamknięte zostały ulice, ruch prawie zamarł.

Oznacza to, że premier Belgii dotrzymał słowa i zdecydowanie chce się rozprawić z terrorystami, którzy znaleźli sobie port pod okiem eurokratów. Pozostaje tylko pytanie, jak to możliwe, że od wielu lat władze nie dostrzegły problemu w tej ubogiej dzielnicy Brukseli. Czy dlatego, że jak mówi znane powiedzenie, najciemniej jest pod latarnią?

źródło: standaard.be, New York Times

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie www.blastingnews.com bez zgody Blasting Sagl zabronione. #Unia Europejska #Terroryzm #Francja