Dziennikarz holenderskiej telewizji NOS, który był na stadionie powiedział, że stadion ze względów bezpieczeństwa, został ewakuowany. Komentatorzy musieli opuścić swoje stanowiska i w rzeczywistości nie bardzo wiedzą, co się dzieje.

Napięta atmosfera

Dziennikarze NOS przyznają, że atmosfera jest napięta, “ludzie się czują trochę nieswojo”. Ich zdaniem chaos zaczął się wokół stadionu na kilka godzin przed 20:45. O tej godzinie mecz miał się rozpocząć. Policja znalazła podejrzany pakunek i zablokowała dojście do stadionu. Fani są przeszukiwani po kilka razy od stóp do głów.

Wokół stadionu HDI Arena w Hanowerze migotają policyjne niebieskie światła policyjnych samochodów.

Reklamy
Reklamy

Na miejscu są też policjanci z karabinami maszynowymi. Policja podkreśla, że niebezpieczeństwo jest zbyt wielkie i konkretne, rozgrywanie meczu w takiej sytuacji byłoby nieodpowiedzialnością. 

Policja podjęła szczególne środki bezpieczeństwa ze względu na ataki terrorystyczne w Paryżu. Ale także z tego powodu, że w mieście przebywa kanclerz Niemiec Angela Merkel i jej cały zespól ministrów. Jest także minister sportu Holandii Edith Schippers. Wszyscy mieli wspólnie obejrzeć mecz na żywo.

Mecz miał być manifestację przeciw przemocy

W ten sposób fani piłki nożnej mieli solidaryzować się z ofiarami ataków terrorystycznych w Paryżu. Jeszcze przed meczem trener reprezentacji Niemiec Joachim Löw powiedział, że mecz #Niemcy-Holandia, rozgrywany cztery dni po krwawych zamachach w Paryżu, będzie czymś więcej, niż tylko widowiskiem sportowy.

Reklamy

Jego zdaniem miał to być mecz o wartości symbolicznej.

Akty terroru w stolicy Francji rozegrały się przerażająco blisko niemieckiej reprezentacji. To obok stadionu Stade de France w Paryżu, gdzie Niemcy grali mecz towarzyski z Francją, wysadzili się zamachowcy. Piłkarze, ze względu na bezpieczeństwo, musieli spędzić na stadionie całą noc. Joachim Löw tak o tym mówił: “To był wspaniały gest francuskich piłkarzy, którzy razem z nami pozostali wtedy aż do soboty rano, na stadionie” – powiedział niemiecki trener w poniedziałek na konferencji prasowej. 

Niemcy, podobnie jak i Holendrzy, uważali, że mecz w Hanowerze będzie niósł ze sobą jasne przesłanie. “Gramy o wolność i demokrację, ale także solidaryzując się z Francją” – powiedział Joachim Löw. 55-letni selekcjoner przyznał, że wahał się co do decyzji, czy mecz Niemcy-Holandia, powinien być w takiej sytuacji rozegrany. “W sobotę rano byłem pewny, że nie zagramy, ponieważ są rzeczy ważniejsze, od piłki nożnej”. Przyznał, że dzień po zamachach miał wrażenie, iż przeżywa to jeszcze bardziej.

Reklamy

Dopiero w niedzielę, wspólnie z niemieckim związkiem piłki nożnej zdecydowali, że mecz zostanie jednak rozegrany.

Löw mówił, że nikt nie ma wątpliwości, iż radość z konfrontacji z drużyną Oranje przyćmią wydarzenia w Paryżu.  “"Nie spodziewam się świątecznej atmosfery, bo byłaby niewłaściwa. Mam nadzieję, że wszyscy fani stworzą jedność” mówił Joachim Löw. Niestety, terroryści znowu dali o sobie znać. Czy planowali zaatakować stadion w Hanoverze, dowiemy się pewnie niebawem.

źródło: NOS.nl  #piłka nożna #Terroryzm