Niemiecka policja jest pewna, że rozgrywanie meczu w takiej sytuacji byłoby skrajną nieodpowiedzialnością. Mecz towarzyski #Niemcy-Holandia miał się rozpocząć o godzinie 20:45. Ale kilka godzin wcześniej, kiedy kibice już zaczęli wchodzić na stadion, policja zablokowała wejście. Kibice usłyszeli komunikat, aby jak najszybciej i bez paniki wrócili do domów. Mecz odwołano. 

Bezpieczeństwo najważniejsze

W pierwszej chwili kibice nie wiedzieli, co się tak naprawdę dzieje. Piłkarze obu drużyn, Niemiec i Holandii, nie zdążyli jeszcze przyjechać na stadion, ale byli już w drodze. Po otrzymaniu komunikatu, zawrócili do hotelu, a następnie Oranje udali się do Holandii.

Reklamy
Reklamy

Do domu wróciły też minister sportu Holandii Edith Schippers i minister obrony Jeanine Hennis-Plasschaert, które wraz kanclerz Niemiec Angelą Merkel i jej ministrami, mały oglądnąć mecz na żywo na stadionie. Obydwie panie minister wydały oświadczenie, w którym odwołanie meczu nazwały porażką. Zwłaszcza, jak przypomniały, mecz miał być symbolicznym wsparciem dla Francji. “Ale bezpieczeństwo piłkarzy i kibiców jest najważniejsze” – dodały.

Planowano atak na Angelę Merkel?

Policja potwierdziła, że po otwarciu stadionu otrzymała "poważne ostrzeżenie o planowanym zamachu bombowym na stadionie”.  Szef policji w Hanowerze Volker Kluwe powiedział telewizji ARD, że niebezpieczeństwo było konkretne i na stadionie miał zostać odpalony ładunek wybuchowy. Różne źródła podawały, że przed stadionem znaleziono ambulans załadowany materiałami wybuchowymi.

Reklamy

Materiał wybuchowy miał być także wewnątrz stadionu. Policja jednak w późniejszym komunikacie zaprzeczyła, że znaleziono jakiekolwiek materiały wybuchowe, nikogo tez nie aresztowano.

Minister spraw wewnętrznych Niemiec Thomas de Maizière tłumaczył na konferencji prasowej, że zdecydował się odwołać mecz, ponieważ “radzenie sobie z terroryzmem wymaga współpracy, a nie dyskusji”. Przyznał, że zagrożenie atakami jest realne, choć trudne do oszacowania. Dodał również, że decyzję o odwołaniu meczu podjął wraz z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, z którą leciał samolotem z Berlina do Hanoweru.

Niemiecka policja wzmocniła swoje siły po atakach bombowych w Paryżu, ale także właśnie dlatego, że mecz miała oglądnąć sama pani kanclerz Angela Merkel. Okolice stadionu patrolowali policjanci wyposażeni w karabiny maszynowe, a przy wejściu na stadion bram pilnowali policjanci z psami. Kibice byli kilkakrotnie sprawdzani od stóp do głów.

źródło: NOS.nl #piłka nożna #Terroryzm